Z Biblii można wywieść dowolną mądrość lub bzdurę. Kto wierzy w te baśnie, niech wierzy, ale niech stosuje je do siebie, a nie narzuca innym. Nie można konstruować nowoczesnego państwa i prawa na bazie bliskowschodnich opowieści dla pasterzy kóz i owiec sprzed dwóch tysięcy lat.
Skandal na olimpiadzie? Nie, katolickie świętoszki nie znają dzieł sztuki i niepotrzebnie podnoszą larum
Dyskusja dla wiadomości: Skandal na olimpiadzie? Nie, katolickie świętoszki nie znają dzieł sztuki i niepotrzebnie podnoszą larum.
-
Antek (ez9FCE) napisał(a):
Pokaż cytatCo pan chciałeś pokazać cytując kilka fragmentów z Biblii? Udowodnić, że komunizm ma swoje źródło w tej księdze? Jeżeli tak, to tak jak pan zarzucasz innym nieuctwo, przyznaję, że pan też jesteś nieukiem. Nie wystarczy umieć czytać, trzeba też i rozumieć co się czyta. Cytowane fragmenty z Dz. Ap. wyjąłeś pan z kontekstu i uważasz, że je rozumiesz, a to nieprawda. Nie będę robił panu wykładu, poszukaj pan odpowiedzi, bo kto szuka ten znajduje.
A swoją drogą, przeczytaj pan ostatni fragment cytowanego listu do Rzymian. "Nie uważajcie siebie za mądrych." Jak pan myśli do kogo zostały one skierowane? Do pana nie, boś pan ateistą, stąd też masz prawo się popisywać wiedzą internetową, i założę się że w życiu nie widziałeś obrazu "Uczta bogów", a teraz zgrywasz mądralę, bo masz wyszukiwarkę internetową google czy yandex. -
Krzysztof Gwizdała napisał(a):
Pokaż cytatZ Biblii można wywieść dowolną mądrość lub bzdurę. Kto wierzy w te baśnie, niech wierzy, ale niech stosuje je do siebie, a nie narzuca innym. Nie można konstruować nowoczesnego państwa i prawa na bazie bliskowschodnich opowieści dla pasterzy kóz i owiec sprzed dwóch tysięcy lat.
Brawo, super napisane. Jak ktoś chce wierzyć w bajki, to niech wierzy. Nikt nie jest obrażony na te pokazy w Paryżu, tylko oczywiście Polska, a może niech nasz naród obrazi się na pomnik, który upamietnia rzeź na Wołyniu, pomnik budzi kontrowersje, jest brutalny i o dziwo jest cicho sza.
-
ciekawe Szymonie co na to ambasada Francuska ??bedzie wstyd dla Bolesławca po co to było takie nagłosnienie.i to jeszcze poseł
-
Poseł Szymon Pogoda niech się zajmie pomnikiem Rzeź na Wołyniu, są to prawdziwe fakty z 1943 roku, a nie zajął się bajkami. Przecież ten pomnik jest okropny, budzi nienawiść ludzi, Panie poseł czas wziąść się do roboty.
-
Kto zgapił od kogo?
-
Mieszkaniec miasta (hjcpZ) napisał(a):
Pokaż cytatPoseł Szymon Pogoda niech się zajmie pomnikiem Rzeź na Wołyniu, są to prawdziwe fakty z 1943 roku, a nie zajął się bajkami. Przecież ten pomnik jest okropny, budzi nienawiść ludzi, Panie poseł czas wziąść się do roboty.
Czy chodzi o odsłonięty 14 lipca br. pomnik autorstwa mistrza Andrzeja Pityńskiego Rzeź Wołyńska posadowiony w Domostawie?Jeśli tak, to proszę powiedzieć, co z nim jest nie tak?
-
Nie wiem co gorsze. PIS czyta nowoczesna lewica. I jedni i drudzy uważają się za najmądrzejszych.
-
Ale sam ton artykułu jest negatywny. „Świętoszki”? Czy Wy potraficie coś uargumentować, bez obrażania nikogo? Orędownicy wolności, równości i miłości?
-
Krzysztof Gwizdała napisał(a):
Pokaż cytatZ Biblii można wywieść dowolną mądrość lub bzdurę. Kto wierzy w te baśnie, niech wierzy, ale niech stosuje je do siebie, a nie narzuca innym. Nie można konstruować nowoczesnego państwa i prawa na bazie bliskowschodnich opowieści dla pasterzy kóz i owiec sprzed dwóch tysięcy lat.
Panie Krzysztofie,
#1 "Z Biblii można wywieść dowolną mądrość lub bzdurę" to poznawcze przekonanie, które nie jest Pan w stanie udowodnić, ale jest zwięzłe, nośne i dlatego może liczyć na popularność. Tylko czy o popularność chodzi?
#2 "Kto wierzy w te baśnie, niech wierzy, ale niech stosuje je do siebie, a nie narzuca innym". Jeśli chodzi o narzucanie to zgoda, ale kontekstem tych komentarzy jest artykuł i wydarzenie do którego on nawiązuje, a w którym nie tylko nie zachowano szacunku dla odmienności poglądów, ale wręcz – moim zdaniem – świadomie a nawet z premedytacją chciano te poglądy ośmieszyć w formie artystycznego wyrażenia. I zrobiono to.
#3 "Nie można konstruować nowoczesnego państwa i prawa na bazie bliskowschodnich opowieści dla pasterzy kóz i owiec sprzed dwóch tysięcy lat". Proszę przyjąć do wiadomości i uszanować przekonanie – jak rozumiem odmienne od Pańskiego – niektórych ludzi, moje również, że nowoczesne państwo i prawo jak najbardziej można, a nawet należy, opierać o mądrości wynikające z tych "bliskowschodnich opowieści dla pasterzy kóz i owiec sprzed dwóch tysięcy lat" wyrażonych w ujęciu judaistycznym, chrześcijańskim, jak i islamskim, których wspólnym mianownikiem jest – w pewnym skrócie – uznawać istnienie pewnego najwyższego bytu (różnie nazywanego), jego rolę i wolę, a także otrzymane od tego bytu istnienie wszystkiego, w tym nas ludzi, nasze role i wole. Informuję Pana, że grono ludzi tak myślących oraz przeżywających swoje istnienie, rolę i decydowanie jest bardzo duże. Posiadają wady, są nieidealni, ale z różnym nasileniem starają się (choć też nie wszyscy) odnajdywać i realizować to do czego zostali stworzeni... przez ten najwyższy byt.
A tak na marginesie – wiele, prawie wszystko można robić, byleby z szacunkiem dla odmienności ludzi, rozumiejąc ich i razem współpracując na rzecz rozwoju wspólnego dobra, uwzględniającego zaspokajanie naszych słusznych potrzeb. Bez tych wymogów jakiekolwiek motywacje i dowolne wysiłki ludzkie skazane są niepowodzenie. Również te judaistyczne, chrześcijańskie, islamskie i jakiekolwiek światopoglądowo inne. Te ateistyczne też.
-
Dariusz Lis (AHKFlh) napisał(a):
Pokaż cytatPanie Krzysztofie,
#1 "Z Biblii można wywieść dowolną mądrość lub bzdurę" to poznawcze przekonanie, które nie jest Pan w stanie udowodnić, ale jest zwięzłe, nośne i dlatego może liczyć na popularność. Tylko czy o popularność chodzi?
#2 "Kto wierzy w te baśnie, niech wierzy, ale niech stosuje je do siebie, a nie narzuca innym". Jeśli chodzi o narzucanie to zgoda, ale kontekstem tych komentarzy jest artykuł i wydarzenie do którego on nawiązuje, a w którym nie tylko nie zachowano szacunku dla odmienności poglądów, ale wręcz – moim zdaniem – świadomie a nawet z premedytacją chciano te poglądy ośmieszyć w formie artystycznego wyrażenia. I zrobiono to.
#3 "Nie można konstruować nowoczesnego państwa i prawa na bazie bliskowschodnich opowieści dla pasterzy kóz i owiec sprzed dwóch tysięcy lat". Proszę przyjąć do wiadomości i uszanować przekonanie – jak rozumiem odmienne od Pańskiego – niektórych ludzi, moje również, że nowoczesne państwo i prawo jak najbardziej można, a nawet należy, opierać o mądrości wynikające z tych "bliskowschodnich opowieści dla pasterzy kóz i owiec sprzed dwóch tysięcy lat" wyrażonych w ujęciu judaistycznym, chrześcijańskim, jak i islamskim, których wspólnym mianownikiem jest – w pewnym skrócie – uznawać istnienie pewnego najwyższego bytu (różnie nazywanego), jego rolę i wolę, a także otrzymane od tego bytu istnienie wszystkiego, w tym nas ludzi, nasze role i wole. Informuję Pana, że grono ludzi tak myślących oraz przeżywających swoje istnienie, rolę i decydowanie jest bardzo duże. Posiadają wady, są nieidealni, ale z różnym nasileniem starają się (choć też nie wszyscy) odnajdywać i realizować to do czego zostali stworzeni... przez ten najwyższy byt.
A tak na marginesie – wiele, prawie wszystko można robić, byleby z szacunkiem dla odmienności ludzi, rozumiejąc ich i razem współpracując na rzecz rozwoju wspólnego dobra, uwzględniającego zaspokajanie naszych słusznych potrzeb. Bez tych wymogów jakiekolwiek motywacje i dowolne wysiłki ludzkie skazane są niepowodzenie. Również te judaistyczne, chrześcijańskie, islamskie i jakiekolwiek światopoglądowo inne. Te ateistyczne też.
Ad. 3. Na razie nikt nie udowodnił istnienia wyższego bytu. Kiedyś ludzie, gdy jeszcze nauka nie była tak rozwinięta, tłumaczyli różne rzeczy w sposób magiczny – były siły natury, później bogowie, a potem jeden bóg. Teraz mamy jednak o wiele lepsze metody na poznawanie i wyjaśnianie rzeczywistości. Oczywiście nauka nie tłumaczy wszystkiego, ale im bardziej się ona rozwija, tym lepiej opisuje świat. Jeśli czegoś nie rozumiemy, to nie znaczy, że stoi za tym jakieś bóstwo. Po prostu jeszcze tego nie rozumiemy, ale pewnie za jakiś czas odkryjemy i wyjaśnimy.
-
Krzysztof Gwizdała napisał(a):
Pokaż cytatAd. 3. Na razie nikt nie udowodnił istnienia wyższego bytu. Kiedyś ludzie, gdy jeszcze nauka nie była tak rozwinięta, tłumaczyli różne rzeczy w sposób magiczny – były siły natury, później bogowie, a potem jeden bóg. Teraz mamy jednak o wiele lepsze metody na poznawanie i wyjaśnianie rzeczywistości. Oczywiście nauka nie tłumaczy wszystkiego, ale im bardziej się ona rozwija, tym lepiej opisuje świat. Jeśli czegoś nie rozumiemy, to nie znaczy, że stoi za tym jakieś bóstwo. Po prostu jeszcze tego nie rozumiemy, ale pewnie za jakiś czas odkryjemy i wyjaśnimy.
Co do znaczenia pojęć, to – z tego co wiem – "dowód" jest taką z kategorii poznawczych (→ Pańskie "poznawanie i wyjaśnianie rzeczywistości"), którą można, ale wcale nie musi się przyjmować jako podstawowe kryterium uznawania czegoś za prawdziwe. Można np. "uwierzyć" komuś. Innemu człowiekowi (poznawanie małego dziecka) lub innemu bytowi (poznawanie wierzącego).
Co do istoty Pana odpowiedzi, to «prawie» zgoda, że bywa, że "czegoś [...] po prostu [...] nie rozumiemy, ale pewnie za jakiś czas odkryjemy i wyjaśnimy". Ale jak to czasami bywa – "prawie" czyni wielką różnicę. A teraz szczegóły:
#1 Pana "pewnie" wcale nie jest – według mojego rozpoznania – takie pewne. Przekonanie, że wszystko co istnieje jest poznawalne (odkrywalne i wyjaśnialne) przez człowieka, to zwykłe założenie. A jeżeli tak nie jest? Jeżeli istnieją byty zupełnie przez niego niepoznawalne albo poznawalne tylko z jakąś/czyjąś, być może ich, pomocą? Czy prawdziwość mojego założenia kłóci się z logiką znanego nam – jak dotąd – rozumowania ludzkiego? Moim zdaniem nie kłóci się. Nie ma w nim sprzeczności. Można mu co najwyżej zarzucić, że jest niezgodne z Pana założeniem. No to wtedy mamy tylko różnicę założeń, różnicę zdań.
#2 Nasze, ludzkie, coraz lepsze poznanie owszem pozwala dostrzec błędy poznawcze popełniane wcześniej przez nas lub naszych przodków, ale czy upoważnia nas to do żywienia uzasadnionego przekonania, że ten nasz, ludzki progres poznawczy będzie miał "koniec" w nieskończonym poznaniu? A może to będzie jedynie nieskończone poznawcze zdążanie do jakiejś granicy? Coś jak np. matematycznie ujęte zdążanie funkcji do pewnej wartości (granicy), której ona nie przekroczy. I co wtedy z naszymi. ludzkimi możliwościami poznawczymi?
#3 Podoba mi się pewna zabawna anegdota, której treści dokładnie nie pamiętam, ale przytoczę ją tutaj mając nadzieję, że oddam jej istotę: "Duża, olbrzymia góra – Góra Poznania. U podnóża stoją różnie uzdolnieni poznawczo: filozofowie, matematycy, naukowcy, inżynierowie, teologowie, itp. Wszyscy decydują wejść na szczyt góry. Powód – ciekawość. I poszli, ale różnymi szlakami, w ich przekonaniu tymi najwłaściwszymi. A góra, jak to z górą – im wyżej tym ciężej, ale co – szlaku nie zmienisz, musisz nim iść dalej. No i gdy już po długotrwałym trudzie kroczenia swoimi szlakami pierwsi z nich – najprawdopodobniej naukowcy, bo kto jak nie oni – dochodzą do szczytu szczęśliwi, choć zmęczeni, to ku swojemu zaskoczeniu widzą, że.. siedzą tam zadowoleni wierzący teologowie, już wypoczęci i szczęśliwi. "A Wy tu skąd? Przed nami?". "Ano tak", odpowiadają teologowie, "Usłyszeliśmy na dole głos w duszy, który powiedział nam: «To moja góra, znam ją najlepiej, idźcie tędy. No więc, uwierzyliśmy i poszliśmy. Szlak był nawet fajny, ale niezmiernie trudny. Wręcz bywało groźnie, no ale jesteśmy". "Wow... szacun... kto by pomyślał?" odrzekli: filozofowie, matematycy, naukowcy, inżynierowie, itp.
-
J (ANUZcs) napisał(a):
Pokaż cytatWidoczny ból dupy że ktoś inny ma ból dupy
nie rozumiem o czym tu mowa, przecież igrzyska powinny stać ponad podziałami i ponad polityką, ukazując takie sceny jest to czysto polityczny zamiar który ma na celu jedno.... każdy co ma trochę zdrowego rozsądku myślę że to z łatwością rozumie. wydarzenia takiej rangi powinny jednoczyć ludzi a jak widać tak nie jest
-
Istotne też peowskie? Hahaha