Policja użyła broni, gazu i armatki wodnej. Zatrzymano ponad 40 osób

Policja użyła broni, gazu i armatki wodnej. Zatrzymano ponad 40 osób
fot. istotne.pl W niedzielę doszło w Lubinie do starć policji z protestującymi. Powód to piątkowa interwencja policjantów, po której 36-letni mężczyzna zmarł w karetce w drodze do szpitala.
istotne.pl policja, bartek s.

Niedzielne zgromadzenie rozpoczęło się około godz. 16.00. Miało być pokojowe, jednak doszło do awantury. Ludzie skandowali obelżywe hasła pod adresem policjantów, rzucali niebezpiecznymi przedmiotami w kierunku funkcjonariuszy oraz budynku komendy.

Napastnicy używali kamieni, cegłówek, butelek i koktajli Mołotowa. Rannych zostało kilku policjantów, wybite zostały szyby, uszkodzono elewację budynku, którą obrzucono butelkami z farbą.

Protestujący rzucali kamieniami w wóz strażacki, który miał ugasić pożary wzniecone przez demonstrantów. Zablokowano również przejazd karetce pogotowia, która przyjechała do poszkodowanych. Policjanci użyli broni gładkolufowej, gazu i armatki wodnej. Zatrzymali ponad 40 osób, które uczestniczyły w tych zajściach.

Dlaczego ludzie protestowali?

Demonstranci uważają, że policjanci przekroczyli swoje uprawnienia i brutalnie potraktowali 36-letniego Bartka. Podczas interwencji funkcjonariusze przyduszali skutego kajdankami mężczyznę do ziemi, trwało to ponad 20 minut. Bartek był pod wpływem narkotyków, szarpał się. Później wzywał pomocy, gdy był przyduszony przez policjantów. W pewnym momencie stracił przytomność.

Czy interwencja policjantów przyczyniła się do śmierci mężczyzny?

– Sprawa jest bardzo skandaliczna. Przede wszystkim, jeżeli mamy 65-kilogramowego mężczyznę i obezwładnia go aż czterech policjantów, to o czym to świadczy? W mojej ocenie i na podstawie tego, co wstępnie wiem, to doszło do uduszenia. I ta osoba wcale nie zmarła w szpitalu, tylko zmarła w momencie, kiedy leżała na asfalcie, na drodze, po prostu została zaduszona – powiedział w wywiadzie dla istotne.pl dr Wojciech Kasprzyk, prawnik reprezentujący rodzinę zmarłego mężczyzny.

Wyjaśnijmy, że policja w sobotnim komunikacie prasowym informowała, że mężczyzna został przekazany w ręce medyków i z uwagi na jego zachowanie, w asyście policjantów, został przewieziony do szpitala, a następnie trafił na SOR. Po około 2 godzinach od przewiezienia do szpitala, dyżurny KPP w Lubinie został powiadomiony, że mężczyzna zmarł.

Mecenas Kasprzyk informuje również, że drugi pełnomocnik, które został zgłoszony do sprawy, nie został poinformowany o sekcji zwłok. Ponadto policjanci, którzy brali udział w interwencji, byli przesłuchiwani bez obecności pełnomocników rodziny.

Kto wyjaśnia sprawę?

Sprawa dotycząca interwencji z 6 sierpnia jest objęta śledztwem i wyjaśnia ją nie tylko prokuratura, ale też Wydział Kontroli KWP we Wrocławiu. Sprawę bada również specjalnie powołany przez Komendanta Głównego Policji zespół doświadczonych policjantów.