Jak włożysz prezerwatywę to pójdziesz do piekła

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/tomasz-lis-na-zywo/wideo/29112010/3270207 Od 24 minuty jest rozmowa z Kazimierą Szczuką i redaktorem Terlikowskim. Terlikowski mówi, że jak włożysz prezerwatywę to idziesz do piekła. Szczuka mówi że zakazując użuwania prezerwatyw kościół jest odpowiedzialny za śmierć wielu ludzi. Co o tym myslicie?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Kościół powinien juz dawno odpierniczyc się od sypialni wiernych, lepiej by na tym wyszedł! A oni ciągle, obsesyjnie zapuszczaja tam żurawia i tak ich to interesuje. A najbardziej mnie wkurza, jak się slinia na moje życie intymne, ale wciskaja kit, ze chodzi im o moje zbawienie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A z księżmi katolickimi którzy używają prezerwatyw, czy oni też pójdą do piekła?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Szkoda, że ojciec Terlikowskiego nie założył prezerwatywy!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A ja będę księdzem jak mój tata.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Temat jak zwykle jałowy i bez rozwiązania. Kościół nie zagląda do sypialni wiernych, a jedynie podaje swoją wykładnie. Jak ktoś nie chce to nie musi tego przecież stosować, tak jak nie musi być katolikiem. W rozumieniu kościelnym jest to po prostu grzech, tyle. Ktoś kto tak usilnie ujada może najzwyczajniej w świecie wystąpić z kościoła, i to nauczanie go nie będzie dotyczyć. Argumenty, że przez to umierają ludzie też chyba są nie trafne, bo czy kościół komuś każe odbywać stosunek tylko bez prezerwatywy? Otóż nie, gdyby ludzie stosowali się w pełni do wykładni kościoła i nie współżyliby (przed ślubem) problemu roznoszenia chorób skutkujących zgonem by nie było. I skąd ta wybiorczość traktowania nauczani kościelnego? Co do jednego z komentarzy, to nauczanie dotyczy też księży tak samo jak każdego innego (nie mniej ni więcej). A i tak każdy postępuje wg siebie. Pozdrawiam.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Aron a co w przypadku kiedy do zakażenia doszło nie podczas współżycia (np w trakcie zdrady lub przedmałżeńskich kontaktów) a poprzez np wstrzyknięcie komuś zakażonej krwi albo podczas gwałtu? Co ma zrobić zgwałcona żona, jak ma się zachować jej mąż? To mogą być skrajne przypadki, mogą ale nie muszą... A tak na marginesie: zapewne łamiesz przepisy drogowe - skoro je łamiesz to się z nimi nie zgadzasz a skoro się z nimi nie zgadzasz więc zrezygnuj z bycia kierowcą...

  • Ja się z Tobą Aronie zgadzam. Sprawa wydaje się prosta. Jesteś katolikiem przestrzegasz zasad swojego wyznania (Kościoła). Nie chcesz tego robić, występujesz z Kościoła. Ale czy podejmować aż tak ważną decyzję w życiu, jak wystąpienie z Kościoła, z powodu prezerwatywy? Jak słusznie zauważyła Szczuka, prezerwatywa nie byłaby tak demonizowana przez Kościół, gdyby przy okazji chronienia przed chorobami przenoszonymi droga płciową, nie była też środkiem antykoncepcyjnym. Faktem jest też to, że gdyby odeszli z Kościoła ci katolicy, którzy stosują antykoncepcję (w tym prezerwatywę) oraz ci, którzy uprawiają seks dla przyjemności, a nie dla prokreacji w świętym związku małżeńskim, kto by w nim został?

  • Bóg jest miłosierny i na pewno wszystkim używającym prezerwatywy wybaczy.Ja mam dużo cięższe grzechy na sumieniu i się nie martwię ;-)))). W końcu Bóg to facet, da się Go przekonać... :-)))

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    ~Ds jak łamie przepisy drogowe to płacę mandat, jak na łamię ich za dużo zabiorą mi prawo jazdy i nie jestem już kierowcą. A jak będę jeździł pijany to pójdę do więzienia. Więc ponoszę karę. Tak samo tu, założę prezerwatywę popełniam grzech, taki sam jak współżycie przedmałżeńskie czy nie pójście do kościoła w niedzielę. Jeśli się z tego nie wyspowiadam, będę grzeszył to sam się wykluczam z kościoła i mogę iść do piekła. Taka jest wykładnia kościoła i podkreślam dotyczy tylko członków tej wspólnoty. Co do przypadków skrajnych, zgadzam się do zakażenia mogło dojść w skutek zastrzyku, gwałtu itd. Ale tu znów mamy nierozwiązalność problemu, bo przecież nic nie zapewni 100% pewności ze współmałżonek nie zachowuje, a więc też się naraża. Tak jak mówię jest to kwestia trudna i jałowa w dyskusji, bo kościół poglądów nie zmieni, a najczęściej największy szum podnoszą osoby najmniej związane z kościołem. Większość i tak żyje po swojemu i wykładnie kościelne ma gdzieś. Pozdrawiam.2010-12-03, 12:50~Grażyna no tak kto by został. Tego nie wiem. Ale pewnie mało osób. Tak jak przy kościele protestanckim który to wiernych ciągle traci mimo iż na wszystko zezwala. Sam bym się musiał wykluczyć. Mówię tylko o kwestii formalnoprawnej. A prezerwatywy (i cała antykoncepcja) tak naprawdę są demonizowane dopiero od 1968 r. kiedy papież Montini wydał słynną encyklikę Humane Vitae (napisaną prawdopodobnie przez kard. Wojtyłę).

  • Już widzę Lotosie, jak proponujesz swe wdzięki Bogu w zamian za zbawienie duszy... jako dziewiędziesięciokilkulatka lub stulatka, bo sto lat Ci życzę w dobrym zdrowiu. Proszę, Kochana, używaj też czasem swojego seksownego mózgu, zanim coś palniesz :).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Aron masz rację z tym, że jest to jałowa dyskusja (chodzi mi o problem a nie o polemikę z Tobą). Prawda jest taka, że każdy musi postępować według własnego sumienia. Stety/niestety prawdę ma też Grażyna odnośnie tego - kto by wtedy pozostał... Pozdrawiam.

  • I znów się z Tobą, Aronie, zgadzam :).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    ~DS owszem każdy postępuje wg własnego sumienia, ja też jako osoba która uważa się za katolika, który mimo wszystko popełnia wiele błędów doktrynalnych. I jak napisałem gdyby chodziło tylko o prezerwatywy, współżycie itp to pewnie jak większość katolików popełniam błędy. Ale wiem, że wg wykładni kościelnej jest to złe. A apostazje mógłbym oczywiście zgłosić, ale zdaje sobie sprawę, że wg nauczania kościoła, kościół jest mi do zbawienie potrzebny. A bóg błądzącym wiernym wybaczyć może, gorzej apostatą im nie wybaczy jeśli umrą poza kościołem (znów wg nauczania kościoła).