Kto sprzedaje w szpitalu dane ofiar wypadków podejrzanym firmom

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Kibic - dziadek napisał(a): Lekkie przegięcie - wg mnie - pisać takie oskarżenia. Nikt więcej nie wiedział że ciocia była "poszkodowana... " - znajomi, sąsiedzi, rodzina (są to osoby które też znają adres cioci)? Na miejscu osób które oskarżasz (szkalujesz) podałbym cię do sądu o zniesławienie.

    To podawaj. Na co czekasz. Co? Też handlujesz ludzka krzywdą?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A kogo zniesławiła Stokrotka?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Anonim napisał(a): A kogo zniesławiła Stokrotka?

    Obsadę karetki i personel szpitala.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Stokrotka napisał(a): Moja ciocia była poszkodowaną w tym wypadku busa z osobowką pod Kraśnikiem. Zabrało ją pogotowie do szpitala. Wieczorem puścili do domu. W ten sam dzień przypadł do domu jakiś typ. A adres podawała tylko w karetce i w szpitalu. Więc ktoś z pogotowia albo ze szpitala. Normalnie "hieny" jak te z Łodzi. Co na to prokuratura?

    Życzę zdrowia i bezproblemowego uzyskania świadczeń.
    W razie pytań tel. 502360906.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Mnie też dopadły. Ale poszczułem psem :-).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Witam wszystkich poszkodowanych a zarazem rozgoryczonych ludzi którym zostały obligatoryjnie narzucone nazwy firm, zajmujące się prowadzeniem spraw uzyskania świadczeń z firm ubezpieczeniowych które i tak nam się należą jak psu kość. Nie oszukujmy się wzajemnie, każdy z nas wie kto był monopolistą na terenie B-c i przodującą firma, lecz czasy się zmieniaja i na rynek wchodzą inne LEPSZE i WIARYGODNIEJSZE firmy, sam osobiście poznałem działanie takich firm, mianowicie poznałem system w jaki sposób działają i jak odszukują potencjalnych klientów. Każdy z nas ma przecież rodzinę bądź mieszka na wsi, i wie bardzo dobrze że wieś to skupisko ludzi którzy znają siebie nawzajem, sąsiad wie o sąsiedzie praktycznie wszystko, gdzie pracuje, o której wraca do domu i wiele innych rzeczy, to dlaczego ma nie wiedzieć o nieszczęśliwym zdarzeniu losowym które ów sąsiad przeżył. Miejscem wymiany informacji są zazwyczaj sklepiki i ludzie którzy noszą informacje z jednego końca na drugi, ile razy byliście świadkami pogaduch między sąsiadkami ( A WIESZ SŁYSZAŁAŚ ŻE TA JEST W CIĄŻY) bądź inne dziwne kwestie co się wydarzyło u Kazika w domu wczoraj wieczorem, i właśnie tak działają ów firmy w waszym mniemaniu HIENY, wystarczy pojechać na obojętnie jaką wieś badz też i miasto, zapytać pierwszego lepszego mieszkańca, o tą panią co tam gdzieś ostatnio miała wypadek, a na pewno nazwisko i adres zamieszkania zostanie podany bez żadnego problemu, zastanówcie się teraz czy to jest takim problemem żeby zdobyć takie informacje. Ów forum miało być poświęcone firmie z poza naszego miasta a prowodyrem jest nasz potentat, ale widzę że też ludzie jadą po nim ostro. Sam jestem w trakcie leczenia i swoją sprawę oddałem Szanującej sie w Europie solidnej wiarygodnej firmie. Naprawdę jestem z nich bardzo zadowolony z ich pracy. Myślę że dokonałem dobrego wyboru a po zakończonej sprawie napiszę Wam jak została rozwiązana moja sprawa przez ów firmę. Pozdrawiam wszystkich i życzę Wam obyście nigdy nie musieli korzystać z takich firm :).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ustawowy zakaz jakiejkolwiek akwizycji tego typu, z konkretnymi sankcjami rozwiązałby problem definitywnie, podobnie jak zakaz akwizycji do funduszy emerytalnych.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    http://www.odszkodowania.info.pl/?p=1332

    Szanująca? Wiarygodna? Lepsza... ?
    2013-02-14, 10:51http://www.bezprawie.pl/?p=113.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Rec napisał(a): http://www.odszkodowania.info.pl/?p=1332 Szanująca? Wiarygodna? Lepsza... ? 2013-02-14, 10: 51. http://www.bezprawie.pl/?p=113

    http://24legnica.pl/?p=7880.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10665261,Prowokacja__Gazety___przedsadzahandeldanymi_ofiar.html.
    2013-02-16, 09:00Prowokacja "Gazety": przed sąd za handel danymi ofiar.
    Maciej Stańczyk 18. 11. 2011, aktualizacja: 17. 11. 2011 19: 28 A A A Drukuj.
    Grzegorz K. Były przedstawiciel firmy zajmującej się dochodzeniem odszkodowań od ofiar wypadków, stanie przed wymiarem sprawiedliwości. Akt oskarżenia trafił już do sądu. To efekt naszej dziennikarskiej prowokacji. Kilka miesięcy temu opisaliśmy, jak firmy kupują od pracowników pogotowia adresy dzieci potrąconych przez samochód.
    W lutym tego roku opisaliśmy historię dwojga nastolatków. 14-letniego Piotrka samochód potrącił w Łodzi na pasach. Gdy wrócił do domu, odwiedził go pracownik firmy Mediator. Obiecywał, że za 20 proc. Prowizji wywalczy dla chłopaka wysokie odszkodowanie. 17-letnia Dorota trafiła do szpitala w Radomsku po tym, jak potrącił ją pijany kierowca. Gdy matka przyszła zabrać córkę do domu, przy jej łóżku siedział przedstawiciel firmy Marshal. Oferta? Jak poprzednio.

    Skąd przedstawiciele firm dochodzących odszkodowań mieli adresy i informacje o wypadkach? Nasze śledztwo wskazuje na pracowników pogotowia. O tym, jak ten proceder wygląda od środka, opowiedział nam Grzegorz K. Były już współpracownik jednej z firm z branży odszkodowań. W internecie zamieścił ogłoszenie: "Kancelaria prawna poszukuje do współpracy pielęgniarek, rehabilitantów, ratowników medycznych, studentów medycyny, listonoszy, taksówkarzy, blacharzy, wszystkich, którzy mają styczność z poszkodowanymi w wypadkach komunikacyjnych, w rolnictwie itp. PEŁNA DYSKRECJA! ".
    2013-02-16, 09:04Prowokacja "Gazety": przed sąd za handel danymi ofiar.
    Maciej Stańczyk 18. 11. 2011, aktualizacja: 17. 11. 2011 19: 28.
    Grzegorz K. Były przedstawiciel firmy zajmującej się dochodzeniem odszkodowań od ofiar wypadków, stanie przed wymiarem sprawiedliwości. Akt oskarżenia trafił już do sądu. To efekt naszej dziennikarskiej prowokacji. Kilka miesięcy temu opisaliśmy, jak firmy kupują od pracowników pogotowia adresy dzieci potrąconych przez samochód.
    W lutym tego roku opisaliśmy historię dwojga nastolatków. 14-letniego Piotrka samochód potrącił w Łodzi na pasach. Gdy wrócił do domu, odwiedził go pracownik firmy Mediator. Obiecywał, że za 20 proc. Prowizji wywalczy dla chłopaka wysokie odszkodowanie. 17-letnia Dorota trafiła do szpitala w Radomsku po tym, jak potrącił ją pijany kierowca. Gdy matka przyszła zabrać córkę do domu, przy jej łóżku siedział przedstawiciel firmy Marshal. Oferta? Jak poprzednio.

    Skąd przedstawiciele firm dochodzących odszkodowań mieli adresy i informacje o wypadkach? Nasze śledztwo wskazuje na pracowników pogotowia. O tym, jak ten proceder wygląda od środka, opowiedział nam Grzegorz K. Były już współpracownik jednej z firm z branży odszkodowań. W internecie zamieścił ogłoszenie: "Kancelaria prawna poszukuje do współpracy pielęgniarek, rehabilitantów, ratowników medycznych, studentów medycyny, listonoszy, taksówkarzy, blacharzy, wszystkich, którzy mają styczność z poszkodowanymi w wypadkach komunikacyjnych, w rolnictwie itp. PEŁNA DYSKRECJA! ".

    Dziennikarz "Gazety" przedstawił się jako ratownik medyczny łódzkiego pogotowia. - Pana rola to dostarczanie informacji o wypadkach - zaczął K. - Kwota zaliczki to 200 zł. Plus 2 proc. Całego odszkodowania. Od złamanej nogi to około 400 zł. Gdy wypadki są poważniejsze, to i odszkodowanie większe. np. jeżeli ktoś zmarł w wyniku wypadku, odszkodowania przekraczają 100 tys. zł! 2 proc. Z tego to 2 tys. zł!

    Na koniec mężczyzna zachęcał dziennikarza, by ten zbudował swoją siatkę informatorów wśród pracowników izby przyjęć czy lekarzy pogotowia.

    Po naszej publikacji śledztwo w tej sprawie wszczęła łódzka prokuratura. Wielomiesięczne dochodzenie zakończyło się skierowaniem sprawy do sądu. Grzegorzowi K. Grozi nawet 10 lat więzienia.

    Mężczyzna usłyszał zarzuty nakłaniania osób związanych ze środowiskiem medycznym do poszukiwania lekarzy i innych pracowników służby zdrowia, którzy mieli być podżegani do złamania tajemnicy lekarskiej oraz udzielania informacji o ofiarach wypadków i ich danych osobowych - poinformował Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.

    34-latek przyznał się do winy. W czasie gdy doszło do naszej prowokacji, prowadził własną działalność gospodarczą i współpracował z kancelarią Omega zajmującą się m.in. dochodzeniem odszkodowań. Zeznał, że nigdy nie doszło do uzyskania danych osobowych za pieniądze, a wszystkie sprawy zatrzymały się na etapie rozmów. Przesłuchany był także przedstawiciel Omegi, który stwierdził, że o działalności swojego współpracownika nic nie wiedział.

    W toku śledztwa pojawiły się informacje, że proceder handlu danymi ofiar wypadków dotyczył nie tylko Łodzi.

    Ze sprawy wyłączono postępowanie dotyczące podobnych wypadków w Krośnie w województwie podkarpackim i w Środzie Śląskiej w województwie dolnośląskim i przekazano je do właściwych prokuratur - mówił Kopania.

    Zobacz więcej na temat: prokuratura, policja.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jak najdalej od wszelakiego rodzaju firm pośredniczących w uzyskaniu odszkodowania!

    Wnioski i odwołania pisać samemu!

    Jak coś nie tak - wizyta u radcy lub adwokata (w urzędach i niektórych organizacjach radcy udzielają porad za darmo).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
  • Cytuj Zgłoś nadużycie