Co sadza o dyr Barczyku mieszkancy Kunic… z strony na fb „Ratujmy osrodek zdrowia w Kunicach”:
"Ośrodek zdrowia w Kunicach – działający, potrzebny mieszkańcom i posiadający realną wartość majątkową – decyzją radnych zostanie przekazany pod zarząd ZOZ w Bolesławcu. Oznacza to w praktyce utratę przez gminę kontroli nad placówką, a przez mieszkańców wpływu na jej przyszłość. Decyzje dotyczące ośrodka będą zapadać kilkadziesiąt kilometrów dalej.
Za przyjęciem uchwały zagłosowało 10 radnych: Radosław Wroński, Adam Bućko, Grzegorz Taczyński, Sławomir Kucy, Grzegorz Radziwanowski, Justyna Jakubowska – Stokłosa, Piotr Kamiński, Jolanta Łagin, Dorota Szczepańska oraz Grzegorz Sieradzki. Przeciw byli Kamil Bernacki i Kamil Zaworski, a Joanna Murjas i Damian Irodenko wstrzymali się od głosu.
Decyzja ta zapadła wbrew woli mieszkańców. W trakcie konsultacji społecznych dominował sprzeciw wobec jakichkolwiek działań prowadzących do ograniczenia samodzielności ośrodka zdrowia. Mieszkańcy jasno wskazywali, że nie chcą prywatyzacji ani przekazywania placówki poza struktury gminy. Mimo to ich głos został zignorowany, a konsultacje okazały się farsą.
Wójt Krzysztof Błądziński od początku konsekwentnie forsował rozwiązanie polegające na przekazaniu ośrodka do Bolesławca, choć początkowo się tego wypierał. W działania te zaangażowane było bardzo aktywnie środowisko PSL – zarówno lokalni działacze, jak i osoby pełniące funkcje publiczne z tejże partii politycznej jak: Tadeusz Samborski, Kamil Barczyk dyrektor szpitala w Bolesławcu i Janina Mazur wicestarościna legnicka.
Trudno jednak znaleźć przekonujące argumenty przemawiające za takim rozwiązaniem. Z dokumentów wynika jasno, że przekazanie oznacza przeniesienie majątku, zobowiązań oraz zarządzania ośrodkiem do podmiotu zewnętrznego. W praktyce gmina traci realny wpływ na funkcjonowanie placówki, a mieszkańcy – możliwość oddziaływania na jej kształt. Kunice oddały wszystko co możliwe, a w zamian nie maja odczuć zmian.
Jeszcze niedawno mieszkańcy słyszeli, że „nic się nie dzieje”. Dziś okazuje się, że procedura była zaawansowana, a decyzja została podjęta szybko i bez szerokiej debaty publicznej. W tym kontekście coraz częściej pojawia się pytanie, dlaczego tak istotna sprawa nie została poddana pod referendum. Bardzo trudno znaleźć jakiekolwiek argumenty za tą decyzją, chyba że ktoś ma w tym interes, coś jest na rzeczy, co wójt chce ukryć i o czym nie chce mówić…