Zostawcie waszą kartę na chwilę w szufladzie i jak gdyby coś to ma sie komórkę do kolegi lub koleżanki i to całe zamieszanie, gdzie ktoś może być jest na próżne bo na "WC" nawet Starosta nie ma wpływu. W tym czasie spokojnie można pujść na zakupy. Cha cha cha za kiklanaście tysięcy. Lepiej załatajcie dziury w drogach powiatowych.
Karty magnetyczne w Starostwie: kontrola i ochrona
Dyskusja dla wiadomości: Karty magnetyczne w Starostwie: kontrola i ochrona.
-
-
Szkoda, że żaden z trzech prezydentów w mieście nie wpadł na podobny pomysł. Tam też pracuje się w kilku budynkach i te z należałoby zapewnić kontrolę i ochronę pracownika, żeby nie zdarzały się oskarżenia o to, że ten owy naczelnik łazi po sklepach zamiast pracować.2010-02-03, 12:03Takie systemy sprawdzają się w firmach w Polsce i za granicą. Powinny być także standardem w urzędach. Dobra decyzja!
-
Nie ma pilniejszych wydatków?
-
Jak się teraz wytłumaczy urzędnik powiatowy Jozo Pokładek ze swojego czasu pracy, wysiadujący na okrągło u Prezydenta Romana? Bywa tam: Służbowo/Partyjnie? Do diaska, myśle, że przyszła już pora na czipowanie rozpuszczonych i krnąbrnych urzędoli. Potem jeszcze wypalanie żelazem, łamanie kołem i dalej mamy już z górki... mały obozik z wieżą strzelniczą i fosą. O polu minowm nie wspomne.
-
Daruj sobie ten sarkazm J-23.
-
No to teraz podczas " wyjść służbowych" pewnie będą załatwiane tez prywatne sprawy, i już po systemie :D.
-
A nasz Jacuś wędrowniczek ma już kartę?
-
Jacuś nasz nieduży dobrze swemu Panu służy. Jest jak liść na wietrze, więc żadna karta go nie zetrze. Shopping uber alle!
-
Ciekawe, a jeżeli pracownik wychodzi 10 minut później, to co? Nadgodziny? Wiadomym jest, że informatyk w Starostwie siedzi i poprawia w systemie godziny wyjść pracowników, więc pewnie i prywatne tez można skorygować.
-
Do j-23. Urzędnik powiatowy JP jest związkowcem. A to oznacza że można mu skoczyć, czy pracuje czy nie. W końcu nie jest prawdą to co mówił na sesji Pan Prezydent Roman. Są w Polsce święte krowy.
-
Jak to mówił zaprzyjaźniony rabin: "Tam gdzie są zegary tam są i zegarmistrze". A więc spoko.
-
Całe szczęście że żaden z prezydentów nie wpadł na ten głupawy pomysł z zegarem. Bo to tylko świadczyło by, że gówno dowodzący stali się największa barierą rozwoju swych zarządzanych placówek. Przenoszenie tej metody rozliczania czasu z zakładów produkcyjnych o ścisłych reżimach technologicznych do urzędów jest wyrazem najwyższej głupoty. Bo tym zegarem nie zmierzymy kreatywności, uczciwości, lojalności, zaangażowania. Można cały roboczy dzień przesiedzieć na czterech literach i nic nie zrobić. Pan starosta już na pewno wypalił się i czas na zmiany, bo człowiek głupimi pomysłami ciągnie za sobą podobnych do siebie, oto bariera rozwoju pana starosty a tej bariery jak swych nerek nie przeskoczy. Pozdro.
-
No widzisz Bronek -- jak chcesz to potrafisz logicznie myśleć / gdyby tak jeszcze spostrzegawczość na wszystkie strony/.
-
A gdzie największy wróg urzędników p1954?2010-02-04, 11:37Zapomniałem, że tutaj urżednicy ze starostwa są bardzo dobrzy, uczynni i pracowici. Nawet dla przemysława.
-
Jestem jestem drogi Panie -- piszę małe sprostowanie. Przemysław nie jest wrogiem urzędników tylko potępia postępowanie niektórych z nich. Nie ma znaczenia w jakiej pieczarze siedzą w Janosikowej czy w okrągłej. Proszę się dokładnie wczytać a nie będzie problemu ze zrozumieniem. Pozdrawiam. http://przyjaznapolska.blog.onet.pl/.
- 1
- 2