Prawy do lewego – zdrady „Solidarności”

Dyskusja dla wiadomości: Prawy do lewego – zdrady „Solidarności”.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Współczuję Panu Ogrodnikowi, że nia załapał się na taczkę karier w 89, ale co się odwlecze to nie ucieknie. Pan Kisiliczyk i Pani Maślicka, którą bardzo cenię, za jej osobowość i ciągłą aktywność w tym i twórczą chyba tak bardzo nie utrudniali Panu O w dochodzeniu na szczyty. Dwadzieścia jeden lat temu miał mówić, że już wtedy miał być "jakiś układ", który jakoby zapomniał o wskazaniu jego osoby P Wałęsie jako kandydata na posła na co on i tak by się nie zgodził. Dzisiaj Pan O chodzi po szczytach (był szefem ZEC a obecnie wszyscy wiedzą) i nie mówi nic o ewentualnym układzie dzięki, któremu można być na tak wysokich stanowiskach. Dlatego też dziwię się jego obecnym wynurzeniom.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Biedny Przemysław nieustannie eksponuje swoje antypolskie fobie (we wskazanym fragmencie udowadnia, że znaczenia tego słowa nie rozumie). O Polsce wyraża się z pogardą i wstrętem określeniami typu "to państwo". Jak możemy określić kogoś kto bez przerwy pluje na własną Ojczyznę? Przemysław niczym ślepiec nie chce zauważyć, że problemy które przypisuje Polsce to problemy całej cywilizacji europejskiej z USA włącznie. On twierdzi na przemian, że to nasz samorząd albo nasz kraj wymyśla i tworzy te problemy. Nic bardziej błędnego - to nie jest problem naszego państwa ani narodu - to problem całej naszej cywilizacji.

  • Aa -- Pan najwyraźniej nie czyta postów. Gdzie Przemysław występuje jako wróg ojczyzny? Może Pan nas oświeci i napisze swoją definicję państwa. Czy państwo to urzędy które Przemysław krytykuje za niegospodarność i egoizm? Czy Państwo to obywatele którzy pracują na całość. Czy chore prawa Państwa przeciw własnym obywatelom pisze Polsce zagranica? Czy to ludzie zadłużają samorządy, czy samorządy zadłużają ludzi? Czy to urzędnicy muszą emigrować aby przeżyć? Problem cywilizacji Aa? -- dlaczego takich problemów nie ma stara Europa? Kto gdzie emigruje? Czy słyszał Pan choć o jednym przypadku aby z Anglii ktoś musiał emigrować za chlebem do Polski? Albo z Włoch, Finlandii, Holandii, Belgii, Danii, Szwajcarii. Hiszpanii, Portugalii, a nawet upadłej Grecji. Kto w takim razie ma fobie Panie Aa Przemysław podpisujący się tu jawnie czy Pan anonim który wstydzi się swoich poglądów i niby argumentów.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Tyko bardzo inteligentny i zorientowany w temacie zrozumie o co chodziło Ogrodnikowi. Panie Wieśku ja rozumiem i niech tak Pan trzyma!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Uczestniczyłem w obu spotkaniach w mieszkaniu P. Kisilijczyka i salce przykościelnej. W latach osiemdziesiątych grupa P. Maślickiej nie współpracowała z bolesławiecką "Solidarnością" dopiero po obradach Okrągłego Stołu zaprosili nas działaczy "Solidarności" na spotkanie w mieszkaniu P. Janka, zostaliśmy tam poinformowani że P. Kisilijczyk został wytypowany przez ludzi związanych z P. Maślicką jako kandydat do sejmu i P. Maślicka przekonywała nas że to jest ten najlepszy zna problemy robotników i pomimo że ma wyższe wykształcenie za komuny niczego się nie dorobił jeżdzi starą Syrenką, o działalności w opozycji kilka zdań z których zapamiętałem że w trudnych chwilach wspierał Państwa Maślickich i był aktywnym działaczem Klubu Inteligencji Katolickiej. (Prywatnie do P. Janka - czym Pan jeżdi teraz gdy wielu robotników ledwo wiąże koniec z końcem). P Kisilijczyk poprosił nas o poparcie, został poinormowany że przyjeliśmy do wiadomości i rozważymy. Spotkanie w salce przykościelnej miało na celu wyłonienie i zaakceptowanie w głosowaniu kandydata do Sejmu. P. Maślicka zaproponowała i poddała pod głosowanie kandydaturę P. Kisilijczyka, w pierwszym głosowaniu kandydat nie został zaakceptowany, P. Maślicka popłakała się opuszczała salkę by po chwili wracać i nadal fossować swego kandydata. My działacze "Solidarności " moim zdaniem na to spotkanie przyszliśmy kompletnie nieprzygotowani, dopiero w salce zaczeliśmy szukać kontrkandydata dla P. Janka, pamiętam że wszyscy zaproponowani przez zgromadzonych odmówili kandydowania, po burzliwej dyskusji i braku innych został zaakceptowany na kandydata do Sejmu Jan Kisilijczyk ku wielkiej radości P. Danuty która oświadczyła że będzie jego Mężem Zaufania. Jako członek Komitetu Obywatelskiego stwierdzam że panu Posłowi i Pani Maślickiej "Solidarność" Bolesławiecka była potrzebna do osiągnięcia ich celu, opieram to na tym że do wyborów ich kontakty z nami były aż nazbyt częste, po wyborach praktycznie z dnia na dzień ustały, jako były robotnik do wyborów miałem zaszczyt być na ty z Panem Posłem i Panią Danutą, po wyborach przestali mnie poznawać. Wiem że to nie nasza Komitetu działalność była podstawą zwycięstw naszych kandydatów - w tamtym czasie każdy ze zdjęciem z Wałęsą był pewniakiem - ludzie głosowali przeciw komunie i jest Pani Maślicka żałosna przypisując w swojej książce sobie zasługi w zwycięstwie Pana Kisilijczyka, zgodziłbym się z tezą że łzami rozmiękczyła Pani zgromadzonych i przeforsowała swego przyjaciela. Absolutnie jako były działacz popieram kolegę Ogrodnika i napiszę więcej - conajmiej 90% Polskiej inteligencji byłych działaczy Solidarności i opozycji zdradzili "Solidarność" i robotników, jak nie nazwać was zdrajcami skoro razem obaliliśmy komunę a to wy stawiacie siebie na piedestale, za P. R. L rządzili i bogacili się komuniści - teraz ci co zdradzili "Solidarność".

  • To zdarzenie również było elementem pewnego sposobu myślenia i postępowania. Niestety coś z tego pozostało -- nienawiść do własności prywatnej i samouwielbienie. Nowe hasło -" Bóg, ja i swoi". http://przyjaznapolska.blog.onet.pl/Chichot-minionej-epoki,2,ID400203310,n.

  • Z uznaniem zasług po latach jest podobnie jak z seksem grupowym - dla lepszej zabawy zawsze ktoś zostanie pominięty :-)I wszyscy mają radochę :-)

  • Zasługi po latach to jak odgrzewane kotlety - nikomu nie smakują...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Niektórym się upiekło. Zdążyli przygotować sobie kotlety na zapas w zamrażarce. Będą siedzieli w wygodnych fotelach i śmiali się z idiotów którzy wypruwali żyły w imię idei. Idei która wyniosła ich na szczyt kosztem tych którzy nieśli. Kotlety mają swoją wartość - co miesiąc spływają w miejsce przeznaczenia z kasy naiwniaków.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zarówno sam felieton (artykuł? ) jak i dyskusja pod nim to wielkie zaskoczenie. Może poza 2-3 głosami. Duża część dyskutantów powinna mieć przynajmniej zgrubne pojęcie o temacie. Czyżby udawali głupiego? Bo chyba gimnazjaliści się tu nie wypowiadają? Pomijając nawet podłość taką jak sugestie, że WO ma pretensje do DM o to że nie zrobił kariery albo że rzekomo dążył „na szczyty”. Kto i z czego wnosi, że WO chciał robić karierę polityczną? Nie widać nawet najmniejszych podstaw... Zarówno artykuł jak i dyskusja zdradza brak elementarnej znajomości faktów (poza p. Złotkowskim). np. DM wcale nie była internowana. Była aresztowana w 1984 roku i zwolniona po półtorej miesiąca. WO nie chodzi o przypominanie zasług, a najpewniej o przypomnienie faktów i odbrązowienie fałszywych mitów. np. takich, że DM wywalczyła dla nas wolność. Prawda jest bardziej prozaiczna – w czasie kiedy jedni walczyli z komuną o wolność i swobodę, grupa dysydentów z PZPR układała się z Władzą nad sposobami jak tu się podzielić dostępem do koryta. Ci co się układali i ich podopieczni ( okolice późniejszej Unii Demokratycznej) znali w czasie opisywanych spotkań dokładnie scenariusz „rewolucji” i starannie przygotowywali się do wzięcia władzy. WO i jego koledzy przyszli na spotkanie „Solidarności” zastanawiać się co tu dalej można zrobić dla Polski, natomiast DM przyszła na to samo spotkanie już z Posłem. WO i LZ to „rewolucjoniści”, natomiast późniejsi unici to dobrze poinformowani cwaniacy, którzy dokładnie znali scenariusz i wiedzieli doskonale co będzie dalej. To zapewne dlatego WO nazywa siebie reglamentowanym rewolucjonistą – bo dopiero po latach dowiedział się że był manipulowany. Mitotwórcy brylują i ubrązowiają mity także w Bolesławcu. A ponieważ w przestrzeni publicznej funkcjonują wyłącznie wspomnienia i opinie mitotwórców, pewnie WO doszedł do wniosku, że publice należy się odrobina Prawdy O Faktach. Widać jednak wyraźnie po artykule i dyskusji, że Prawda mało kogo interesuje – ludzie wolą ubrązowione mity.

  • Widać że nawet Aa potrafi wyciągać w miarę słuszne wnioski.

  • Lektura tekstu wprawia mnie w poetycki nastrój ..."O, jakże szybko nastrój prysnął wzniosły!Albowiem w kraju tym zaczarowanym,gdzie — jak w złej bajce — ludźmi rządzą osły,jakież tu mogą być właściwie zmiany?Janusz Szpotański - Gnomiada :-)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ilu Polakow w wielki ruch społeczny "Solidarność" uwierzyło? Dzisiaj widzimy do czego pozorna wolność doprowadziła: bezrobocie, bieda wśród pracujących, leczenie płatne - większość na nie nie stać, wyjazdy z kraju za chlebem. Nieliczni tylko na tym ruchu zbili kabzę, i dzisiaj się śmieją. I tacy ludzie, jak nie zmieni się myślenie Bolesławian, będą wieczni na świeczniku władzy w mieście.

  • Na początku był entuzjazm. Natychmiast gdy ukazało się zwycięstwo 10 milionów członków zostało na lodzie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Przemysław to człowiek bez wstydu i honoru. Od zawsze zwala winę za wszystkie nasze nieszczęścia na Solidarność a w temacie z którego wynika, że to właśnie Solidarność została nabrana i wykorzystana, bez mrugnięcia okiem zaczyna płakać nad Solidarnością. Prawdziwy Wańka-Wstańka: żadna kompromitacja go nie zatopi ani nie zawstydzi.