What Refugee Children Go Through. The Pi…

  • Highly rated

    "W Pahiatua na wzgórzu, z którego rozcią­gał się widok na cały obóz, stoi tablica. Infor­muje po angielsku, maorysku i w egzotycznym dla wielu turystów języku polskim o historii 733 dzieci z odległego kraju, które w trakcie II wojny światowej znalazły tu swoje miejsce."

  • Highly rated
    Anonymous (A7w4ky) wrote:

    "Gdy odmaszerowało wojsko, na irańskiej ziemi pozostało 45 tys. cywilów, w tym około 13 tys. dzieci do lat 14. Teheran był gościnny, ale nie mógł pomieścić wszystkich uchodź­ców. I wtedy, mimo wojennej pożogi, domy dla polskich cywilów zaczęto organizować w odległych krańcach globu. Zapraszano ich do Meksyku, Indii, Afryki i do leżącej na anty­podach Nowej Zelandii.

    Jesienią 1944 r., po miesięcznej podróży, 733 polskich dzieci wysiadło na ląd w porcie Wellington. "

    Ale tam nie było PiS_da.

    Show quote

    Dziękuję za to przypomnienie, bo tak łatwo zapominamy. Ciepło i serdecznie pozdrawiam.

  • Highly rated
    henio (e3aGao) wrote:

    Jestem za pomocą im w ich kraju , ale nie potrzebujemy ich u nas w Polsce!!u nas tez sa biedne dzieci i jakos nie ma pieniedzy dla nich a merkelowa funduje im wszystko a oni tego nie doceniają więc niech spier....!!

    Show quote

    dostałeś 500+ ? dostałeś... nie bądź świnia, podziel się.

  • Highly rated

    "24 grudnia 1941 roku Stalin wydał zgodę, by ze Związku Sowieckiego wyjechały także osierocone polskie dzieci.
    O gehennie polskich dzieci dowiedział się maharadża Jam Saheb Digvijay Sinhji, dziedzic księstwa Navanagar (Dobra Ziemia) w zachodnich Indiach.

    Maharadża postanowił udzielić schronienia polskim sierotom i w pobliżu swojej letniej rezydencji w Balachadi (obecnie stan Gujarat) wybudował Polish Children Camp. Kiedy po długiej podróży w ciężarówkach, przez Iran i Pakistan polskie dzieci (a właściwie obleczone w skórę szkielety ledwo powłóczące nogami) stanęły na ziemi indyjskiej przywitał je widok sześćdziesięciu nowych domków krytych czerwoną dachówką i masztu, na którym powiewała biało-czerwona flaga.

    Po piekle sowieckich dietskich domów dzieci znalazły się więc w bajkowej rzeczywistości - w doskonałym klimacie, wśród palm, słoni, fakirów i pawi. Gdzie nie brakowało jedzenia i gdzie opiekował się nimi najprawdziwszy maharadża.
    Komendantem obozu został ksiądz Franciszek Pluta.

    Pod koniec wojny w Polish Children Camp zostało około dwustu najmłodszych mieszkańców. Wkrótce potem komuniści zażądali ich powrotu do Polski. Aby je od tego uchronić dzieci zostały hurtowo adoptowane przez maharadżę, brytyjskiego oficera łącznikowego Jeffreya Clarka oraz księdza Franciszka Plutę"

    Brzmi nieprawdopodobnie, jak bajka z "1000 i jednej nocy".
    Nie musieli a pomogli.

    Poniżej inny Maharadża:
    "Są już przecież objawy pojawienia się chorób bardzo niebezpiecznych i dawno niewidzianych w Europie. Cholera na wyspach greckich, dezynteria w Wiedniu. Różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki, które nie są groźne w organizmach tych ludzi, a mogą tutaj być groźne. To nie oznacza, żeby kogoś dyskryminować, ale sprawdzić trzeba. "

  • Highly rated

    [zmoderowano: Pisze nie "na temat"]

  • Highly rated

    [nie na temat]

  • Highly rated
    Ku pamięci (A7w4ky) wrote:

    "24 grudnia 1941 roku Stalin wydał zgodę, by ze Związku Sowieckiego wyjechały także osierocone polskie dzieci.
    O gehennie polskich dzieci dowiedział się maharadża Jam Saheb Digvijay Sinhji, dziedzic księstwa Navanagar (Dobra Ziemia) w zachodnich Indiach.

    Maharadża postanowił udzielić schronienia polskim sierotom i w pobliżu swojej letniej rezydencji w Balachadi (obecnie stan Gujarat) wybudował Polish Children Camp. Kiedy po długiej podróży w ciężarówkach, przez Iran i Pakistan polskie dzieci (a właściwie obleczone w skórę szkielety ledwo powłóczące nogami) stanęły na ziemi indyjskiej przywitał je widok sześćdziesięciu nowych domków krytych czerwoną dachówką i masztu, na którym powiewała biało-czerwona flaga.

    Po piekle sowieckich dietskich domów dzieci znalazły się więc w bajkowej rzeczywistości - w doskonałym klimacie, wśród palm, słoni, fakirów i pawi. Gdzie nie brakowało jedzenia i gdzie opiekował się nimi najprawdziwszy maharadża.
    Komendantem obozu został ksiądz Franciszek Pluta.

    Pod koniec wojny w Polish Children Camp zostało około dwustu najmłodszych mieszkańców. Wkrótce potem komuniści zażądali ich powrotu do Polski. Aby je od tego uchronić dzieci zostały hurtowo adoptowane przez maharadżę, brytyjskiego oficera łącznikowego Jeffreya Clarka oraz księdza Franciszka Plutę"

    Brzmi nieprawdopodobnie, jak bajka z "1000 i jednej nocy".
    Nie musieli a pomogli.

    Poniżej inny Maharadża:
    "Są już przecież objawy pojawienia się chorób bardzo niebezpiecznych i dawno niewidzianych w Europie. Cholera na wyspach greckich, dezynteria w Wiedniu. Różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki, które nie są groźne w organizmach tych ludzi, a mogą tutaj być groźne. To nie oznacza, żeby kogoś dyskryminować, ale sprawdzić trzeba. "

    Show quote

    O zgrozo.Co ten gość pisze.Biedny Stalin przejęty Polskimi dziećmi sierotami.

  • Highly rated

    napisali byscie ile wydaje państwo Polskie na pomoc w krajach ogarniętych wojną ,

  • Highly rated

    Byli w Polsce uchodźcy ściągnięci tu prze jakąs prywatną fundację, kilkadziesiąt osób. Posiedzieli kilka dni a potem uciekli do Niemiec.

  • Highly rated
    jac (ANy90o) wrote:

    napisali byscie ile wydaje państwo Polskie na pomoc w krajach ogarniętych wojną ,

    Show quote

    nie napiszą, bo to są niewygodne fakty : ))))))

  • Highly rated
    jac (ANy90o) wrote:

    napisali byscie ile wydaje państwo Polskie na pomoc w krajach ogarniętych wojną ,

    Show quote

    W Toruniu jest wojna?

  • Highly rated

    To jest najlepszy komentarz ever! Popłakałam się ze śmiechu :)

  • Highly rated
    Ku pamięci (A7w4ky) wrote:

    "24 grudnia 1941 roku Stalin wydał zgodę, by ze Związku Sowieckiego wyjechały także osierocone polskie dzieci.
    O gehennie polskich dzieci dowiedział się maharadża Jam Saheb Digvijay Sinhji, dziedzic księstwa Navanagar (Dobra Ziemia) w zachodnich Indiach.

    Maharadża postanowił udzielić schronienia polskim sierotom i w pobliżu swojej letniej rezydencji w Balachadi (obecnie stan Gujarat) wybudował Polish Children Camp. Kiedy po długiej podróży w ciężarówkach, przez Iran i Pakistan polskie dzieci (a właściwie obleczone w skórę szkielety ledwo powłóczące nogami) stanęły na ziemi indyjskiej przywitał je widok sześćdziesięciu nowych domków krytych czerwoną dachówką i masztu, na którym powiewała biało-czerwona flaga.

    Po piekle sowieckich dietskich domów dzieci znalazły się więc w bajkowej rzeczywistości - w doskonałym klimacie, wśród palm, słoni, fakirów i pawi. Gdzie nie brakowało jedzenia i gdzie opiekował się nimi najprawdziwszy maharadża.
    Komendantem obozu został ksiądz Franciszek Pluta.

    Pod koniec wojny w Polish Children Camp zostało około dwustu najmłodszych mieszkańców. Wkrótce potem komuniści zażądali ich powrotu do Polski. Aby je od tego uchronić dzieci zostały hurtowo adoptowane przez maharadżę, brytyjskiego oficera łącznikowego Jeffreya Clarka oraz księdza Franciszka Plutę"

    Brzmi nieprawdopodobnie, jak bajka z "1000 i jednej nocy".
    Nie musieli a pomogli.

    Poniżej inny Maharadża:
    "Są już przecież objawy pojawienia się chorób bardzo niebezpiecznych i dawno niewidzianych w Europie. Cholera na wyspach greckich, dezynteria w Wiedniu. Różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki, które nie są groźne w organizmach tych ludzi, a mogą tutaj być groźne. To nie oznacza, żeby kogoś dyskryminować, ale sprawdzić trzeba. "

    Show quote

    Imię maharadży Jama Saheba Digvijay Sinhji nosi Zespół Społecznych Szkół Ogólnokształcących "Bednarska" w Warszawie. To jedna z najlepszych i najbardziej obleganych szkół w stolicy. Stara się ona spłacić dług, jaki Polska zaciągnęła wobec jej patrona fundując stypendia najzdolniejszym dzieciom uchodźców szukających schronienia w Polsce.

  • Highly rated

    Pozwolę sobie sparafrazowac tytuł i proszę zapamiętać "Rząd PO przyjmie uchodźców! "

  • Highly rated

    Pisząc o " Lini partii" mam na myśli partię której poglądy są bliskie tym prezentowanym przez niektórych polityków : sześciu króli, Madera i te sprawy :-)

Add comment

By posting, you accept the terms and conditions and privacy policy. To use a permanent signature, log in.