napisał(a):
To, że w MOPS ie mu nie pomogą bo nie ma meldunku to prawda bo mój znajomy bez meldunku też nie uzyskał pomocy.
Zwierzęta otrzymują pomoc bez zameldowania a człowiek nie dostanie? Człowiek człowieka skazuje na niebyt.
napisał(a):
To, że w MOPS ie mu nie pomogą bo nie ma meldunku to prawda bo mój znajomy bez meldunku też nie uzyskał pomocy.
Zwierzęta otrzymują pomoc bez zameldowania a człowiek nie dostanie? Człowiek człowieka skazuje na niebyt.
Zobaczymy co jutro instytucje powiedzą na taki stan rzeczy.
Bardzo proszę dać znać, co odpowiedzieli. Ja ze swej strony też postaram popytać. Jeśli nie będą mogli, lub nie będą chcieli - myślę, że i sprawę u prezydenta można przedstawić.
Pozdrawiam.
Moze nalezy dac mu przyslowiową wędke, czyli na przyklad znalezc mu prace.
I tu koło się zamyka, ponieważ bez meldunku pracy nie otrzyma. Tak było kiedyś, teraz chyba też.
~Piotrek napisał(a): Moze nalezy dac mu przyslowiową wędke, czyli na przyklad znalezc mu prace. Tak najlepiej do badera na kierownika działu. A potem ty pójdziesz szukać tam pracy i co przyjmie cię?
~NarzeczonaŚmierci napisał(a):
Daruj sobie, w tym temacie nie wstawiaj swoich hipotez. Może coś merytorycznie, jak możesz, chcesz pomóc?
W temacie noclegu, twierdzi, że sam śpi w jakiejś budzie-tak to określił.
Widzę, że izoluje się od "wpływów środowiska", ale ile jeszcze?
Do już realista - widzę, że i Ty również zainteresowałeś się losem tego młodego mężczyzny. Ja również. Proponowałam mu aby udał się do PCK, ale on sam powiedział, że Straż Miejska go tam wydelegowała, ale że jako ma problem alkoholowy, to został stamtad wydelegowany. Sądzę, że jest on teraz cennym "chłoptasiem" dla swoich koleżków (dorosłych mężczyzn). I fakt jest młody, a skoro sam przekreślił swoje życie, nie uzyskał wsparcia od swoich rodziców, to ciężko będzie mu stać się 100 % dorosłym człowiekiem. Bez lokum raczej nie stanie na nogi i zostanie mu tylko ulica, złe towarzystwo i jedynie prawdziwy przyjaciel - alkohol!
Jest młody, cale zycie przed nim, wiec jesli faktycznie bedzie chciał sobie pomoc to stanie się CZŁOWIEKIEM.
~marta napisał(a): Do już realista - widzę, że i Ty również zainteresowałeś się losem tego młodego mężczyzny. Ja również. Proponowałam mu aby udał się do PCK, ale on sam powiedział, że Straż Miejska go tam wydelegowała, ale że jako ma problem alkoholowy, to został stamtad wydelegowany. Sądzę, że jest on teraz cennym "chłoptasiem" dla swoich koleżków (dorosłych mężczyzn). I fakt jest młody, a skoro sam przekreślił swoje życie, nie uzyskał wsparcia od swoich rodziców, to ciężko będzie mu stać się 100 % dorosłym człowiekiem. Bez lokum raczej nie stanie na nogi i zostanie mu tylko ulica, złe towarzystwo i jedynie prawdziwy przyjaciel - alkohol! Jest młody, cale zycie przed nim, wiec jesli faktycznie bedzie chciał sobie pomoc to stanie się CZŁOWIEKIEM.
Można podsumować tak, wszystko się zgadza w Twoim opisie, ale jak on sam przy takich okolicznościach ma stać się człowiekiem-jak to ujęłaś, a teraz to on nie jest człowiekiem, nawet małą literą pisane?
O ile znasz problematykę ludzi "zagubionych", to musisz sobie zdawać sprawę, że w jego przypadku "chcieć" nie znaczy móc. Jego oczy mówią, że chce, ale jest jeszcze głowa, która musi to wszystko "ogarnąć". Potocznie uważani za "normalnych" w obecnych czasach sobie nie dają rady jak ich doświadczy brak pracy, mieszkania i poczucia bezpieczeństwa. On musi znaleźć sens i tylko to jego uratuje. Jest to praca dla wielu ludzi, żeby to zmienić.
To, że jest młody wcale nie musi oznaczać że ma na tym świecie jeszcze rodziców - którzy mu pomogą, albo że mógłby liczyć na nich. Teraz ludzie szybko umierają, a więc nie wiadomo czy on ich ma. A może miał mieszkanie, ale bez pracy nie mógł go utrzymać i dlatego został bezdomny... człowiek bezdomny wcale nie musi być zerem, może to być nie jeden bardziej pożądny od tego, który ma dom i przysłowiową rodzine!
Jeżeli jest problem alkoholowy to należało by go przekonać by poddał się leczeniu w szpitalu wojewódzkim... miałby dach, jedzenie, opiekę psychiatry, psychologa i pracownika socjalnego... Tylko jak go namówić... ?
~Anonim napisał(a): Jeżeli jest problem alkoholowy to należało by go przekonać by poddał się leczeniu w szpitalu wojewódzkim... miałby dach, jedzenie, opiekę psychiatry, psychologa i pracownika socjalnego... Tylko jak go namówić... ?
Problem trzeba zdiagnozować i są ku temu możliwości, iż MOPS ma takie możliwości, ale muszę jakoś tam zaprosić, przekonać tego chłopca. Rozmowa w MOPS-ie była rzeczowa i nie jest prawdą, że ludzie bez meldunku nie otrzymają tam wsparcia. Dzisiejsze poszukiwania pod marketami w godzinach 12-15 nie dały rezultatu, może pojawi się wieczorową porą, to będzie szansa podjąć rozmowę. Teraz pozostaje czekać na jego obecność i mieć szansę go spotkać. Jutro byłby już pod jakąś fachową opieką.
Wydaje mi się, że kucał dzisiaj pod Stokrotką.
Po co monitoring jak ludzie uprzejmie doniosą, gdzie kto kuca lub przebywa.
~Anonim napisał(a): Po co monitoring jak ludzie uprzejmie doniosą, gdzie kto kuca lub przebywa.
\' kuca lub przebywa"? Więc według Ciebie kucanie jest niebytem? :D.
Jak czytam niektóre wypowiedzi, odnosze wrażenie, że piszą je kawiarniani społecznicy. Tacy, co to chcą dobrze, między jednym a drugim łykiem aromatycznej kawusi sączonej z porcelanowej filiżanki. Tylko, że ludzi ci nia mają pojęcia co to jest bieda, przemoc domowa, alkoholizm. Bo nie są pojęcia, o których można się nauczyć na akademickich zajęciach, tudzież weekendowych kursach organizowanych jakimś atrakcyjnie spa. 20 lat temu wyszedłem z patologicznej rodziny. Ukończyłem studia, stworzyłem rodzinę, prowadzę od lat działalność gospodarczą. Nie znalazłem wsparcia w urzędach i instytucjach. Co najwyżej w mądrych ludziach. Po drodze nieraz doświadczyłem obojetności i zawiści. Droga z półświatka do zwykłego życia jest wyboista i pod górę. Jednakże to, co oferowane jest potrzebującym nie wychodzi im naprzeciw. To tylko uspokojenie sumień pań urzędniczek.