Zaniżone poczucie własnej wartości zwykle współtowarzyszy z brakiem pewności siebie, zawstydzeniem, smutkiem, dokonywaniem niekorzystnych decyzji, lekiem czy co ktoś sobie pomyśli. Jak myślicie, jak można podnieść poczucie własnej wartości?
Poczucie własnej wartości
-
-
Samemu raczej nie można. Ten kto doprowadził nas do takiego stanu powinien też naprawić to. Ja czuję się ZEREM.
-
Polecam modlitwę do Boga i Matki Bożej! Naprawdę nie żartuję!
-
~Anonim napisał(a): Samemu raczej nie można. Ten kto doprowadził nas do takiego stanu powinien też naprawić to.[/blockquote]
Nie zawsze jest taka możliwość...
Z resztą co tu gadać. ;/ ciężko jest odbudować wiarę w siebie... zwłaszcza gdy raz się ja udało odbudować a potem coś niespodziewanego znowu ją zachwiało/wstrząsnęło w ostateczności zburzyło do pierwotnego poziomu czyli zerowego...
Do tego potrzeba przy sobie przyjaciół nie każdy takich ma blisko siebie a czasem może odrobiony szczęścia w życiu bo życie może się odmienić w jednej chwili tak jak w jednej chwili runęło...
Tak jak nie lubię tematów zakładanych bądź też tych w których aktywnie uczestniczy roko28 (bez urazy oczywiście ;) tak ten no wręcz krzyczy do mnie... ! Daj o sobie znać...
n1cram napisał(a): Polecam modlitwę do Boga i Matki Bożej! Naprawdę nie żartuję!Traktuje Twoja wypowiedź jak najbardziej poważnie ale nigdy nie jestem w stanie pojąć jak Bóg może wpłynąć na wiarę w siebie... do mnie raczej przemawiają fakty nie "zapewnienie" wsparcia ze strony Boga...
-
roko28 napisał(a): Zaniżone poczucie własnej wartości zwykle współtowarzyszy z brakiem pewności siebie, zawstydzeniem, smutkiem, dokonywaniem niekorzystnych decyzji, lekiem czy co ktoś sobie pomyśli. Jak myślicie, jak można podnieść poczucie własnej wartości?[/blockquote]
Wystarczy zostac Dzieckiem Bozym i powierzyc zycie Chrystusowi. Co ciekawe, pomaga poczucie ze jest sie winnym piekla (SPRAWIEDLIWIE! ) ale jest ktos kto Z LASKI I MILOSCI chce dac nam przebaczenie, jesli go pragniemy i chcemy zmiany naszego zycia. Gdy nalezymy do Pana Jezusa wiemy ze jestesmy slabi i zepsuci, a raczej wiemy ze tacy bylismy - bo w Nim jestesmy nowymi stworzeniami i Tylko On daje ma sile, wiare, radosc, milosc, madrosc, zabiera smutek, strach i niepewnosc. Zachecam do lektury witryny www.jezus.pl i oczywiscie Ewangelii... :).
2012-03-30, 02:01
niepasujetu napisał(a):
Traktuje Twoja wypowiedź jak najbardziej poważnie ale nigdy nie jestem w stanie pojąć jak Bóg może wpłynąć na wiarę w siebie... do mnie raczej przemawiają fakty nie "zapewnienie" wsparcia ze strony Boga...[/blockquote]
Oj moze... Ja polecam jednak nieco inna modlitwe - do Pana Jezusa Chrystusa ze SZCZERYM zawolaniem do Niego. Bog zawsze odpowie czlowiekowi, jesli ten szczerze GO szuka. Nie musimy go zreszta szukac - wszystkie drogowskazy zawarte sa w Ewangelii. Musimy tylko powierzyc swoje zycie Pan Jezusowi i otrzymac cos w rodzaju nowego zycia - zycia w pojednaniu z zywym Bogiem.
2012-03-30, 02:26[blockquote]~Anonim napisał(a): Samemu raczej nie można. Ten kto doprowadził nas do takiego stanu powinien też naprawić to. Ja czuję się ZEREM.Moze wiec to juz czas dowiedziec sie, co Bog mysli o Tobie? :).
-
Trzeba uwierzyć w siebie w swoje mozliwości nie pozwolić innym na wmówienie że jest się gorszym.
-
Czasem takie przeświadczenie siedzi/sięga bardzo głęboko może być zakorzenione nawet w dzieciństwie... choć czuje czasem "przysłowiową" moc to podświadomie coś mnie hamuje w działaniu mówiąc mi że to nie dla ciebie jest ten sukces to nie jesteś tego wart... ech jak to wykorzenić... przez jakiś czas zakopałem to puściłem w zapomnienie a to wyrosło gdzieś obok z pod ziemi i dalej utrudnia funkcjonowanie...
-
Najgorsze jest to, że takie osoby nie mają za bardzo z kim pogadać czesto bywają samotne, czują się prześladowane co nie jest prawdą. Myślę że trzeba uwierzyć w siebie, nie oglądać się na innych, jeśli komuś coś nie pasuje to jego problem, chodzić z głową zadartą wysoko do góry i cieszyć się tym, że się jest innym i szukać podobnych do siebie.
-
niepasujetu napisał(a): Czasem takie przeświadczenie siedzi/sięga bardzo głęboko może być zakorzenione nawet w dzieciństwie... choć czuje czasem "przysłowiową" moc to podświadomie coś mnie hamuje w działaniu mówiąc mi że to nie dla ciebie jest ten sukces to nie jesteś tego wart... ech jak to wykorzenić... przez jakiś czas zakopałem to puściłem w zapomnienie a to wyrosło gdzieś obok z pod ziemi i dalej utrudnia funkcjonowanie...
Trzeba uwierzyć w siebie!
-
Ot tak to się nie stanie... brak pozytywnych bodźców...
-
Takim podejściem do życia, sami się dołujecie... Na pewno każdy z was jest wartościowy, potrafiący coś zrobic, czasem komuś pomódz, czy doradzic...
Ale tu ostatnio smutno, ;). Wiosnę mamy, to tylko się cieszyc: -). -
~~a~ia napisał(a): Takim podejściem do życia, sami się dołujecie... (... ).
Tez mi nowina... a rozwiązania brak...
-
Sama zrobiłam plan dla siebie, pomogło :) ego wam życzę.
-
Proponuję zamknąć temat, jest mdlący i nudny. Psychoterapia ma sens u specjalisty.
-
Jak Cię mdli to idź walnij pawia do łazienki ;).