Co sądzimy o związkach? Jak wyobrażamy sobie ich rolę w naszym życiu?
Związki zawodowe -- potrzebne czy nie
-
-
Przemyslawie1954, dla kogo przygotowujesz gunt dla kampanii wyborczej? Moglbys napisac otwarcie a nie robic podchody bo to zaczyna byc nuzace...
-
Muszę Vive rozczarować -- ten temat wywołuje emocje. Tarcia między pracodawcami a pracobiorcami. Ścierają się poglądy socjalne z liberalnymi a czasem z komunistycznymi. Jeśli Viva jest bystra to się zorientuje że przemysław ma w dup. E i partie. Jeśli za chodzi o wybory uczestniczy w nich jako wyborca. Proszę mi wyjaśnić co jest nużące? Pozdrawiam.
-
To, z jednej strony na górze związkowej kupa cwaniaczków dostających niezła kasę a z drugiej ("doły" związkowe) banda nierobów i pijaków wykorzystywanych przez "górę" do robienia zadym w SŁUSZNYM CELU obrony interesów pracowników. Nie popieram obecnej ekipy rządowej ale postulat ograniczenia roli, uprawnień i ilości ZZ jest słuszny.
-
FRO -- Dobrze kombinujesz dobrze.
-
Etat i pensja w ZZ to nieporozumienie - pasożytnicza narośl na zdrowym ciele ludzi pracy. O ile się nie mylę, pan przew. Bochniarz ma pensję wyższą niż minister edukacji, nauczyciele - mówi Wam to coś?
-
Lolka - o ile się nie mylę to robotnicy sami wymyślili taką "pasożytniczą narośl".
-
Przemek - wtedy to brzmiało dumnie: " Mamy prawo do wolnych, niezależnych związków zawodowych... " Pięknie było i wszyscy płakali, ale to już historia, z tych praw korzystają hieny, a ludzie pracy mogą tylko wiązkę puścić!
-
Zwiazki zawodowe to dinozaury. Gina i sa absolutnie niepotrzebne w nowoczesnym panstwie. Byly potrzebne 100 lat temy gdy rodzil sie krwiopijczy kapitalizm i moze teraz w krajach trzeciego swiata. W USA gdzie zyje i pracuje od 1981 roku sa zmora wszystkich robotnikow no moze nie sa tym dla czerwonej burzuazji ktora same stworzyly. Obama stara sie ich sztucznie reanimowac ale koniec ich jest nieuchronny. W malych i srednich firmach ktorych jest w USA najwiecej nie ma mowy o zwiazkach zawodowych. W firmach tych przy pomocy komputerow i odpowiedniej organizacji pracy jest bardzo latwo kontrolowac ile jest warty dla kompani kazdy pracownik. I to jaki ma wklad w profit zostaje oddane od razu w wynagrodzeniu. Wlsciciel musi zapewnic przynoszacemu dochod taka gaze by nie myslal o zmianie pracy tylko wydajnie pracowal. Sa oczywiscie tacy ktorzy ciagna nogami ale ich zarobki sa wyraznie mniejsze, ludzie ci na ogol zdaja sobie z tego sprawe i nie maja do nikogo pretensji.
-
Prawo do tworzenia zwiazków zawodowych zapewnia nam Konstytucja RP i Ustawa o Zwiazkach Zawodowych. Gdyby uzwiązkowienie w Polsce było większe bezpieczniej pracowałoby się. Wyparcia związków chcą tylko pracodawcy! Tak jak powiedział Pan dyrektor MOSiRu Dariusz Jośko "zwiazki zawodowe są dla pracodawcy pewną opozycją"...
-
W pracy drogi Panie powinno się pracować a nie "związkować. ". Powinni być tylko zawodowi przedstawiciele pracowników, którzy załatwiali by problemy pracowników poprzez sądy. Z obserwacji wiem że niestety największym problemem firm są pracownicy. Czy Pan związkowiec wie o czym piszę? Brak kwalifikacji, wygórowane żądania, chorobowe, bumelki, kradzieże, porzucanie pracy, strajki, lenistwo, niedbalstwo, brak troski o majątek firmy. Proszę pamiętać że roszczenia budżetowców obciążają innych pracowników /pozabudżetowych/. Często związkowcy sami przyczyniają się do upadku firm. Proponuje wziążć MOSiR jako spółkę pracowniczą będziecie mieli wtedy dobrze. A przewodniczącego związku zrobicie dyrektorem -- niech on się użera. Założycie sobie swój związek w związkowej firmie. Będziecie sobie płacić tyle ile kto chce. Będziecie mieli tyle wolnego ile chcecie. Zatrudnicie sobie kapelana. Będziecie sobie balować ile wlezie.
-
Coś wojownicy MOSiRU zamilkli? Czyżby pracują?
-
Zgadzam się, że w pracy należy pracować, a nie "związkować". Ale stwierdzenie, że pracownicy są problemem firm to przegięcie. To właśnie dzięki pracownikom, zaklady funkcjonują, bo to własnie ONI pracują na te firmy. A bumelki, kradzieże, niedbalstwo itp. to nie dzisiejsze czasy, i każdy o tym dobrze wie, że za coś takiego może wylecieć, a na jego miejsce nie jeden jest chętny. Ciekawe gdzie Pan/i Nie leń się tak naobserwowała?
-
Pracuje 35 lat wiec pamietam tamte zwiazki. Byly spokojniejsze, ale co bylo trzeba to zalatwialy. Dzis ZZ w RP to partie polityczne. Przykladem "S", ktora taka partia sie stala, dlatego po krotkiej przynaleznosci wypisalem sie chociaz w zakladzie w ktorym pracowalem bylem jednym z zalozycieli. Dzis w firmie w ktorej pracuje pan zwiazkowiec, gdy przyszlo do redukcji zatrudnienia mial czelnosc powiedziec pracownikom ktorzy go wybierali, ze jego nie zwolnia bo jest nietykalny i jakos nie stanal w obronie zwalnianych. W latach 70 tez byl zwiazkowcem, ale go wyp... lili pracownicy z funkcji przewodniczacego. Smieszne jest tylko to, ze go potem wybrali do zarzadu "S" i znow wywalili, a teraz jest w ZZ pracownikow pewnej firmy. Niczego sie pracownicy nie ucza, a ten pan ma w d... ludzi w ktorych interesie mial dzialac. Ilu jeszcze jest takich.
-
Dzisiejsi przewodniczący ZZ to w większości konformiści i figuranci ( niektórzy sami donoszą do dyrekcji na członków ZZ ). Częstokroć "mierni, ale wierni" i nie wierz - ludu pracy, że Ci pomogą, przeca ich nikt z posady nie ruszy, no i potrzebni są tym, którzy startują w konkursach na "derechtorów" :-) Kiedyś też zakładałam "S" w zakładzie pracy, ale to, co z Niej pozostało, to tylko żal...
- 1
- 2