Kultura traktowania pacjentów przez lekarzy w Bolesławcu

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pacjent staje się złem koniecznym dla lekarza, kiedy musi wypisać skierowanie na badania w laboratorium. Lekarz nie zastanawia się wtedy, ze robi to w celu prawidłowego zdiagnozowania stanu zdrowia owego pacjenta, lecz liczy ile nfz potrąci mu z przysługujacej "kasy za głowę". Jeżeli potrącenie jest znaczne, biedny pacjent nie otrzymuje skierowania na badania. Niech sobie sam je zrobi i zapłaci z własnego portfela(jeżeli go stać). A jeszcze ów lekarz potrafi zasugerować, że można wykupić sobie np. Zabiegi rehabilitacyjne, żeby przyśpieszyć rekonwalescencję. Bo ona jest konieczna, a na dzień bieżący nie ma już zapisów. To jest tragiczne! Tak nie może się dziać w cywilizowanym kraju! A co stanie się z pacjentami, kiedy lecznictwo zostanie sprywatyzowane? Przecież pozostaną tam ci sami lekarze... jeśli oni już dziś na pierwszym miejscu stawiają " kasę", to przyszłość pacentów widzę czarno.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Kultura traktowania pacjetów jest bardzo, wysoka ''szczególnie jesli chodzi o oddzial ginekologiczny i jeszcze trafi się na panią doktor Szwaj ok godz 5, 6 rano. Oczywiscie nie będąc jej pacjętką z prywatnego gabinetu. Najlepsze porównanie ma się leżąc na jednej sali z, jej pacjętkami". Można zaobserwować pełną kulturę traktowania pacjęta.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A gdyby tak utworzyć imienną listę najgorszych lekarzy w Bolesławcu? Może straciliby wówczas swoich pacjentów, zostaliby "bez kasy" i musieli "wywiać" stąd? Można, w porozumieniu z Miastem lub Starostwem, zatrudnić lekarzy za np. 10. 000, - zł miesięcznie na rękę, z zastrzeżeniem, że nie mogą chałturzyć, mają obowiązek podnoszenia kwalifikacji, być dyspozycyjnymi, pełnić dyżury na oddziałach według ustalonych dni w grafikach a jeśli będą mieli czas, mogą przyjmować swoich pacjentów podczas dyżurów na oddziale za kasę 50% / 50% ( pół dla lekarza pół dla szpitala). W umowach należałoby zaznaczyć, że w chwili, kiedy zostaje rozwiązana umowa o pracy, nie ma mowy o odszkodowaniu dla lekarza. Dobry lekarz zarabia dobrze i nie zwalnia się go, zły niech odchodzi. A co powie w nowym miejscu pracy? To tylko pomysł powstały "na gorąco". Wszystko jest mozliwe, można rozważyć, przemyśleć i zreformować z korzyścią dla pacjentów biednych i bogatych jak i dla dobrych, mądrych lekarzy.

  • Mnie ciekawi dlaczego nie mają kas fiskalnych w swoich domach i nie dają paragonu za wizytę lekarską... Co ich wyróżnia, że akurat oni mogą kroić ludzi na każdym kroku?2008-12-14, 17:25Ps Niektórzy zapominają co przyrzekali więc przypominam! "Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam: Obowiązki te sumiennie spełniać; Służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu; Według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując należny im szacunek; Nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego; Strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro chorych; Stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić. Przyrzekam to uroczyście! ".

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Viva, był już kiedyś taki, co wymyślał podobne rzeczy, a nazywał się on Karol Marks zdaje się :D poza tym, na konkurencji jest ranking lekarzy i kilka topiców na temat do którego pójść dermatologa, ginekologa, stomatologa, itp.. Myślisz że to cos da? I tak każdy ma ulubionego lekarza, i każdy ma inne zdanie o tym czy o tamtym specjaliście. Nie da się jednoznacznie o kimś powiedzieć że jest dobry czy niedobry, bo to zawsze jest tylko subiektywna ocena pacjenta pomnożona przez jego wymagania i oczekiwania. Reforme służby zdrowia trzeba zrobić, to pewne, bo służba zdrowia jest po prostu chora, a leczenie w polsce to horror, a szczególnie jak stanie Ci się coś nagle, czego nie mogłaś zaplanować wcześniej (a akurat w materii "zdrowie" niewiele rzeczy da się zaplanować wcześniej) ale chyba w inny sposób.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Karol Marks napisał "KAPITAŁ", czy przeczytałaś (łeś) "W" chociaż część tego wielkiego i wciąż aktualnego, dzieła? Tam jest bardzo wiele o prawach ekonomii, o znaczeniu pieniądza ze wskazaniem na możliwości rozwiązywania szeregu problemów. Kiedy przeczytasz i zastanowisz się, zobaczysz, jak jest to wciąż aktualne. I można zreformować wiele spraw w oparciu o "KAPITAŁ". Nie trzeba powtarzać tego, co inni mówią, jeśli samemu nie zgłębiło się zagadnienia. Każdy ma prawo mieć swój punkt widzenia, ale poparty rzetelną wiedzą, nie sloganami. Masz wiele racji "W", kiedy napisałaś (łeś), że każdy ma ulubionego lekarza, a ocena jest subiektywna. Gdybyśmy spróbowali przeprowadzić sondę w stylu: lekarz - nazwisko - oceń wg skali np. Od 1 do 6. Taka sonda, prostacka, już wskazałaby, kto jest dobry a kto zły. Albo inaczej - wypisy ze szpitala a następnie analiza poprawy stanu zdrowia na podstawie kontaktu z lekarzem w przychodni. Są również inne metody badania efektywności pracy lekarza, ale mało kto chce się tym zająć poważnie. A teraz odpowiedź dla Masi - to, co cytujesz, to modlitwa, a modlitwa to nadzieja i pobożne życzenie. Jest takie polskie powiedzenie "Poszukaj dobrego lekarza", co świadczy o tym, że ta wielka przysięga nie jest respektowana przez dużą część lekarzy.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie zgłębiłam Vivo tej książki dociekliwe, a w mojej wypowiedzi chodziło mi bardziej o inne pojęcie, a mianowicie o "utopię", bo to co napisał ów człowiek, było na pewno piękne, ale nierealne w wykonaniu - i to miałam na myśli, pisząc do Ciebie. To co Ty wymyśliłaś jest równie piekne i równie niemożliwe do zrealizowania. Analizowanie działalności każdego lekarza, a już tym bardziej każdego pacjenta, który od niego wyszedł to chyba szukanie igły w stogu siana, nie uważasz? My mieszkamy w małym mieście, ale jak to sobie wyobrażasz w takim np Wrocławiu, czy Krakowie? Jak przebadać tysiące pacjentów, którzy codziennie się leczą tu czy tam? Kto miałby zająć się rankingami i przeprowadzaniem sond? A co z nowymi, świeżo upieczonymi studentami medycyny? Kto decydowałby o tym, po ilu latach można na takiego delikwenta wydać wyrok "dobry" albo "niedobry". Naprawdę ślicznie to sobie wykombinowałaś, ale ja myślę że jest parę ważniejszych rzeczy koniecznych do zrobienia w służbie zdrowia, niż rankingowanie lekarzy, i chyba lepiej się skupić na tych rzeczach, niż na "Szklanych Domach" - jesteś widzę oczytana, to wiesz o czym mówię :D.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    By coś naprawić, zawsze należy zacząć od jakiegoś początku. Nigdy zmiany nie przechodzą bezpoleśnie, to oczywiste. Tylko nie należy wątpić w sens zmian lecz pamiętać o ich konieczności. Postawić przed sobą konkretny cel. I konsekwentnie ( choć czasami z oporami) do celu. Zadałaś "W" pytanie: kto miałby. Dziś, w dobie tak powszechnej komputeryzacji, wystarczy bardzo dobry programista i program komputerowy. Każdy lekarz ma identyfikator, pacjent - pesel, a choroba - numer statystyczny. Taki program funkcjonowałby jako scentralizowany ( przykłady? US, ZUS, GUS czy inne resorty naszej gospodarki). Mogłabym podawać wiele innych przykładów, ale to nie ja mam reformować. Ja chciałabym, by lekarz, tak jak dobry mechanik samochodowy, umiał naprawić to co szwankuje. I cieszyć się z efektu swojej wiedzy i pracy. Pacjentów nigdy nie zabraknie. A kiepski lekarz, tak jak kiepski mechanik, musiałby zamknąć swój warsztat. Krytykujemy złych mechaników imiennie, dlaczego obawiamy się to samo robić w przypadku złych lekarzy? Nie istnieje doskonały system ochrony zdrowia. Ale to co jest u nas, jest beznadziejne. A przecież nie o to nam pacjentom lub potencjalnym w przyszłości pacjentom, chodzi. Dlatego warto o tych sprawach dyskutować, wskazywać na różne rozwiązania. Nie należy bezsilnie opuszczać ramion i godzić się na człowieka "trzeciej kategorii", kiedy przekracza się próg gabinetu lekarskiego. Dlatego, szanowna "W", uwierz, że wszystko jest w życiu do zrobienia, naprawienia i zreformowania tak, by służyło należycie potrzebującym.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ale ja w to wierzę, skąd ta myśl, że nie? Tylko to co Ty podałaś to utopia, pewnie że mamy komputery i sieć (chociaż słowo "centralizacja" źle mi się kojarzy), ale kto miałby zajmować się wystawianiem ocen, o to pytałam. O te sondy, o te weryfikacje czy pacjent doszedł do siebie po operacji jak trzeba, czy też niezupełnie, przecież tego się nie odczyta z numeru pesel. Coś takiego jak lista złych lekarzy nie może być tworzona ot tak sobie, poprzez jakąś prostacką sondę, mogłoby dochodzić do nadużyć, przyklejenie komus łatki złego lekarza, to bardzo duże wyzwanie. A tak między Bogiem a prawdą, droga Vivo, gdybyś miała pieniądze na leczenie, to sama byś sobie poradziła z tym, do którego konkretnie lekarza pójść, to akurat jest najmniejsze zmartwienie, reformę trzeba zacząć od tego, żebym moje pieniądze, które zabierane mi są z pensji na leczenie, mogła rzeczywiście przeznaczyć na leczenie, a nie na utrzymanie tego centralnego molocha, jakim jest ZUS, a potem jak przyjdzie co do czego, to musze iść się leczyć prywatnie, bo "limit wyczerpany". Tu jest największy ból, a nie napiętnowanie lekarza, któremu się cos nie udało. Miałam wypadek samochodowy, niestety, "niefortunnie" pod koniec roku i za całe leczenie i rehabilitację musiałam zapłacić sama, ponieważ u wszystkich specjalistów skończyły sie limity, albo poczekać (hehe) do nowego roku kalendarzowego na nowe limity. Chyba nie muszę Ci tłumaczyć bezsensu tej sytuacji.

  • Nie płaczcie tak, teraz ma wejść ustawa i bedziemy musieli do byle jakiej wizyty dopłacać z własnej kieszeni ;-).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Doskonale Ciebie "W" rozumiem i częściowo zgadzam się z Twoim punktem widzenia. Zgadzam się, że nie może tak być, iż pieniądze przeznaczone na ochronę zdrowia(potrącone z płac pracowników i obciążające koszty pracodawcy), w "lwiej" części przezacza się na utrzymanie NFZ. Kto weryfikował liczbę zatrudnionych tam pracowników pod kątem ich przydatności? Kto weryfikował wysokość ich dochodów i porównywał z przeciętnym wynagrodzeniem w sferze budżetowej? Podobnie ma się z ZUS-em. Te sprawy wymagają reformy, zmian. Co do lekarzy - masz rację, że można popełnić błąd i kogoś skrzywdzić bez powodu. Tylko pamiętaj, "Gdzie drwa rabią, tam wióry lecą". To jest ten koszt reform. Czy dotychczasowi 'reformatorzy", zastanawiali się nad takim problemem, jaki podniosłaś? Jest koniec roku, miałaś wypadek, limity wyczerpane i zafunduj sobie sama rehabilitację. Jeśli nie masz kasy, zostajesz inwalidą. I żaden lekarz się tym nie przejmie. A ty zastanawiasz się, żeby ich nie skrzywdzić... "W", te wszystkie analizy są proste, nie wymagają "wyższych" umiejętności. Pomyśl nad takim przypadkiem - chory, lat, dajmy na to 77, cukrzyk (! ), z niewydolnością krążenia pochodzenia sercowego i nerkowego, łamie sobie nogę no w jakimś newralgicznym miejscu. Ma bardzo złe wszystkie wyniki, osteoporozę. A lekarz ortopeda, zakłada mu wyciąg, żeby założyć wyciąg boruje stopę w okolicy stawu skokowego. Czy to jest mądre? A gdzie to sławetne "primum non nocere"? Takich "fachowców" jest bardzo wiele. Gdyby ich zwolnić, pozostali zaczęliby dbać o chorego nie jak o zło konieczne, lecz jak o człowieka. A nie zastanawia Ciebie, dlaczego prawie żaden lekarz nie postawi jednoznacznie diagnozy? Dlaczego zasłania się "punktem widzenia"? W zawodzie, który wykonuję, jest nie do pomyślenia bym mogła unikać jednoznacznych stwierdzeń. Mój zawód, to nie walka o życie i zdrowie człowieka, które jest dobrem najwyższym. Nadchodzą Święta Bożego Narodzenia potem Nowy Rok. Niech wielu pracowników zwanych "służbą zdrowia", w te dni zastanowi się nad swoim posłannictwem. Jeśli się nie nadają, niech odejdą, kasę ( która jest dla nich dobrem najwyższym) mogą robić wszędzie. (P. S. Wiele szczegółów, które podałam w swoich komentarzach, to nie utopia. Są w Polsce szpitale, gdzie zatrudnieni nie mogą chałturzyć. Zarabiają swietnie, mają czas na dokształcanie się, dbają należycie o wyleczenie pacjenta).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No wreszcie Vivo, zaczęłaś mówić z sensem :) naszą największą bolączką jest system finansowania leczenia. Gdy jest zdrowa konkurencja, to szpital sam zweryfikuje kandydatów do pracy (tak jak napisałaś), ktoś kto ma na koncie jakiś grzeszek, nie dostanie się do szpitala z renomą i dobrymi pensjami, i niepotrzebne do tego żadne rankingi. Tak jak w każdym innym zakładzie pracy - żeby dostać się do prężnej, rozwijającej się firmy, gdzie będziesz mogła dobrze zarabiać, musisz wykazać się osiągnięciami, brakiem porażek i niepotrzebne Ci jest do tego Twoje nazwisko na liście, powiedzmy, najlepszych księgowych. Żeby stworzyć system szpitali z renomą i dobrymi lekarzami, musimy mieć reformę służby zdrowia, bo szpital musi mieć pieniądze na to, żeby wypłacić godziwe pensje dla lekarzy, a także dla pielęgniarek, salowych (chyba o nich zapomniałaś, a one też są tak samo ważne), a skądś te pieniądze musi wziąć, nieprawdaż? No i wracamy do punktu wyjścia.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pomyśl nad takim przypadkiem - chory, lat, dajmy na to 77, cukrzyk (! ), z niewydolnością krążenia pochodzenia sercowego i nerkowego, łamie sobie nogę no w jakimś newralgicznym miejscu. Ma bardzo złe wszystkie wyniki, osteoporozę. A lekarz ortopeda, zakłada mu wyciąg, żeby założyć wyciąg boruje stopę w okolicy stawu skokowego. Czy to jest mądre? A dlaczego podajesz ten przykład? Co w nim jest nie tak?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Najpierw odpowiedź dla Andzi - otóż jest to brak ogólnej umiejetności analizowania całości problemu. W takim wieku, przy istniejacej cukrzycy i osteoporozie, nie ma szans na zrost kości. Po cóż więc jeszcze dodatkowy problem? Mozna zrobić, np. Bucik gipsowy (albo skórzany bucik ortopedyczny) i przy jego pomocy "wyciagnąć" chorą kończynę. Efekt taki sam a mniej cierpienia dla pacjenta. A teraz dla W - czy wysłuchałaś we wczorajszych wiadomościach tv, dramatycznej informacji o tym, że lekarz laryngolog ( patrz jak blisko - Legnica! ), z 20-letnim stażem pracy, zamiast usunąć trzeci migdałek 4-letniemu dziecku, obciął mu pół języka? I nadal będziesz wskazywać na w pierwszym rzędzie reformę finansową w "służbie" (? ) zdrowia? Ja zrozumiałam Twoją intencję i punkt widzenia. Ty nie chcesz zgodzić się z tym, o czym ja napisałam. Dlaczego? Nie bądź uparta, naucz się patrzeć wielokierunkowo. Nie koncentruj się nad jednym zagadnieniem. Czystka w "służbie" zdrowia jest bezwzględnie konieczna! Dzisiaj w Białymstoku zmarł 51-letni człowiek, do którego dotarła wzywana od wczoraj karetka pogotowia. Czy chciałabyś żeby tak stało się z kimś z Twoich najbliższych? Przykłady, które przytoczyłam to nie efekt braku pieniędzy czy niewłściwe gospodarowanie nimi, TO BRAK SUMIENIA, WIEDZY I ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA ŻYCIE DRUGIEGO CZŁOWIEKA. TAKICH "LEKARZY" NAM NIE POTRZEBA! Szanowna W, reforma winna objąć i srodki finansowe, którymi gospodaruje NFZ ale także personel ten "fachowy" i średni. Życzę nam Wszystkim w Nowym Roku, mądrych i odpowiedzialnych lekarzy, sumienne pielęgniarki a przede wszystkim - bysmy byli zdrowi. Do siego roku!

  • 1
  • 2