Nowa polityka oświatowa władz miasta. Indywidualizacja nauczania.
Oszczędności miasta kosztem dzieci
-
-
Do ~zoo w maju. Ty masz chyba jakiś kompleks obrony Romana przed wszystkim i wszystkimi, gdziekolwiek ktokolwiek wypowiada się nie tak o obecnej władzy ty wchodzisz jej bez mydła, niestety to o czym rodzice tutaj piszą to są fakty, ale ty tego nie zrozumiesz bo pewnie nie masz dzieci, za to pewnie ciągle siedzisz przy chorej na prostatę fontannie albo przesiadujesz na obsr... przez ptaki ławkach w parku, gdzie logiki ich montażu nie rozumiem, i chyba nie tylko ja... A zreszta nie po to w latach '80 człowiek protestował, żeby móc o władzy rozmawiać i patrzyć jej na ręce.
-
Oszczędności kosztem dzieci i nauczycieli. Co z nauczycielami, którzy stracili pracę?
-
"wszystko zależy od nauczycieli". Niedawno słyszałam rozmowę matki z dzieckiem na temat nauczycielki. Po krótkiej wymianie myśli padło z ust matki stwierdzenie "czy ta Pani jest durna nie słuchaj jej". W latach 80 nikt nie podważał autorytetu, teraz dzieci nie mają szacunku do nauczyciela więc się nie uczą i go nie słuchają a to już wina takich rodziców jak ta Pani. Pozdrawiam i życzę cierpliwości.
-
Mysza - nie "rozwadniaj" tematu bo to nie rodzice są winni "poprawieniu" warunków nauczania zastosowana przez Prezydenta. Tasuje ciepłymi posadkami, "przyozdabia" miasteczko a po cichutku zbiera pieniążki kosztem nas wszystkich a bezpośrednio kosztem naszych pociech.
-
W klasie musi być conajmniej 28-30 dzieci żeby to się miastu "opłacało", chodzi o kasę z ministerstwa jakie miasto dostaje na każdą klasę ze stolicy jednym słowem im więcej dzieci w klasie tym "lepiej" - ale oczywiście nie dla rodziców i dzieci... :(.
-
Mysza - a ja słyszałem jak matka, która jest nauczycielem do swojej córki mówiła ta baba / nauczycielka / jest głupia, więc co tu więcej dodać w tym temacie.
- 1
- 2