Wandale w gminie Bolesławiec. Wyrywają ławki, niszczą znaki

Wandale w gminie Bolesławiec. Wyrywają ławki, niszczą znaki
fot. Mariusz Lickiewicz Jeszcze sezon rowerowy się nie zaczął, a już z otwartej pod koniec ubiegłego roku ścieżki rowerowej w Kruszynie zniknęły 2 ławki (kolejne sprawcy przygotowywali do demontażu) – informują gminni urzędnicy.
istotne.pl policja, wandal

Jarosław Babiasz z Urzędu Gminy Bolesławiec:

Regularnie giną oznaczenia nowego szlaku „Łużyce-Bory”, wiaty rowerowe wykorzystywane są przez „koneserów trunków wyskokowych” jako nieformalne pijalnie, na poboczach zalegają puste butelki niekoniecznie po izotonikach, choć i tych rzucanie na skraj drogi nie jest powodem do chluby.

Ten obraz nie świadczy zbyt dobrze o nas – użytkownikach, mieszkańcach, inwestorach. Celowo piszę o nas wszystkich, bo ta inwestycja, choć realizowana przez Gminę, choć dofinansowana przez Unię, powstała z naszych – mieszkańców pieniędzy, z naszych podatków (a nie były to małe pieniądze, bo ponad 3 mln zł tylko w naszej Gminie) i przez nas – mieszkańców w głównej mierze jest eksploatowana.

I dodaje:

Była premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher powiedziała: „Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy”. W naszych lokalnych warunkach ta gorzka prawda oznacza tylko lub aż tyle, że za wszelkie akty wandalizmu zapłacimy my wszyscy naszymi podatkami, bo naprawić trzeba będzie, choć mogłoby powstać coś nowego. A na takie inwestycje jak naprawy dofinansowań nie ma.

Innym razem Pani Thatcher powiedziała: „Nie chcemy takiego społeczeństwa, w którym państwo odpowiada za wszystko, a nikt nie odpowiada za państwo”. Zastąpmy słowo państwo wyrazem gmina. Gmina to My, mieszkańcy, a nie tylko władze, radni czy urzędnicy. Po prostu My. Jeśli my będziemy ignorowali zjawiska wandalizmu, czekali, aż ktoś za nas coś zrobi, komuś zgłosi, komuś zwróci uwagę, coś zauważy, a my obojętnie odwrócimy głowę i pójdziemy dalej, to może się okazać, że i nas, i naszą szkodę ktoś przeoczy. Zatem nie bójmy się reagować, piętnować takie zachowania jak wandalizm czy zaśmiecanie otoczenia. W żadnym wypadku nie będzie to wyręczanie kogokolwiek, bo troska o wspólne dobro leży w interesie nas wszystkich.

Urzędnik apeluje:

Jeśli wiecie lub macie informacje, kto niszczy nasze wspólne, choć publiczne mienie, powiadomcie służby porządkowe – policję. W żadnym wypadku nie będzie to donosicielstwo, ale zwykłe dbanie o nasze własne otoczenia, a przede wszystkim nasze własne pieniądze.

Ze swej strony dodamy, że za akty wandalizmu grozi kara od trzech miesięcy do nawet pięciu lat pozbawienia wolności.