Stęchłe orzechy w Kauflandzie

Dyskusja dla wiadomości: Stęchłe orzechy w Kauflandzie.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ja... a co to są "klijencji" bo w słowniku języka polskiego nie widnieje takie słowo... czy to jakaś nowa odmiana orzechów?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Już głupszego tematu na forum nie słyszałam... ten orzech to mu na głowe spadł, z reszta kogo to obchodzi?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zgadzam się z ~ed, bzudra totalna, conajmnj jakby taka sytuacja była spotykana raz na rok! W każdym sklepie zdażają się wadliwe towary, sklep ich nie produkuje! A poza tym paragon to święta rzecz, podstawa do reklamacji, szkoda gadać.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Podstawa do reklamacji? - masz rację, szkoda gadać podobnie jak czytanie tych Waszych analfabetyzmów...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jeżeli Józef B. To "ten" Józef B. O którym większość z was myśli (ja też) to jest to Pan, który nadużywa swojej (byłej) pozycji i nazwiska. Jest osobą, z którą miałem kontakt (dawno temu) w relacji sprzedawca-klient i powiem szczerze, że szanowny Pan uważa, iż powinien co najmniej połowę towaru dostać za darmo, bo on jest J. B. A drugą za 50 % ceny! Afera z orzechami jest dość komiczna, bo pracownicy nie są tu niczemu winni, Kaufland jest sieciówką i Pani dyrektor też samodzielnie nie może podejmować wszystkich decyzji. Poza tym Autor artykułu obraża osobę Pani dyrektor, a nie ma powodu ani prawa. Kolejną sprawą jest, że po to tworzy sie tzw. "piony" i obsadza ludzi na odpowiednich stanowiskach, aby nie zajmować sie każdą sprawą osobiście. No ale życzenia Pana J. B. Powinno być rozkazem dla "przestraszonej" Pani z POK u. Ciekawe czy w zakładzie, w którym pracuje/pracował (bo nie wiem jak jest) i jest/był dyrektorem Pan J. B. To sekretarka prowadzi za rączkę do biura i proponuje kawę? Może taka mała prowokacja? Tak średnio co godzinę nawiedźmy Pan oburzonego :) a ze woda za droga, a ze ścieki za drogie, a że z oczyszczalni śmierdzi itd. itp.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Baca ty w ogóle nie wiesz o czym masz pisać... szukasz dziury w całym. Nie masz nic innego do roboty tylko zajmowanie się wielce AFERĄ ORZECHOWĄ!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    W sklepach zdarzają się wadliwe towary a tego nie da się uniknąć najlepszym. Pracownicy mimo najlepszych chęci i posiadanych umiejętności nie są w stanie sprawdzić zapakowanego towaru. Za wady ukryte odpowiadają dostawcy towaru a nie sklep. Takie towary są również reklamowane do dostawców. Paragon usprawnia reklamację bo od razu wiadomo, że towar pochodzi z danego sklepu, w tym przypadku reklamacja była utrudniona bo pracownik musiał sprawdzić, że towar został kupiony w danym sklepie i tak zawsze jest w przypadkach reklamacji bez paragonu. Żal mi bardzo Pań z punktu obsługi klienta, narażone są na ataki rozżalonych klientów muszą znosić ich uwagi żale żądania i sprostać ich oczekiwaniom a nie jest to proste każdy ma swoją granicę wytrzymałości. Jeśli kto ktokolwiek pracował kiedyś w handlu wielkopowierzchniowym wie jaka jest to ciężka praca, nie doceniana przez przełożonych jak i klientów. Pracownik każdego dnia pakuje tony towarów w półki, odpowiedzialny jest za przejrzenie terminów ważności, oznaczenie ceną. Jak pominie będzie afera że market sprzedaje przetrawiany towar albo oszukuje klienta! Tą pracę wykonuje tylko człowiek, ale jak ktoś zapragnie taniej sensacji to będzie drążył temat! Za każdym niedociągnięciem stoi tylko człowiek czy powinien być zwolniony że popełnił błąd bo nie zauważył? Nie sprawdził? Czy dyrektor powinien rozliczyć go za to niedociągnięcie? Czy powinien stracić pracę bo Pan B. Zgubił paragon i załatwienie jego reklamacji trwało dłużej? Może powinien Przeprosić tą Miłą Panią z punktu obsługi klienta. Pozdrwiam Wszystkich ciężko pracujących w handlu wielkopowierzchniowym.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Panie w punkcie obsługi klienta nie są od tego, żeby ich żałować. Po to właśnie zostały zatrudnione, żeby wysłuchiwać rozżalownych klientów "... znosić ich uwagi żale, żądania i sprostać ich oczekiwaniom... " itp. Za to biorą pieniądze i mają to wszystko właśnie robić i jak najgrzeczniej pomóc załatwić pretensje klienta. Oczywiście ze strony klienta też mają prawo oczekiwać kulturalnego zachowania ale zobowiązane są do znacznie większej wyrozumiałości. To w końcu nie one zostały oszukane. Pan Burniak miał absolutną rację i prawo do takiego działania jakie podjął. Im więcej będzie takich klientów tym mniej będzie prób wykładania na półki i wciskania nam dziadostwa.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Panie Baca (M. Z. ) zamiast wypisywać swoje mądrości paragonowe na info, można byłoby błysnąć taK inteligencją i Kier. Na markecie? A jeśli chodzi o orzechy, dajcie spokój- to nie wina ludzi tam pracujących- jeden minus całej sprawy, do której można byłoby się przyczepić, to to, że po 1 sygnale od klienta- nie została przejrzana, a następnie ściągnięta cała partia tego towaru. A kto za tym stoi? Dyrekcja będąca w tym czasie w pracy, na markecie a nie dziewczyna z informacji.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Bolo Panie ze sklepu sa zatrudnione by kasowac towar a nie sluchac marudzenia klienta i wysluchiwania obrazliwych tekstow. Ciekawe czy jakby np twoja matke tak traktwano to tez bys mial takie zdanie na temat kasjerek? Kasjerki to tez ludzie i maja prawo sie bronic! Moze uderzcie w producenta tych orzechow a nie oskarzacie niewinnych ludzi!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    " ja" - czytaj ze zrozumieniem. Pisałem nie o kasjerkach a o paniach w punkcie obsługi klienta.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Bolo. Panie z informacji są po to żeby przekazywać takie uwagi dalej i ta pani, z tego co czytam tak też uczyniła. Kiedy już zdarzają się takie sytuacje jak ta to uwagi nalezy składać raczej do producenta, bo jeżeli jest termin przydatności do spożycia na opakowaniu, to towar w rozumieniu marketu jest dobry i tyle. Nie ma fizycznej możliwosci sprawdzenia tego. Osobiscie juz wiele razy zdarzyło mi się kupić orzechy, ktore nie nadawały się do spożycia i nie robiłam z tego afery, taki to jest już "urok" pakowanych orzechów. Kupujemy w marketach więc bądźmy przygotowani na to, że jest to sprzedaż samoobsługowa, więc patrzmy na to co kupujemy a nie czepiajmy się drobiazgów... a tak na marginesie trzymajmy paragony bo to jest dowód zakupu... nic innego.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    M. Z. - a co to takiego?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Sekretarki mają wszyscy, którzy nic nie robią, a wykorzystywać innych ludzi potrafią jako służących i niewolnice. Zaczyna się od ratusza poprzez starostwo, spółki i spółeczki miejskie, zakłady miejskie - a wszystkie te osoby są utrzymywane z naszych podatków. Widziałem jak w prywatnym zakładzie właściciel sam sobie parzył kawę i zanosił do pokoju. Nie do pomyślenia taka sytuacja w w/w instytucjach miejskich.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Baca to ze to pani z obslugi klienta to nie znaczy ze trzeba ja obrazac! Nie wazne czy kasjerka czy pani z obslugi klienta czy ksiadz! Szacunek nalezy sie wszystkim ludziom a nie wybranym! Popieram pracownika jednego z marketow... to wina lezy po stronie producenta a nie sklepu do ktorego trafily zapakowane orzechy! Pozatym tak sie martwicie pakowanymi orzechami, ze byly zepsute a nie slyszycie ile sie mowi ogolnie o pakowanej we folie zywnosci! Tacy jestescie madrzy to po co kupujecie takie gowno za przeproszeniem. Wszystko pakowane szkodzi zdrowiu! Nie zaleznie od terminu przydatnosci do sporzycia.2011-02-25, 19:40Sory baca... bolo!