Debilizm- 6 latki do szkoły

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Droga Mama jak masz dzieci to wiąże się z kasą, a niby kto ma to kupić dla twoich dzieci, w szkole wszystko co jest, jest za pieniądze podatników, nie musiałaś brać pożyczki wystarczyło odkładać od kwietnia i było by jak znalazł. Taka ludzka mentalność tylko narzekać. Ja mam trójkę dzieci w wieku szkolnym i co roku słyszę jak rodzice narzekają, a to właściwie to czyje dzieci. Przed wojną nauka była odpłatna, tylko elita się kształciła, więc cieszmy się z tego co mamy.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Anno - dzieci są moje, podatki też państwo ciągnie z mojej pensji... Ale... Ale po co krzyczą, że spada liczba urodzeń, że w dzieciach tkwi siła narodu, że powinny mieć ułatwiony dostęp do nauki... Guzik prawda - często rodzic woli wydać pieniądze na posiłek, niż zakupić książkę... A gdzie polityka prorodzinna? Jak to jest, że muszę nianię wynająć do dziecka, bo mi się do żłobka nie dostało? Bo jest któreś tam na liście rezerwowych? Jeśli pójdę na wychowawczy, to tylko bezpłatny, bo przekraczam o ileś tam złoty próg... Dlaczego muszę dawać pieniądze na składki, bo państwo nie jest w stanie zapewnić pomocy dydaktycznych do szkół? Dlaczego jako nauczyciel sama muszę robić pomoce dydaktyczne, ściągać od uczniów pieniądze za ksero, bo szkoła mi tego jako pracownikowi nie zapewni, a ze swojej kieszeni nie dam, bo mam na co pieniądze wydawać - patrz - dwoje dzieci... To nie jest narzekanie - to jest polska prawda... Dlaczego z moich podatków ma iść na świątynię - ja chcę by to trafiło do szkół i przedszkoli... Poza tym Mama nie pisała o sobie, tylko o tym, że słyszała, że zdarzają się takie sytuacje... I dlaczego mam się cieszyć z tego co jest? Jak przecież może być lepiej?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    To co piszesz Gosiu to prawda, ale też sobie zdajesz sprawę w jakim kraju mieszkamy. Wiem, jak wygląda praca nauczyciela to zasługa też naszych władz, ale co się po nich spodziewać. Zawsze oszczędza się na oświacie, opiece zdrowotnej co przekłada się na przyszłość naszych dzieci. Jednak złości mnie narzekanie rodziców, dodam, że mam nieuleczalnie chore dziecko i mogłabym pisać o głupocie naszych rządzących w Bolesławcu w nieskończoność. A do tego, czy będzie lepiej to nie ma mowy, bo za 3 lata stajemy się płatnikami do Unii. Teraz Unia nas dotuje a potem zabierze z nawiązką. Pozdrowienia.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Moja córka będzie pierwszym rocznikiem, który pójdzie do szkoły jako 6-latek i powiem Wam, że bardzo się boje czy sobie poradzi. Jest bardzo rozwinięta jak na swój wiek i bardzo samodzielna ale co z dziećmi, które jeszcze w wieku 4lat nie potrafią samodzielnie umyć ząbków czy podetrzeć pupy? Jak dla mnie to za wcześnie żeby dzieci szły do szkoły w wieku 6 lat. Tak jak gimnazjum tak i to będzie niewypałem.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zgadzam się z panią, bo to, że dzieci pójdą o szkoły to super, gorzej z materiałem, który będą miały do nauczenia się, a do tego jeszcze 2 języki obce. Niektórzy piszą, że w innych krajach dzieci już chodzą do szkoły i ok., a jaki mają poziom nauczania. Program jest niedostosowany do wieku dzieci i ich fizjologicznemu, psychologicznemu, społecznemu i emocjonalnemu rozwoju. Moje dziecko też pójdzie do szkoły w wieku niespełna 6 lat i wiem, że sobie poradzi, bo mu pomogę, ale wiem, że nie każdy rodzic ma na to czas ( już teraz przygotowuję ją do szkoły, a ma 3, 5 roku ).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do Anny. Z całym szacunkiem ale gdzie napisałam że wziełam pożyczkę? Nie cierpię tego typu wypowiedzi. Prosze czytać dokładnie co napisałam. A napisałam że ludzie biorą pożyczkę, w wiadomościach wszędzie o tym trąbią. Jak ktos ma 3-4 dzieci nawet jesli oboje rodzice pracują i kokosów nie zarabiają. Ludzie jęczą bo marne grosze zarabiają, chca dac tym dzieciom ale nie maja jak i z czego. Jak sie pozyczało ksiązki z biblioteki a potem zdawało, zobacz nie była bys zadowolona że masz ze 400 zł wiecej w portfelu i mozesz cos dziecku kupić. Ludzie pracując, czasem nie są w stanie tym wydatkom podołac. Buduje się baseny i na inne sprawy kasa jest, na szkołę nie ma. Ktoś wymyślił sobie dowolnośc podreczników i dopuścił do sprzedaży róznej maści książki zeby wydawnictwa trzepały kasę. To nie jest narzekanie to jest poprostu rzeczywistość.