Stęchłe orzechy w Kauflandzie

Dyskusja dla wiadomości: Stęchłe orzechy w Kauflandzie.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ryb też tam nie polecam kupować. Kupiłem raz zepsutego mintaja i omijam szerokim łukiem.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A co Was tak wszystkich zbulwersowała ta cała sytuacja moim zdaniem Pan Burniak bardzo dobrze postąpił bo podejrzewam gdyby jakiś tam Kowalski poszedł to guzik by załatwił bo dałby sobie spokój i orzechy do dziś były by w sprzedaży.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Załatwił i brawo Anie zawistni się bulwersują Jak coś takiego wam się przytrafi też napiszcie do redakcji, a wtedy ocenicie czy to dlatego że burniak xD.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Marcin, nie pieprz bzdur. A czy to nie przypadkiem M. Z. - pracownik Kauflandu, który przeskoczył z Carrefura?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A skąd ta pewność, że to TEN Józef Burniak? Jest to dość popularne nazwisko w tym mieście, więc o zbieżność TEGO nazwiska z TYM imieniem jest łatwo... Kim by on nie był-ma pełne prawo upomnieć się o swoje, niby dlaczego ma nie domagać się zwrotu pieniędzy za trefny towar?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No właśnie czy ktoś z redakcji może potwierdzić czy to "ten" pan Burniak czy może inny?2011-02-22, 17:35PS. To orzechów chyba tam już nikt raczej nie kupi...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Panie B. Jeżeli nie masz paragonu, to jak chciałeś odzyskać pieniądze? Śmieszne :D he he to tylko dobra wola osób ze sklepu że Ci ją zwrócili...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    W Kauflandzie nie tylko orzechy pachną a raczej śmierdzą stęchlizną. Tam są chyba tresowane myszy, które biegają po półkach i ludzi się nie boją. To nie pic sam widziałem, a jedna z nich przyniosła mi stęchłego orzecha. Chyba dlatego żebym się natychmiast wyniósł z tego sklepu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Bo gdyby był to jakiś inny Burniak, to w artykule byłby Józefem B. :-D.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do osoby o dziwnym nicku, paragon według prawa nie jest obowiązkowy do dochodzenia roszczeń... to praktyka przyjęta przez sklepy, która nie działa przed sądem - ale jak widać - niewiele wiesz...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Afera dnia trzeba jeszcze napisać do ''wyborczej'', ''wrocławskiej'' no i do ''Faktu''. Taki wielki artykuł o śmierdzących orzeszkach za 5 zł i to ma być dziennikarstwo. Dno.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nigdy nie lubiłem hipermarketów.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Bez paragonu reklamacje nie są uwzględniane. Ja zawsze jak robię zakupy zabieram kwitek ze sobą, później nie ma problemów. Sklep wcale nie musiał oddawać tych pieniędzy skoro nie było dowodu zakupu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Drodzy pisacze, powinniście być wdzięczni, że Ktoś poświecił swój czas, swoim artykułem ostrzegł nie jedną osobę, która tylko tą drogą dowiedziała się o zagrożeniu dla swojego i bliskich zdrowia. Pleśń powoduje wiele chorób, dlatego nigdy nie powinniśmy zjadać wydający się zdrowy owoc, od którego odkroiliśmy zgniły kawałek. Moja rodzina jest Panu wdzięczna za ostrzeżenie. Pozdrawiamy Pana Józefa.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Guzik prawda... to praktyka przyjęta przez sklepy... nie ma nigdzie zapisu, że reklamacji można dochodzić tylko na podstawie paragonu więc mylisz się...