To prawda Lolka, jestem "z listy... " i nie mam żadnego rzecznika nawiązując do Twojego przykładu! :D.2009-12-17, 22:13Zapomniałem dodać "bezrobotnych" ;-).
Politycy w Bolesławcu są twarzowi, czy z twarzą?
Dyskusja dla wiadomości: Politycy w Bolesławcu są twarzowi, czy z twarzą?.
-
-
Czy nie sądzicie że rzecznik janosika jest jakaś nieświeża?
-
Napisałem chyba wyraźnie, ale powtórzę. Często zdarza się, że osoba zainteresowana w sprawie (ale nie np. petent) - urzędnik, polityk zabiera głos na forum podpisując się pseudo. Zwróćcie na to uwagę, gdyż czasem wpisy są tak szczegółowe, że dane może znać tylko osoba, która ma do nich dostęp. I w tym kontekście napisałem ostatnie linijki. To nie sztuka z kompa znajomego dokonać wpisu pod pseudo w sprawie, w której jako osoba oficjalna nie mogę wystąpić. Lolka- rzecznik prasowy to ktoś kto siedzi nad rzeką i czyta prasę. A poza tym ludzie z 100 najbogatszych bardzo często nie są znani bo wcale nie są zainteresowani pokazywaniem siebie. I nie potrzebują rzecznika. Mogą to być ludzie znani, tak jak np. aktorzy, niektórzy dziennikarze (tzw. Celebryci). Powtarzam: człek bogaty nie jest osobą publiczną, ale jest taką osobą polityk. Jeśli nie kumasz to o co chodziło to trudno. I tak się rozpisałem.
-
Chyba od meritum sprawy już dawno odeszliście, a liczyłem na tak ciekawą dyskusję w tym temacie :(.
-
MrJegomość. Trzeba było włączyć się do dyskusji kilka dni wcześniej, a nie czekać. Może byś pilnował meritum. A teraz są nowe tematy więc masz okazję się wykazać.
-
Jacuś, człek z tej listy jest jak najbardziej osobą publiczną, skoro o jego majątku piszą opiniotwórcze media, o majątkach polityków niekoniecznie...
-
Lolu. To, że się o kimś pisze to nie znaczy, że to osoba publiczna. Naprawdę kimś innym jest osoba znana, a kimś innym publiczna. Jak napiszą, że mam 150 mln majątku, to czy z tego powodu jestem osobą publiczną? Naprawdę dla mnie i nie tylko osobą publiczną jest osoba nie ta, która posiada kasę, ale ta która sprawuje funkcję publiczną czyli szeroko rozumiany polityk od radnego począwszy.
-
Ja, Jacuś, patrzę na to z innej perspektywy - na polityka - osobę publiczną z rzecznikiem (obu sam utrzymujesz) głosujesz w wyborach, a u pracodawcy z TEJ listy pracują ludzie i wcale nie muszą go popierać, wystarczy, że im płaci...
-
Wielki szacunek dla pani ewy ołenicz-bernackiej! Kilkanaście lat temu miałem wielką przyjemność być uczniem pani ewy. Wiem, że jest bardzo wartościowym i charyzmatycznym człowiekiem. Teraz widzę, że jest radnym w moim rodzinnym bolesławcu. Super! Takich ludzi trzeba temu sympatycznemu miastu.2009-12-18, 20:03Ej, redakcjo! Piszę wszystko dużymi literami, a tu po dodaniu komentarza takie ortografy! Proszę o korektę powyższego posta, bo byłemu uczniowi Pani Ewy nie przystoi popełniać takich błędów :-).
-
Lolu. Jeśli pracujesz, to też ich utrzymujesz. A głosuję zawsze bo uważam, że ten kto nie wybiera nie może potem mieć pretensji do wybranego. Prawda jest bardziej okrutna niż dzisiejszy mróz. Wykonuj swoją pracę dobrze, a sympatie polityczne na bok. Czy kasjerka w sklepie kieruje się sympatiami politycznymi, czy kasą? A na temat opychania swoich na stanowiskach to jest szerszy temat i potrzeba do tego osobnego forum. I tu się zgadzam. Nie popieramy swoich protektorów (czego się głośno nie akcentuje), ale z czegoś trzeba żyź. Do Sobola. Już pisałem kilka dni temu, że Ewę Ołenicz darzę szacunkiem i dołączam się do jej parytetu.2009-12-18, 20:28Uzupełnienie! Nie chcę żeby Ewa była z parytetu. Stać ją na to żeby samodzielnie pokazać SIEBIE.
-
Pracuję, Jacuś, i to bardzo ciężko, dlatego wymagam od wybieranych równie ciężkiej pracy, a nie pokazywania SIEBIE...
-
Nie zrozumiałaś Lolu. Nie chodzi o fizyczne pokazanie siebie tylko właśnie o pracę i konkretne działania, które pokażą ile jest warta jako chociażby lokalny polityk. Jedni pracują ciężko na budowie, a inni głową.
-
Jacuś dopuszczasz taką możliwość; Ciężko głową pracować na budowie? Na przykład inżynier na budowie który ma do rozwiązania problem na wysokości 40-tu metrów. I jeszcze jedno pytanie Jacuś; Który z lokalnych polityków jest najbardziej MEDIALNY?
-
Ja myślę, że odrobinkę nadużywane jest słowo "polityk" skierowane w stronę osób zasiadających w naszej radzie miasta. Owszem, jest tam kilku "krawaciarzy", którzy zdobycie i zachowanie władzy stawiają sobie za cel, do którego dochodzić trzeba właśnie "medialnie", pokazując się. Jednak nie można powiedzieć, że obecność w mediach jest równoznaczna z tzw. "parciem na szkło" i chęcią pokazywania siebie. Osoba która jest aktywna, angażuje się w różne projekty, inicjuje działania itp. siłą rzeczy będzie się w mediach pojawiać. Niemimie pytasz kto jest najbardziej medialny? W Bolesławcu zdecydowanie Piotr Roman - z racji piastowanej funkcji oraz uwielbienia, jakim darzy go lokalna telewizja. Pan Piotr potrafi ładnie mówić, gaf zbyt często nie strzela... a na dodatek uprawia w sposób wręcz podręcznikowy politykę sukcesu. Jest bezkrytyczny wobec samego siebie i widzi jedynie sukcesy Bolesławca (oraz swój w nich udział) zapominając niestety o problemach. Może nie tyle zapominając, co po prostu o nich nie mówiąc. Co z oczu to z serca. Ale mamy też w Bolesławcu człowieka, którego "politykiem" bym nie nazwał (bo słowo to nabrało już tak negatywnych konotacji, że chyba powinno zostać w słowniku zastąpione jakimś innym) który to regularnie pojawia się w ogólnokrajowych mediach, robiąc Bolesławcowi fantastyczną i wymierną promocję. Może to on laur pierwszeństwa w tej dziedzinie dzierży?
-
Gdybym ja otrzymywał taką garze UM jak tv sat i co nie którzy fotografowie to bym janosika pod niebiosa wychwalał. A ten drugi to kto?