LUCYFER przepraszam ale - samo przez się, jeśli ktoś wyrządza krzywdę to nie jest prawdziwym prorokiem. Czy człowiek który katuje i znęca się nad swoim dzieckiem i je krzywdzi, czy on jest prawdziwym dobrym ojcem? Przykładów można mnożyć wiele. To co wklejam jak najbardziej jest do tematu ponieważ asieńka pisze o swojej chorobie. Podaję konkrety co może być pomocne dla niej. Natomiast ty rozpoczynasz wątki o prorokach i o krzywdach. Załóż oddzielny temat to porozmawiamy ;-) i nie zarzucaj że ja to psuję. A swoja drogą masz niezłą ksywę LUCYFER Bóg zna bardzo dobrze te imię.
Mój blog
-
-
Oboje lepiej nie piszcie bo jak przez to nie przeszliście to to się guzik znacie chyba, że macie dr psychiatrii bądź psychologii.
-
Lękowcu- oczywiście że nie jestem dr. Psychiatrii bądź psychologii. Jednak zwróć uwagę.
Że wobec wielu chorób lekarze są zupełnie bezradni, rozkładają ręce, nie wiedzą z nawet skąd pochodzi. Osobiście mnie taki stan nie dotknął i z mojej strony ani razu nie padło stwierdzenie że wiem coś na ten temat. Nie mam pojęcia jak się taki człowiek czuje. Jednak wskazuje na Jezusa który może takiej osobie pomóc, może dać wolnoć i uzdrowić. Poda przykład na świeżo:Moich bliskich znajomych syn lat 9. 6 miesięcy temu diagnoza; złośliwy nowotwór mózgu 4 stopień, nagły stan krytyczny, w ostatniej godzinie odwieziony do CZD w warszawie, godz później już by nie żył. Rodzice dziękują Bogu za to że mogli podjąć walkę o jego życie i że nie znaleźli go rano martwego w jego łóżku.
6 miesięcy zmagań leczenia, guz nie operacyjny duży. Wczoraj dowiedzieliśmy się że po guzie została tylko mała blizna, chłopiec jest zdrowy nie ma przerzutów, wszyscy znajomi rodzina kościół modliliśmy się o cud. Dziękuję Bogu za jego życie, wiarę jego i jego rodziców. Bóg pomaga przejść przez najciemniejsze doliny życia, Bóg chce być obecny w życiu człowieka, ale nie pcha sie na siłe tam gdzie człowiek Go nie potrzebuje.
2012-10-22, 13:17Obejrzyj powyższe nagrania i posłuchaj co ten człowiek mówi. On nie wierzył w Boga, ale gdzieś usłyszał że Bóg może mu pomóc. Sam sobie nie potrafił pomóc. Ale z głębi własnej bezradności zawołał jeśli Jesteś prawdziwy objaw się, pomóż mi. Niestety w człowieku jest pewna duma i która mu nie pozwala okazać słabości, i dla niektórych zwrócenie się do Boga o pomoc jest wyrazem słabości i nie mocy wręcz hańby. Bóg pomoże temu, kto go poprosi, Bóg nie jest nachalny i do nikogo nie pcha się a siłę. Stany lekowe mnie nie dopadały ale jestem osobą wolną od innych rzeczy. Wiele razy Bóg uwolnił i uratował mnie od wielu rzeczy. Wiem to. Czy ty lękowcu i ty asieńko maci na tyle dość swojego stanu żeby zawołać o pomoc do nieba? -
Blu, wielu ludzi na przestrzeni wieków wołało z ufnością do Boga o ratunek, nie było w nich dumy a sama pokora, całkowite oddanie, i co? A no nic, zupełnie nic, umierali, ginęli, byli mordowani, katowani, męczeni, cud się nie stał. Miałam przyjaciółkę, która odeszła w wieku dwudziestu kilku lat, była chora na taką chorobę na którą dzisiaj cierpi połowa ludzkości chyba, i żyją z tym, a ona musiała odejść, ale chcę napisać o tym, że to nie prawda co piszesz, że Bóg pomoże temu kto prosi, bo takiej oddanej Bogu osoby trudno znależć, jaką Ona była, głęboko wierząca, bez granic ufna, czysta moralnie, zwracająca się do Pana o pomoc, pokornie czekająca na łaskę, pragnęła żyć i wielu pragnęło aby żyła, modlitwy i prośby nie pomogły. Więc jak to jest właściwie? Ty blu uważasz, że ludzie nie chcą okazywać słabości i dlatego nie dostają pomocy z nieba, i wystarczy poprosić i już ma się załatwione, to nie jest tak, to zupełnie nie jest tak.
-
Oczywiście nie każdy zostaje uzdrowiony, ja nie wiem dlaczego, nie jestem Bogiem. Inna sprawa kiedy umiera człowiek świadomie wierzący i często swoją chorobe i smierć traktuje naturalnie jako taką kolej rzeczy. Ponieważ czy żyją czy umierają do Boga należą. Inna sprawa ma się tez z ludź mi którzy Boga nie znają. Posłuchaj ja też znam głęboko wierzących którzy umarli. Śmierć jest wpisana w nasze życie, pewne sytuacje cięzko zrozumieć dlaczego. Jednak znam równiez wielu ludzi poprzez śmierć bliskiej osoby potrafią znaleźć sens i zrozumieć po co musieli to wszystko przejść.
-
~blu napisał(a): Oczywiście nie każdy zostaje uzdrowiony, ja nie wiem dlaczego, nie jestem Bogiem. Inna sprawa kiedy umiera człowiek świadomie wierzący i często swoją chorobe i smierć traktuje naturalnie jako taką kolej rzeczy. Ponieważ czy żyją czy umierają do Boga należą. Inna sprawa ma się tez z ludź mi którzy Boga nie znają. Posłuchaj ja też znam głęboko wierzących którzy umarli. Śmierć jest wpisana w nasze życie, pewne sytuacje cięzko zrozumieć dlaczego. Jednak znam równiez wielu ludzi poprzez śmierć bliskiej osoby potrafią znaleźć sens i zrozumieć po co musieli to wszystko przejść.
Ależ ja nie oczekuję odpowiedzi od ciebie, dlaczego nie każdy zostaje uzdrowiony, i do głowy mi nie przyszło mniemać o twojej boskości, po prostu oznajmiam, że fakt błagania o interwencję Boga niczego nie gwarantuje, a ty twierdzisz, że owszem, starczy poprosić. Po prostu, śmierć jest wpisana w życie i jednemu się udaje żyć długo i szczęśliwie a innemu nie, a to że ktoś wierzy to bywa, że łatwiej się godzi z niesprawiedliwością na tym świecie, ta wiara pomaga znosić ból tego świata, który wcale nie jest doskonale stworzony.