Show quote Hide quote
Panie Kornelu Filipowiczu, jak ta rola jak z Gogola Panu leży, jak wysłużone palto, czy może uwiera pod pachami?
"Otóż w pewnym departamencie służył pewien urzędnik, — urzędnik, nie można powiedzieć, zbyt imponujący: niskiego wzrostu, cokolwiek ospowaty, trochę rudawy, nawet nieco ma wygląd ślepawy, z niewielką łysiną, ze zmarszczkami po obydwu stronach twarzy i z barwą oblicza tak zwaną hemoroidalną... Cóż robić! winien tu klimat petersburski. Co zaś tyczy się rangi (u nas bowiem przede wszystkiem należy wymienić rangę) był on tem, co nazywa się wiecznym tytularnym radcą, z którego jak wiadomo, dość naszydzili i nażartowali się różni pisarze o chwalebnej właściwości napadania tych, co nie mogą się odgryzać"
Pani Grazyno! W PUNKT !!! Brawo !