No tak....złapał mnie Pan za słówko :) ok :) Owszem sprawa dotyczy tego, że moim zdaniem w odwecie za to co się wtedy stało w widoczny sposób umniejszyliście pracę dzieci. A to, że moje dziecko widziało, przeżyło całe zdarzenie osobiście - to MOJE dziecko i będę GO bronić i mam prawo wypowiadać się w JEGO obronie. Komentuje jak widać mało i niezbyt często się wypowiadam, ale po prostu tym razem wściekłam się, bo wiem ile razy pisałam zwolnienia z zajęć by moje dziecko przygotowywało finał, wiem do której siedziało, nie tylko ona...cała masa ich tam była !!! Nie wiem ile razy po nią przyjeżdżałam i zabierałam do domu i odwoziłam innych by bezpiecznie dotarli do domu bo było np po 21 !!. A Pan mi mówi, ze nie mam prawa się wypowiadać ? Moim zdaniem mam. Piszę jako matka, jako wolontariusz i ....wystarczyło napisać, że młodzież wraz z ....kimś tam....a z reportażu wyszło, ze dzięki komuś ....a jak inaczej brzmi... prawda ? :) Czy to nie był odwet ? Moim zdaniem był. Ot... i cała prawda :) ( moja prawda :) ) Wasza może być inna i chętnie bym ją poznała. Pozdrawiam. :)
Dziękujemy BOK-MCC za zrobienie finału WOŚP w Bolesławcu
Dyskusja dla wiadomości: Dziękujemy BOK-MCC za zrobienie finału WOŚP w Bolesławcu.
-
Krzysztof Gwizdała napisał(a):
Pokaż cytatCzyli nie do końca jest prawdą Pani twierdzenie, że "piszę co widzę lub widziałam i opisuję swoje odczucia i choć ktoś inny może widzieć sytuację inaczej powinien uszanować moje prawo do wypowiedzi".
Okazuje się, że nic Pani nie widziała i nie była Pani niczego świadkiem.
Coś tam Pani dziecko powiedziało, a Pani ma śmiałość komentować publicznie sytuację, o której nie ma pojęcia. Żenujące. Sprawa dotyczy zupełnie czego innego, złożyliśmy zresztą skargę na zachowanie urzędniczki, postępowanie jest w toku.
Proszę się nie wypowiadać, bo nie ma Pani żadnej wiedzy w całej tej sprawie.
-
WiosennaStokrotka (elyj8o) napisał(a):
Pokaż cytatMoje dziecko było i zaraz po zakończeniu jej zdało mi relację i opowiedziało o swoim oburzeniu i o tym jak się wobec nich zachowano. Wierzę dziecku, nie mam powodów by nie wierzyć. Nie tylko moja córka czekała no "coś" z Waszej strony. Młodzież mądra jest ... no i jak widać nie myliła się. A szkoda...
Też mam dziecko, jakbym reagowała i brała na poważnie, tak jak Pani, każdą "oburzoną relację" córki ze szkoły, to bym mogła się obrazić na połowę nauczycieli i rodziców w klasie. Słucham córki, rozumiem jej emocje, wierzę, że to, co mi opowiada przeżyła. I nie wypisuję anonimowo, ani pod nazwiskiem swoich ocen innych ludzi związanych z jej "oburzonymi relacjami". To tyle ode mnie.
-
Panie Krzysztofie, Pani Grażyno...dziękuję za rozmowy i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będzie nam dane podyskutować.
-
Po rozmowie z Panią Izą, serdecznie ją pozdrawiam. Przepraszam za "listek figowy". Jak taka babka jak Pani Iza mnie opie***a, to właściwie jest zaszczyt :) Lubię rozmawiać z takimi kobietami, co jak coś mają do człowieka, to dzwonią i mówią wprost. Jeszcze raz pozdrawiam.
A na sesji MRM chciałam przedstawić młodzieży projekt społeczny podnoszenia frekwencji i świadomości obywatelskiej. Zapytać, czy im się ta inicjatywa w ogóle podoba. Niestety przerwała mi urzędniczka, na którą wniosłam skargę, bo pokazała jak impertynencki i arogancki nadal może być urzędnik w stosunku do obywatela. Jak zarozumiały i pewny swego. Bardzo brzydki przykład dla młodych ludzi.
Zależy mi, byśmy na każde wybory w Polsce,chodzili wszyscy. Nie 30%-40%, a 80%-90%. Postanowiłam zacząć od własnego miasta. Zacząć od podstaw edukację, by młodzież oraz dorośli poczuli i doświadczyli, że nasz głos MA ZNACZENIE, że nie jesteśmy narodem niewolników, którzy mówią: nie obchodzi mnie kto mną rządzi w moim mieście, moim powiecie, moim kraju. By ludzie zaczęli myśleć: sam/sama wybieram, sam/sama decyduję.
Oczywiście, czasami wygra moja frakcja, czasami nie moja, ale mojego sąsiada. Jednak zawsze czuję się jak podmiot, nie jak przedmiot.
Tego właśnie nie pozwoliła mi wypowiedzieć urzędniczka. Dlatego o żadnym odwecie w stosunku do MRM nie ma mowy. Ciekawsze jest to, co potem przekazano młodym ludziom, kiedy mnie w tak niemiły sposób wygoniono z sali? Jak i kto zinterpretował ten incydent i "sprzedał" go młodziezy. To właśnie będę wyjaśniała. Pozdrawiam ciepło.
-
Pani Izabelo, dziękuję za telefon. Fajnie, że wyjaśniliśmy sobie całą sytuację.
W kwestii formalnej dla czytających komentarze: mamy dwie osobne sprawy, które przewijają się w komentarzach. Pierwsza, to zachowanie urzędniczki podczas próby prezentacji przez nas akcji społecznej współorganizowanej z fundacją Batorego. Urzędniczka nie dała nam możliwości przedstawienia akcji, wypraszając nas z sali. Nieprzyjemne zdarzenie dotyczy wyłącznie nas i urzędniczki, a nie młodzieży, która nie ma z tym nic wspólnego. Druga sprawa, to opisana przez nas praca BOK-MCC i MRM przy WOŚP. Ktoś celowo próbuje pomieszać te dwie sprawy i uprawia jakąś politykę. To na pewno wyjaśnimy.