Do you remember traumatic or fond experi…

  • Highly rated
    Anonymous (dtcHPg) wrote:

    Kto pamięta naczelną plotkarę ogólniaka panią Klementowicz od rosyjskiego? 😂😂😂

    Show quote

    Niektóre samotne kobiety tak mają, że żyją cudzym życiem.

  • Highly rated

    A może niektórzy pamiętają, ś. p. przesympatyczne małżeństwo, „Kalarepy” i „Kalafiora”?

  • Highly rated
    Anonymous (vkaRJ) wrote:

    …w granatowych spodenkach, w brunatnej / piaskowej koszuli z czerwonym krawatem i w granatowym bereciku paradował po szkole.

    Show quote

    Instruktorzy z Harcerskiej Służby Polsce Socjalistycznej, nosili bordowe berety.

  • Highly rated
    Anonymous (dU2ckd) wrote:

    Oj tak. Mnie najpierw uczyła w podstawówce, a jakże się zdziwiłam, kiedy pojawiła się 1 września w I LO. Kobieta z charakterem. Uczniów których przyłapała na tym, że zamiast się uczyć łazili wieczorem po ulicy, natychmiast wzywała rano do odpowiedzi:) . Pamiętam jej niezapomniane krawaty z SP8. Nauczyła dobrze, a rosyjski lata później przydał się w różnych krajach.

    Show quote

    No z nami w trzy lata przerobiła pół jednej książki, choć były trzy 😂 A później wystraszyła się, jak 1/4 klasy chciała zdawać rosyjski na maturze. Protestowała, bo wiedziała, że niewiele zrobiła, ale się nie daliśmy i matura poszła dobrze – bo jak wiadomo, najwięcej to sami się uczymy, a nie w szkole.

  • Highly rated

    A ja wspominam dobrze.
    Nauczyciele jak nauczyciele, byli lepsi i gorsi. Kilkoro było świetnych, kilkoro zabawnych, kilkoro słabszych. Jednej osoby szczerze nie lubiłem. Choć mnie nie uczyła, to była nadętym, zapatrzonym w siebie bufonem z ego przerastającym nawet Lecha Wałęsę.
    Kilkorgu szczerze zawdzięczam przyzwoite zdanie matury, dostanie się na dobre studia i wszystkie tego pozytywne konsekwencje w dniu dzisiejszym. Nie był to lekki okres, wymagał sporo pracy po lekcjach, żeby nadgonić braki, ale podejście i szczery zapał tych ludzi sprawił, że się to opłaciło.
    Nie będę wymieniał z nazwiska, ale powiem tylko, że chodzi o lekcje matematyki i angielskiego (akurat ta nauczycielka odeszła z pracy razem z moim rocznikiem, ogromna strata dla młodszych klas) . Bywało ciężko, ale bywało też wesoło. A przede wszystkim ludzko.

    Ale liceum to nie tylko nauka. To wspólne chwile, poznawanie nowych ludzi, zacieśnianie więzi, wspólne wyjścia i ogniska, piątkowe wieczory w Pegazie, pierwsze poważniejsze miłostki, klasowe osiemnastki i zdobywanie przyjaciół na lata. Nauka potrafi dać w kość, ale licealne życie to przede wszystkim społeczność i, mimo wszystko, sporo młodzieńczej beztroski.
    Ciężko nie wspominać tych lat dobrze. Ja, pomimo nie zawsze miłych przygód, zachowałem w pamięci te pozytywne chwile.

  • Highly rated
    Tomek (eXITJg) wrote:

    A ja wspominam dobrze.
    Nauczyciele jak nauczyciele, byli lepsi i gorsi. Kilkoro było świetnych, kilkoro zabawnych, kilkoro słabszych. Jednej osoby szczerze nie lubiłem. Choć mnie nie uczyła, to była nadętym, zapatrzonym w siebie bufonem z ego przerastającym nawet Lecha Wałęsę.
    Kilkorgu szczerze zawdzięczam przyzwoite zdanie matury, dostanie się na dobre studia i wszystkie tego pozytywne konsekwencje w dniu dzisiejszym. Nie był to lekki okres, wymagał sporo pracy po lekcjach, żeby nadgonić braki, ale podejście i szczery zapał tych ludzi sprawił, że się to opłaciło.
    Nie będę wymieniał z nazwiska, ale powiem tylko, że chodzi o lekcje matematyki i angielskiego (akurat ta nauczycielka odeszła z pracy razem z moim rocznikiem, ogromna strata dla młodszych klas) . Bywało ciężko, ale bywało też wesoło. A przede wszystkim ludzko.

    Ale liceum to nie tylko nauka. To wspólne chwile, poznawanie nowych ludzi, zacieśnianie więzi, wspólne wyjścia i ogniska, piątkowe wieczory w Pegazie, pierwsze poważniejsze miłostki, klasowe osiemnastki i zdobywanie przyjaciół na lata. Nauka potrafi dać w kość, ale licealne życie to przede wszystkim społeczność i, mimo wszystko, sporo młodzieńczej beztroski.
    Ciężko nie wspominać tych lat dobrze. Ja, pomimo nie zawsze miłych przygód, zachowałem w pamięci te pozytywne chwile.

    Show quote

    No to super, że masz takiego, bo np. moja wychowawczyni z tego liceum była jak najmniej zajęta tym, żeby w ogóle zintegrować klasę i zbudować pozytywny obraz tej szkoły. Wspomnienia mam średnie – choć uczyłam się dobrze i bez problemu dostałam się na studia. Nauczyciele tej szkoły od zawsze mieli rozbuchane ego, byli skupieni na wąskiej grupie ulubieńców – najlepiej z dobrym znanym nazwiskiem i rodzicami z odpowiednią profesją. Potrafili gnębić i upokarzać uczniów oraz publicznie napawać się satysfakcją z tego procederu. Gdybym 24 lata temu ponownie miała wybrać szkołę – z pewnością nie byłoby to 1 lo. Moja klasa nie utrzymuje ze sobą żadnego kontaktu, wielu ludzi do dzisiaj pamięta poniedziałkowy stres na lekcjach j. niemieckiego u Pani Frau, albo szydery anglicysty Pana Leszka. Gdybym miała wymienić jedną pozytywną osobę, której lekcje ceniłam sobie oraz taką moralną postawę – to byłaby dzisiejsza Dyrektorka. Największy zawód przeżyłam na lekcjach j. polskiego, na których wiecznie wysłuchiwaliśmy żałości i tekstów „ja wiem, że macie swoje drugie złe oblicze”… Okropne miejsce, okropni ludzie – za dopłatą nie poszłabym wspominać czegokolwiek, co jest związane z tą szkołą. Moja mama bedąca jej absolwentką ma dokładnie takie same odczucia, więc śmiało można powiedzieć, że w przypadku 1lo sztafeta upokorzeń i złego traktowania była przekazywana z pokolenia na pokolenie, jeśli chodzi o grono pedagogiczne.

  • Highly rated

    Okropna szkola, bylam ciekawa co napiszą inni. Widze odczucia podobne. Przypomina mi sie skecz„bo ja prosze pana jestem nauczycielka”Kołaczkowskiej 😂

  • Highly rated

    Ciekawe te wasze wspomnienia, ale zdecydowanie więcej negatywnych.

  • Highly rated

    Lekarze, adwokaci, inżynierowie oraz pracownicy poczty… absolwenci

Add comment

By posting, you accept the terms and conditions and privacy policy. To use a permanent signature, log in.