Nawiedzony Marcinek. To jeszcze go nie zamknęli.
Policja, pogotowie czy pomoc drogowa, czyli kto sprzedaje
-
-
W czwartek miałam wypadek w Bolesławcu karetka policja szpital. W piątek rano nawiedził mnie w domu z samego rana a mieszkam kilkanaście kilometrów od Bolesławca Marcin P. Przedstawiciel jakiegoś centrum w Legnicy. Posiadał nie wiem skąd dokładne informacje o mnie i wypadku. Też się zastanawiam skąd je miał. Stawiam na szpital lub pogotowie. O wypadku wiedział tylko mąż który jest za granicą.
-
Stophienom. PL.
-
Złóż w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i o swoich podejrzeniach kto mógłby sprzedać Twoje dane.
Czas najwyższy zacząć działać- czyli zgłaszać fakt nachodzenia poszkodowanych w wypadkach przez pseudo kancelarie. Może w końcu coś się ruszy jak ludzie będę to zgłaszać. -
Policja i prokuratura tak działają jak wszystko w tym kraju. Powoli i nieudolnie. Dlatego proceder kwitnie. Ale sądzę, że tylko do czasu.
-
Racja. Pimo do prokuratury podaj typa i niech się frajer tłumaczy.
-
Ode mnie oszuści chcieli 25% i do tego 23 procent vatu, spuściłem oszustów do kibla :-).
-
Umowy tych legnickich pseudokancelarii i nie tylko legnickich też się nadają do kibla. Zawierają klauzule niedozwolone a wynagrodzenie 25-40 procent plus VAT to wyzysk art. 304 kodeksu karnego. Ale jak jest w Polsce z organami scigania kazdy widzi. Ale trzeba próbować.
-
Naprawdę trzeba być delikatnie mówiąc nierozgarniętym żeby takie umowy podpisywać. Chciwość prędzej lub później zostaje ukarana.
-
O dziś był wypadek na obwodnicy i ciekawe czy hiena już była... ?
-
Sami się karają. Najpierw chytrzy podpisują jakieś umowy, potem są okradani przez hieny i ich kumpli. Właściwie sprawiedliwość dziejowa. Nic nie podpisywać, gonić typów. Taniej na pewno będzie zlecić to kancelarii radcy lub adwokata. Pieniądze pewne więc prawnik chętnie poczeka.
-
Moją sąsiadkę jak ją karetka zabrała to po kilku minutach jak trafiła na ortopedię w Bolesławcu zaczął nachodzić taki chudy blondyn że niby odszkodowanie że z Legnicy itd. Kto mu sprzedaje informacje kto go tam zaprasza i kto mu w ogóle pozwala. Dlaczego policja na to pozwala.
-
Łatwo to chyba sprawdzić. Po pierwsze nie we wszytskich przypadkach np jak ten powyżej policja wie o kims ze idzie na ortopedie. Wie np tylko pogotowie. Wiec jak jest taka sytuacja to raczej sugerowałoby że ani policja ani straz pozarna nie wie o takim pacjencie. Wie tylko szpital. Wnioski nasuwaja sie same...
-
Sąsiadka już była u adwokata jutro ma pójść do prokuratury pismo.