(Część II)A co dotychczas? Siłą rzeczy w skrócie.1. Współpraca w realizacji projektów realizowanych przez nasze szkoły w ramach inicjatyw wspólnotowych (Socrates i Leonardo da Vinci): tylko w ostatnich dwu latach szkolnych 869.817 zł (pozdrawiam serdecznie dyrektorów!). We wcześniejszych latach podobnie.2. Skuteczne wnioskowanie o pieniądze z 0,6% rezerwy części oświatowej budżetu państwa (nie unijne, ale mocno się przydawały i też należało o nie powalczyć, pisząc wnioski) – tylko w ostatniej kadencji ponad 3 mln zł (dziękuję dyrektorom i Cezaremu P.). Tego też uczyłem się z czasem. Każdego roku było lepiej.2. Realizacja trzech w sumie projektów w ramach programu PHARE 2002 i PHARE 2003 (tzw. unijne środki przedakcesyjne). Każdy z nich to kilkadziesiąt tysięcy euro na MOES (modernizację oferty edukacyjnej szkół) – dwa projekty w ZSM (ten ostatni w złotówkach to 186.771 zł) i jeden w ZSOiZ (ukłony dla nauczycieli - autorów części „merytoryczno-zawodowej”). I co istotne: praktyczne umiejętności w czasie realizacji wszystkich etapów realizacji wniosku: aplikacja + podpisanie umowy + przetargi + zakup wyposażenia + wnioski o płatność + rozliczenie = POZYSKANIE PIENIĘDZY. A procedura dokładnie taka sama jak przy realizacji projektów strukturalnych (ze ZPORRu czy – co przed nami – z RPO lub programów operacyjnych). Kto to przeszedł, to wie – tysiące pieczątek, „każde słowo się liczy”, stresująca formuła konkursu i szok unijnej biurokracji. Jestem jedną z osób, która ma to za sobą. I chce mieć „TO” jeszcze wiele razy... 3. Wreszcie ZPORR. „Najtrudniejsze” ze wszystkich unijnych pieniędzy - działanie 2.2.„Wyrównywanie szans edukacyjnych poprzez programy stypendialne” – słynne „stypendia unijne”. Pokonując rozliczne trudności, zrealizowaliśmy dotychczas 2 projekty na łączną kwotę 1.377.632 zł (ostanie zaległe pieniądze przyszły 22 grudnia) oraz pozyskaliśmy ponad 660.000 zł na projekt tegoroczny (czyli w sumie ponad 2 mln zł). Ostatni wniosek aplikacyjny, który współredagowałem, otrzymał 94 pkt. na 100. Dlaczego „najtrudniejsze pieniądze”? Bo wniosek inwestycyjny (drogowy czy np. na szpital lub szkołę) rozliczyć można jedną bądź kilkoma fakturami, opatrzyć protokołem końcowym odbioru robót i już. Zaś do jednego wniosku o płatność w projekcie stypendialnym dołączaliśmy – uwaga – ponad sześć tysięcy faktur i dokumentów równoważnych (!!!). Podkreślam: przeżyłem to, popełniałem błędy, uczyłem się na nich. Pisałem projekty stosownych uchwał rady powiatu. Często pracowałem do późnych godzin wieczornych (bo ktoś z instytucji wdrażającej – Urzędu Marszałkowskiego – wymyślił coś „na wczoraj”). To moje doświadczenia i sukcesy. Czy jestem – jak o mnie piszecie – „wysoce kompetentny i doświadczony” ? Nie wiem. Ale wiem, co już umiem. Wiem, czego jeszcze nie wiem. To dużo. Wiem wreszcie, na kogo mogę liczyć. Moje urzędnicze doświadczenie (od biegłości w czytaniu ze zrozumieniem i pisaniu po praktyczną znajomość procesu legislacyjnego), dobre relacje w dotychczasowej współpracy z radnymi czy osiem lat współpracy z grupą kilkunastu osób zajmujących stanowiska kierownicze mogą tylko pomóc. Dlatego jestem dobrej myśli. Dlatego powiedziałem – TAK. Dariusz KwaśniewskiPS. Życzę wszystkim szczęścia i samych sukcesów w 2007 roku. Wy życzcie mi ich także. W 2007 i trzech kolejnych. A potem mnie rozliczycie.