Samotna żona

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Widze ze szukasz towarzystwa?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ano szukam... Moze jednak?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Anonim napisał(a): Kiedy zaczyna się chodzenie po imprezkach osobno, to jest to początek końca. Doskonale to wiem na swim przykładzie. Nie tylko jedna strona może być fer, muszą to robić dwie strony. Takie wychodzenie z koleżankami prowadzi do jednego, a jeżeli jeszcze pojawia sie do tewgo oddzielna kasa domowa to masz na bank KONIEC.

    Anonimie bzdury pieprzysz bo wybaczcie inaczej się nie da napisać Mącisz i siejesz ferment anonimie na dodatek wypuszczasz zatrute strzały. Po pierwsze trzeba mieć do siebie zaufanie. Zaufanie buduje się będąc jeszcze parą. Moja małżonka ma swoje towarzystwo a ja mam swoje Ona chodzi z kumpelkami z pracy pytam gdzie tylko dla bezpieczeństwa a nie z ciekawośći czy śledzenia a Ja z kolegami z mojej pracy Jak ona robi impreze /grila/ z koleżankami w naszym donku z ogródeczkiem to ja na cały dzionek jade do swojej mamy pomóc jej na ogródku trawke skosić przy okazji pogadam z nią mam dwa dni wolnego sobota, niedziela Żona czasami mówi Kochanie wróć w niedzielę wieczorkiem to ja doskonale wiem że one mogą leczyć małego kaca wracam wieczorkiem i ona stęskniona ja stęskniony pod prysznic a potem :) Życie na smyczy to najgorsze co może być człowieku to koniec tożsamości człowieka to usidlenie i zniewolenie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Oj... czy jest temat, na który NPOZC się nie wypowiedział bardzo autorytatywnie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~adam napisał(a): Ano szukam... Moze jednak?

    A co to podryw samotnych zaniedbanych żonek... hehe... tu ktoś potrzebuje pomocy, żeby wyjść z tej chorej sytuacji... czy samotna ma wejść z deszczu pod rynne... znaleść kochanka potem zostać sama bo maż sie dowie... co tu zrobić... hm...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~NPOZC napisał(a):
    Anonimie bzdury pieprzysz bo wybaczcie inaczej się nie da napisać Mącisz i siejesz ferment anonimie na dodatek wypuszczasz zatrute strzały. Po pierwsze trzeba mieć do siebie zaufanie. Zaufanie buduje się będąc jeszcze parą. Moja małżonka ma swoje towarzystwo a ja mam swoje Ona chodzi z kumpelkami z pracy pytam gdzie tylko dla bezpieczeństwa a nie z ciekawośći czy śledzenia a Ja z kolegami z mojej pracy Jak ona robi impreze /grila/ z koleżankami w naszym donku z ogródeczkiem to ja na cały dzionek jade do swojej mamy pomóc jej na ogródku trawke skosić przy okazji pogadam z nią mam dwa dni wolnego sobota, niedziela Żona czasami mówi Kochanie wróć w niedzielę wieczorkiem to ja doskonale wiem że one mogą leczyć małego kaca wracam wieczorkiem i ona stęskniona ja stęskniony pod prysznic a potem :) Życie na smyczy to najgorsze co może być człowieku to koniec tożsamości człowieka to usidlenie i zniewolenie.

    NPOZC, jaki Ty naiwny jesteś. To co po prysznicu, to tylko ukojenie jej poczucia winy.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Anonim napisał(a): NPOZC, jaki Ty naiwny jesteś. To co po prysznicu, to tylko ukojenie jej poczucia winy.
    Anie możecie na imprezy razem chodzić? Nie masz poczucia że żyjecie osobno? Ty sobie, ona sobie?
  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~NPOZC napisał(a): Anonimie bzdury pieprzysz bo wybaczcie inaczej się nie da napisać Mącisz i siejesz ferment anonimie na dodatek wypuszczasz zatrute strzały. Po pierwsze trzeba mieć do siebie zaufanie. Zaufanie buduje się będąc jeszcze parą. Moja małżonka ma swoje towarzystwo a ja mam swoje Ona chodzi z kumpelkami z pracy pytam gdzie tylko dla bezpieczeństwa a nie z ciekawośći czy śledzenia a Ja z kolegami z mojej pracy Jak ona robi impreze /grila/ z koleżankami w naszym donku z ogródeczkiem to ja na cały dzionek jade do swojej mamy pomóc jej na ogródku trawke skosić przy okazji pogadam z nią mam dwa dni wolnego sobota, niedziela Żona czasami mówi Kochanie wróć w niedzielę wieczorkiem to ja doskonale wiem że one mogą leczyć małego kaca wracam wieczorkiem i ona stęskniona ja stęskniony pod prysznic a potem :) Życie na smyczy to najgorsze co może być człowieku to koniec tożsamości człowieka to usidlenie i zniewolenie.
    .
    NPOZC
    Zgadzam się w 100%
    Właśnie z takiego uwiązania... Braku zaufania... i rządów jednej ze stron nie ma już NAS tylko JA. :(
    Pzdr.

    2012-07-16, 22:03Coś źle dodałam posta. Sorry! Haha Od słów:
    NPOZC Zgadzam się w 100% Właśnie z takiego uwiązania... Braku zaufania... i rządów jednej ze stron nie ma już NAS tylko JA. :( Pzdr.
    To byłam ja, reszta to nie moje słowa :P P.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Chciałabym życ w związku takim w którym jest zaufanie ale niestety tego nie ma mój mąż jak jestem z nim to nie zwraca uwagi na to ze ładnie sie ubieram dla niego ma to gdzies ale jak mam gdzies isc to odrazu scena zazdrości ze dla kogo się tak ubieram ze mam bez niego nigdzie nie isc a jak wyjde to tel jest co 15 min z zapytaniem gdzie jestem i co robię, dopiero wtedy czuje sie troszkę doceniona przez niego chociaż to śwadczy o tym ze mi nie ufa... czuję sie samotnie w tym związku brakuje mi tego co było na początku czułych słów czułości teraz to same kłótnie płacz prośby i nic... zapewnia mnie, że kocha ale ja tego nie czuje i oddalamy sie od siebie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Co za czasy że o swoich problemach piszemy tutaj a nie rozmawiamy z bliskimi czy z przyjaciółmi! Wydaje mi się że to wstyd lub strach przed plotkami. Samotność w związku:
    - zdrada partnera ze znajomą.
    - strata nienarodzonego dziecka.
    - płacz za tym wszystkim co się utraciło nawet nie dla miłości tylko dla jakiegoś epizodu (czyt. Zdrada).
    Czy mam prawo czuć się samotna? JESTEM!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Każdy tego typu temat, to kółko wzajemnej adoracji...
    Ludzie, nie umiecie rozwiązywać problemów sami, to idźcie do psychologa.
    Na forach są wypowiedzi albo ludzi dotkniętych tym samym problemem, albo banda zboczków, która tylko czai sie na takie zbłądzone kobiety, które są takie biedne i samotne...
    Kobiety drogie... tyle narzekacie na swoich facetów, że szok. Popatrzcie na siebie, może facetowi brakuje właśnie waszego zainteresowania... Co chwile pojawia się na forum podobny temat i w większości, to WY kobiety stękacie. Z tego co zaobserwowałem, to zdradza np. więcej kobiet niż facetów. Statystyka nie jest dla mnie wyznacznikiem do oceny sytuacji, ale o czymś świadczy... Idźcie zobaczyć np. do paryskiej co tam się dzieje. Zdrady na żywo mozna oglądać... i te pijane zachwycone sobą księżniczki... obrzydliwe to...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Drogi anonimie śmiać mi się chce z tego co wypisujesz Ktoś najprawdopodobniej kobieta musiała Ciebie bardzo skrzywdzić w przeszłości, hmm a moze Ty ją skrzywdziłeś?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Drogie panie jezeli wasz partner w jakis sposob was ogranicza i kontroluje to znaczyc moze tylko jedno ze jest nie w porzadku i ma niecne grzeszki na sumieniu o ile je ma a wy moje drogie macie niezle poroze ipamietajcie zeby schylac glowe jak przechodzicie przez prog bo mozecie zawadzac rogami!

  • 1
  • 2