Wszystko się zgadza, place był zniszczone i nie zgodne z wymogami unijnymi. Ale skoro stały tyle lat to nie mogły stać do jesieni? A nie w środku wakacji pozbierać wszystkie w całej gminie! I zgadzam się z (Radnym ) może już czas na odpoczynek. Dać szansę komuś z nowymi pomysłami i nową wizją dla gminy.
Dzieci ze Szczytnicy nie mają gdzie się bawić
Dyskusja dla wiadomości: Dzieci ze Szczytnicy nie mają gdzie się bawić.
-
-
Też niebardzo rozumiem jakiego wkładu wymaga sie od mieszkańców Osiedla w rozwój gminy. Ludzie czego Wy wymagacie... Może mam dziekowac za to że mam prąd, wode czy droge dojazdową! Bez przesady. Przecież to logiczne że gdyby gmina nie poczyniła tych inwestycji to miałaby problemy ze sprzedaża tego "poruskiego" majatku. Kto by przeszedł mieszkac na te bunkry! Ja mieszkam tu od dwóch lat, do niedawna nawet nie identyfikowałam sie z tym miejscem ale jak widze jak sie "najeżdża" tu na mieszkańców, NORMALNYCH ludzi, to jasny szlak mnie trafia. Ludzie którzy tu mieszkają to nie tylko złodzieje, element społeczny i patologia (jak to wszyscy sadzą). Pora skończyc z tym błednym pogladem i przestac traktowac tych ludzi jako obywateli gorszej kategorii. Co że niby mieszkańcy innych miejscowości albo Szczytnicy -wsi to są ze złota czy jak? Też tu mieszkam i nie życze sobie aby ktoś traktował pośrednio mnie jako wyrzutka społeczeństwa który tylko wymaga. A to że ludziom może sie coś niepodobac to takie mają do tego prawo. Postawienie takiego placu (nie tylko w Szczytnicy) to tylko odrobina dobrej woli. W miastach jakoś mieszkańcy nie muszą finansowac prywatnie takich miejsc. Dziwi mnie też że postawienie takiego placu inni traktują jako straszne wymaganie, bo wójtowi korona z głowy za to nie spadnie! A do "~Mieszkaniec gminy warta"- mam pytanie: co takiego on lub inni mieszkańcy gminy wnieśli w jej rozwój?
-
Abra masz racje 100%. Teraz uzradzenia z placów zabaw przejmuje "towarzystwo' czyli ludzie związani w zrózny sposób z urzędem gminy. Haha nawet były komendant komisariatu policji z naszej gminy pan Jan M zrobil swoim wnukom lunapark haha.
-
Brawo dla Wójta! Niech pozabiera place zabaw, dzieciaki nie będą miały co z sobą zrobić, później z nudów będą sięgać po używki i w końcu jakiś naspeedowany nastolatek przez przypadek wybije mu zęby.
-
Moją propozycją w tej sprawie dla zainteresowanych i napisanie listu otwartego do "naszego" wójta. Może jak zbierzemy trochę podpisów w tej sprawie to się ruszy- pewnie Pan Wójt je sobie przeliczy na głosy wyborców i wyjdzie na to że mu się opłaci postawić ten plac zabaw. Jeśli chodzi o podłączenie infrastruktury, to nikt nikomu łaski nie robił-jeśli chce się na czymś zarabiać to trzeba w to zainwestować. Osobiście uważam że sprawa osiedla została rozwiązana o jakieś 15 lat za późno, trochę kaski z podatków uleciało. Wracając do wątku, zbierzmy się do kupy i coś zróbmy razem w tej sprawie, a do Pana Wójta- nie zapomnimy Panu stojąc przy urnie wyborczej, jakakolwiek decyzja by to nie była. Dla chętnych zrobienia czegokolwiek w tej sprawie podaje nr gg 7956221.
-
Skoro wojt zaslania sie prawem unijnym dla dobra obywateli, gdzie jego doracy Radni, Soltys i caly sztap PZPR, Zeby mali obywatele mogli bezpiecznie bawic sie na drodze, czy nie daj Boze na autostradzie ktora nie ma EKRANOW i wedlug prawa unijnego jest nie dopuszczalne. Wojt nie bieze odpowiedzialnosci za to. A kto bieze nasze podatki? Czy mieszkancom nic sie nie nalezy?
-
Czytam co tutaj piszą internauci i zastanawiam się czy aby na pewno wiedzą o czym piszą. Część wypowiedzi jest i owszem godna uwagi. Dwa lata temu sprzedałam mieszkanie na opisywany osiedlu. Istniejąca wówczas wspólnota mieszkaniowa miała problemy ze zbiórką podpisów, ba ciężko było zmobilizować ludzi żeby przyszli na zebranie. Podpisy były potrzebne pod uchwałami wspólnoty. Uchwalenie czegokolwiek graniczyło z cudem. Nie przepadam za obecnym wójtem, ( to większość mieszkańców gminy zadecydowała kto objął to stanowisko), ale nie znam nikogo kto był by w stanie zadowolić wszystkich. Obecnie mieszkam w samej Warcie Bolesławieckiej i nie jestem zdania, że najwięcej robi się w samej Warcie. Zapraszam do Raciborowic - wzdłuż drogi chodnik, miejscami nawet z dwóch stron, a w Warcie tylko w centrum i to z jednej strony. Przy poczcie pasy do przejścia, ale dojście już tylko poboczem, które zmienia się w strumyk podczas deszczu. Szczerze mówiąc to w każdej miejscowości coś znalazło by się nie tak jak trzeba. Wracając do Szczytnicy - pamiętam jak zaczynałam remont mieszkania ( kupionego bezpośrednio od gminy), to istniał inny problem. Wody nie było jeszcze rozprowadzonej we wszystkich pionach, lub była bardzo brudna. Zorganizowano dla mieszkańców osiedla kran na zewnątrz bloków. Pomysł dobry ale Polak potrafi. Można było zaobserwować ludzi z kilkoma bańkami, krążących pomiędzy osiedlem należącym do Szczytnicy ( 3 bloki) a "Kresówką". Czy ktoś zapytał kto za tą wodę zapłacił? Mi jako ówczesnej mieszkance rachunku nikt nie wystawiał. Sądzę więc, że zapłacili wszyscy mieszkańcy gminy. Dobra rada to - Zanim ocenisz drugiego pomyśl czy sam wszystko robisz idealnie?
-
I o co tyle hałasu? Jak dwoje ludzi decyduje się na dziecko niech zapewnią mu warunki do zabawy a nie czekają aż ktoś za nich sprawę załatwi. Moje dzieci bawią się na własnym podwórku które razem z mężem przystosowaliśmy dla nich. Trzeba wziąć się do roboty a nie płakać że ktoś o was zapomina i lecieć do telewizji lokalnej. WSTYD.
-
Do wójta, jeśli gmina nie ma tam żadnych terenów to za co ja płacę podatek? A do mieszkanki- nie każdy mieszka w poniemieckich budynkach gdzie jak wiadomo jest sporo miejsca na tego typu urządzenia, ja też jestem w stanie dla swojego dziecka zrobić plac zabaw, który będzie nielegalny bo postawiony nie na moim terenie(nie posiadam takowego na terenie osiedla), podejrzewam że tak jest też w Twoim przypadku-zresztą nieistotne dla sprawy, dla Twojej informacji będę walczył o ten plac dla innych dzieci, które mają mniej zamożnych i zaradnych rodziców. Zresztą włączymy do tego postulat zbudowania boiska dla dzieci i młodzieży- tego nawet Ty nie jesteś w stanie zapewnić swoim dzieciom. Wiem że niektórzy uważają że dzieci same sobą się zajmą- do czasu jak któreś zrobi sobie krzywdę na tych niezabezpieczonych ruinach których w okolicy nie brakuje. Wtedy będzie krzyk i przyjedzie ogólnopolska tv, będzie fajnie i będzie można zaistnieć przed kamerami ze świętym oburzeniem kto do tego dopuścił. Mam nadzieję że większość nie prezentuje takiej postawy jak Ty i dzięki temu uda się coś zrobić dla naszych dzieciaków. Pozdrawiam.
-
Akurat nie mieszkam w poniemieckim budynku. Przeprowadziłam się tu z bolesławca z bloku tam też nie było placu zabaw i jakoś nikt nie krzyczał. Popieram Małą trzeba umieć zorganizować czas dziecku a nie pić kawkę z koleżanką a dzieci na podwórko. Nie przecze że fajnie jest wyjść z dzieckiem na podwórko aby mogło się gdzieś bezpiecznie pobawić ale bezpiecznie a nie na rozlatujących się zabawkach. Pozdrawiam.
-
Do Mieszkanki w Bolesławcu można iść z dziećmi do parku tam są wyznaczone miejsca dla dzieci ajesli mieszkasz w domku 1lub2 rodzinnym to masz swój teren prywatny i ogrodzony na którym możesz postawic swój plac zabaw dla dzieci a dzieci w Szczytnicy mieszkaja w blokach gdzie jest kupe ruin bardzo dla nich niebezpiecznych i całkowicie popieram tych ludzi któży walczą aby małe pokolenie miało swój teren wyznaczony do zabawy.
-
Jak zwykle nic nikomu nie pasuje ja tez kupiłam zabawki z placu zabaw i uwaga! Nie jestem pracownikiem gminy ani nie znam nikogo z gminy ani radnego itp. a o przetargu dowiedziałm sie z gazetki gminnej było tam zamieszczona informacja oraz na stronie urzędu gminy było zamieszczona informacja takze jak ludzie nie potrafia troszecze wysiłku włozyc to teraz zostaje narzekanie!
-
Ludzie czy Wy nie potraficie czytać ze zrozumieniem? Przecież tu nie chodzi o walkę o te stare niebezpieczne sprzęty które tu były, tylko o zbudowanie placu zabaw z prawdziwego zdarzenia, który będzie bezpieczny dla dzieci i ogrodzony żeby pieski wałęsające się po osiedlu nie załatwiały na nim swoich potrzeb fizjologicznych. Co do picia kawki, ludzie są różni, akurat ja należę do tych co potrafią dziecku zorganizować czas ale pomimo tego takie miejsce to świetna sprawa dla dzieci, zresztą na naszym osiedlu nie ma większego wyboru co do wspomnianej organizacji czasu, owszem można dziecko w domu lub przed nim, obłożyć zabawkami, książeczkami, spacerować po lesie lub osiedlowych alejkach lub w przypadku starszych pozwolić im biegać po lesie lub ruinach i cieszyć się że dziecko takie sprytne bo się nie zabiło albo nie zostało kaleką, tylko czy o to chodzi?
-
U-boot, dziękuję Ci za te słowa. Masz rację- ludzie nie potrafią czytać ze zrozumieniem. Najłatwiej się zacietrzewić i zrobić jarmark, miast wysłuchać logicznych argumentów. Jest propozycja, by nie czekać z założonymi rękoma z naszej strony, prawda? Chcemy, by dzieci na osiedlu miały miejsce dla siebie. Nie pozostaje nam nic innego, jak zacząć działać i powalczyć o ten plac, o ujęcie w planie inwestycyjnym również tego skrawka ziemi, na której przyszło nam żyć. Pozdrawiam.
-
"Do Abry". Widać jak zaangażowany'na jesteś w sprawy gminne. Wystarczyło tak niewiele: poczytać biuletyn gminny, napisać podanie i stanąć do przetargu. Zainteresowanie było niewielkie max 9 podań. No chyba, że ktoś jest aż tak ograniczony... Może zamiast pisać bzdury trzeba uważniej śledzić to co dzieje się troszkę dalej a nie tylko za ścianą! Żal mi Ciebie... Wieśniaki hehehe.