Lekarze na SOR w Bolesławcu

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Tragiczni wszyscy czy tylko niektórzy?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dziwny temat. Czy Anonim szuka kolejnej sensacji związanej z naszym szpitalem?
    Baca czy ten gabinet stomadentu niedaleko Bolesławca znajduje w zalesionym terenie w kierunku np Lwówka? I skąd taki pomysł z tym odpoczywaniem. Czekałeś na przyjęcie w szpitalu 40 min bo nie chciało Ci się iść do swojej przychodni więc postanowiłeś napisać zgryźliwy tekst w kierunku szpitala i pracujących tam osób?
    Rozumiem pretensje na forum do chamskich lekarzy i niewłaściwym wykorzystywaniu karetek ale wypowiedz Bacy to już przesada.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do anonima Ja się powtórzę, ale jakiś rok temu czekałam z obolałym mężem ze skierowaniem do szpitala od rodzinnego na oddział chirurgiczny ponad godzinę.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A ja czekałem na kuriera. Miał przyjechać - a nie przyjechał...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie koło Lwówka tylko w Trzebieniu ;).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    BACA... -) odstaw to "zioło"... nie służy Ci!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ale takie mu na SOR zapisali...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Baca – kierownik zorganizowanej gospodarki szałaśniczo-pasterskiej (wypas owiec) w polskich Karpatach[1][2]. Za wikipedią-).
    Do oscypków to się nadajesz-).

  • Dialog prowadzący do sadzawki.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: Święta prowda, Tyż prowda i Gówno prowda-Józef Tischner.
    Baco zacznij od dwóch pierwszych a nie od ostatniej!

    Ale byś się uśmiechnął:

    "Wychodzi baca przed chałupę, przeciąga się i woła:
    - Jaki piękny dzionek!
    A echo z przyzwyczajenia:
    -... mać, mać, mać... ! ".

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Idzie baca i juhas koło sklepu spożywczego...
    - Baco! Wiejmy stąd ino żywo!
    - A czemuż to!
    - Bo tu piszą "Dżemy jaja! ".

    I tak "dzemy jaja" Baco z równin.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jak się napiję, to może mnie rozśmieszy ;).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zaczerpnięte z Joe Monster. Org. To też daje do myślenia, bo inny SOR i inni pacjenci?
    http://www.joemonster.org/art/12539/WypadkiprzypadkiiwpadkizSORu_II

    "Dzisiejszy odcinek ciekawostek ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego sponsoruje NFZ i literka "P".

    Z cyku "rozmowy przed gabinetami": "... te nieroby to nawet ławek tu nie mają... człowiek tyle lat płaci a teraz musi stać przed drzwiami". Zwróciłam panu uwagę, że krzesełka są 5 m dalej w poczekalni, po czym usłyszałam: "Pie*na służba zdrowia! ".

    Silna reakcja nerwowa i atak paniki u dziewczyny, której złamał się tips na paznokciu (jutro ślub).

    Powód zgłoszenia: prośba o receptę na leki antyalkoholowe (2 osoby w stanie wskazującym na duże spożycie alkoholu).

    *.

    Pani... a do tego gabinetu nr 20 to się pchać trzeba?
    Nie, wystarczy, że pan zapuka.
    Ale tam weszli jacyś - bez kolejki.
    Tak, pogotowie przywiozło pacjentów z wypadku.
    Ja też jestem z wypadku! A poza tym po co mam tam wchodzić, skoro najpierw muszę do prześwietlenia iść.
    Tak, ale zlecenie na zdjęcie wypisuje lekarz dopiero po badaniu, żeby wiedzieć co i jak prześwietlić.
    Pi*ny szpital!

    *.

    Godzina 4. 00 rano.
    - Co się stało?
    - Jestem pielęgniarką i zdiagnozowałam u siebie kwasicę.
    - Ma pani ją rozpoznaną?
    - Ja sama wiem, że mam.
    - Miała pani wykonaną gazometrię?
    - Nie.
    - To na jakiej podstawie pani ustaliła, że ma kwasicę?
    - Bo jestem kwaśna.
    -?
    - Mam problemy z pęcherzem, brałam dużo witaminy C i się zakwasiłam.

    Dla zainteresowanych: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kwasica_ketonowa

    *.

    Powód zgłoszenia: "katar od rana".

    *.

    O godz 1. 00 w nocy zgłasza się dziewczyna z bólem kolana od 4 lat. Teraz od jednego dnia boli ją mocniej, a lekarz rodzinny nie wystawił jej skierowania do poradni specjalistycznej ponieważ stwierdził, że "nie warto, bo są odległe terminy".

    *.

    Zgłosił się "kanar", którego uderzyła w twarz i podrapała w okolicy nadgarstka jakaś kobieta (ranka 1-1, 5 cm, niekrwawiąca). Domagał się zaszczepienia przeciwko HIV, wściekliźnie itp.

    *.

    Godzina 5. 10 rano, młoda, ale pełnoletnia już dziewczyna w towarzystwie rodziców. Powód zgłoszenia: biegunka od 2 miesięcy.

    *.

    Pan "z kreską na ręce, która od 2 dni idzie do serca".

    *.

    Chirurg jest?
    Tak, co się stało, w czym możemy panu pomóc?
    Potrzebuję zwolnienia z roboty na wczoraj.

    *.

    Słucham? W czym mogę pani pomóc?
    -... ACH... ECH... UF. HM... (szept) sama nie wiem co mi jest... ACH... ACH... westch... megawestch...
    Ja też nie wiem jak pani pomóc. Proszę określić czy coś panią boli czy coś męczy.
    (wrzask) Jest pani bezczelna!
    -?

    *.

    "Jestem studentem. Wczoraj szłem i coś mi strzykło w krzyżu".

    *.

    Na koniec epik:

    godz.. 30, przychodzi młody mężczyzna i mówi, że boli go odbyt. Po wejściu do gabinetu został poproszony o zajęcie miejsca na krześle żeby zebrać wywiad, on "wolałby jednak nie siadać, jeśli można". Z wywiadu wynika, że zabawiał się z dziewczyną wibratorem i "zassało mu go do środka". Wibrator był cały czas włączony, więc panu cały czas towarzyszyło stłumione bz, które było wyraźnie słychać na sali zabiegowej, gdzie udał się z lekarzem na próbę usunięcia ciała obcego z jelita. Po wielkich trudach i po ok. 20 min. udało się wyłączyć wibrator (bardzo zdolny chirurg! ). A po około następnych 20 min. i jeszcze większych trudach udało się go wyjąć (sprzętem wysokospecjalistycznym ściągniętym z wysoko wyspecjalizowanego oddziału). Mężczyzna nie chciał się zgodzić na hospitalizację, wibrator zabrał "bo to własność dziewczyny i musi go oddać".
    Dodam tylko, że gdy doktor usłyszał co się stało to zawołał większość personelu medycznego jaki był na SOR-ze "do pomocy".

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jak nic zwariowaliście wszyscy razem... takie durne teksty...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Takie życie na Poznańskim SOR... i chyba nie tylko tam... niestety!
    A teksty jak zwykle z życia-) i to jest smutne...

    Kolejna porcja z Joe Monster org:

    "Carlos_19 pisze: Pracuję w szpitalu w Poznaniu (który to szpital to nie będę podawał) na SORze. W naszym komputerze prowadzona jest niejaka "kronika" ciekawych i śmiesznych przypadków, zdarzeń, które mialy miejsce u nas. Przybliżę wam, mam nadzieje, co się dzieję na dyżurach w takiej placówce, zarówno z punktu widzenia pacjenta jak i od środka, a wierzcie mi, ludzka głupota nie zna granic.

    SOR - Szpitalny Oddział Ratunkowy.

    A oto niektóre przypadki z kilkuletniej historii:

    Zgłosił się mężczyzna. Lat około 45:
    - Miałem coś za uchem i jak nacisnąłem to wczoraj, to wyleciał... biały serek.

    *.

    godz. 3 w nocy - zgłasza się mężczyzna z otarciem naskórka na nosie (od okularów).

    *.

    Noc, 3 młodych mężczyzn z urazami twarzoczaszki zgłosiło się na SOR. Powód - robili w pubie zawody kto rozbije głową kufel. Pozostałe 3 osoby towarzyszące "twardogłowym" demolowały w tym czasie kwietniki przed szpitalem.

    *.

    Zgłosiła się osoba, która twierdziła, że ma kleszcza w pępku. Zszedł chirurg, który zbadał sprawę. Okazało się że był to brud zalegający w wyżej wymienionej okolicy.

    *.

    Gdy przyjeżdża zaniedbany bezdomny lub brudny, zawszawiony pacjent to poddaje się go "dekontaminacji", czyli myje i czasami jakieś ciuchy mu się znajduję.
    Otóż Pan który "w zeszłym tygodniu był na SORze umyty i przebrany" zgłosił się "by się wykąpać i zmienić brudne rzeczy na czyste".

    *.

    Przyszedł mężczyzna z zatyczką od dezodorantu w odbycie, zatyczka została wyjęta, a tłumaczenie pana jak tam się znalazła było takie: "miał biegunkę i w ten sposób próbował ją zatrzymać".
    .
    * * *.

    Godzina 2. 30 w nocy, zgłasza się pan ugryziony przez dziewczynę w palec.

    *.

    Mężczyzna ze świeczką w odbycie.

    *.

    Pani użądlona przez osę na około tydzień przed zgłoszeniem na SOR:
    - "Jestem alergikiem i boję sie wstrząsu".

    *.

    Godzina 5 rano - pan zacięty podczas golenia (niekrwawiąca rana wielkości ok. kilku milimetrów).

    *.

    Godzina ok. 2 w nocy, przyszedł mężczyzna:
    - Dobry wieczór, przyszedłem na zastrzyk.
    - Ale o jaki zastrzyk panu chodzi?
    - Nie wiem, potrzebuję zastrzyk, bo ma mi się na umarcie.
    - A jaki by pan chciał ten zastrzyk?
    - Obojętnie.

    *.

    Słucham pana, co się stało?
    Ja do doktora.
    Jakiego?
    Byle jakiego.

    *.

    Rozmowa w poczekalni:
    - Panie, bo jak na nich z ryjem nie ruszysz to będziesz tu czekał kilka godzin. Opie**ol ich na dzień dobry, to wynik i lekarza w 5 minut będziesz miał.

    *.

    Rozpoznanie lekarza pogotowia:
    "Z wczoraj wieczora często oddycha".

    *.

    Szukam mojego lokatora. Czy on już wykorkował? Widziałem policję przed domem. Lekarz pogotowia powiedział, że go tutaj przywieźli.

    *.

    Mamusia drży.
    tzn. ma drgawki? Epilepsja?
    Nie! Parkinsona ma.
    A od kiedy?
    Będzie z 5 lat.
    A od kiedy są drżenia?
    No ze 3 lata będzie.
    I dlatego pan przyszedł?
    Ta.
    (godziny wieczorne w sobotę).
    Ludzie często chcą "opchnąć" starszą osobę szpitalowi żeby weekend mieć wolny.

    C. D. Być może n.
    Autor: carlos_19.

  • 1
  • 2