Kobiety, nastukajmy sobie dzieci za 500+

Dyskusja dla wiadomości: Kobiety, nastukajmy sobie dzieci za 500+.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Żadnej zmiany nie będzie. Temat zastępczy.
    Problem episkopatu z aborcją to próba - udana - zasłony dymnej.

    Kościół wywołując histerię antyaborcyjną odwrócił uwagę od dopisanej do projektu ustawy poprawki "o obrocie ziemią".
    Poprawka zgłoszona przez posła PiS Krzysztofa Ardanowskiego to zgoda za zakup i sprzedaż ziemi przez związki wyznaniowe i Kościoły.
    Propozycja ta wzbudziła dyskusję. Posłowie pytali, dlaczego rząd nie zgadza się na zakup ziemi przez inne podmioty prawne, a w tym przypadku robi wyjątek.
    Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel uzasadniał, że chodzi tu głównie o darowizny od rolników, którymi Kościół się opiekuje. Pytano też o konstytucyjność przepisu. Biuro Legislacyjne poinformowało, że nie było czasu (poprawki zostały zgłoszone podczas II czytania, które miało miejsce trzy godziny wcześniej), by przepis rozpatrzeć pod tym kątem.

    Według ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela poprawka ma rozwiązać problem związany z darowiznami od rolników, którymi kościół się opiekuje.

  • (A7w5cf) napisał(a):

    No interesuję się, ale życiem jako całością, traktując je jako najwyższą wartość. Na zasadzie: nie tylko moje dziecko jest człowiekem od poczęcia, bo jest moje, ale i każde inne. I tyle. Dla pana dziecko redakcyjnej koleżanki to tylko zygota czy płód? Serio pan w ten sposób do tego podchodzi?

    Dla jasności sytuacji dodam, że jestem niewierzący. Żeby nie było, że "czarni wyprali mi mózg" i inne tego typu "poważne" argumenty.

    Pokaż cytat

    Mieszasz celowo pojęcia czy ich nie rozróżniasz?! Zygota to zygota, nie dziecko. Po co więc zadajesz pytanie, które zawiera fałsz? Pisałem już wcześniej, kiedy można przyjąć, że zaczyna się życie człowieka.

    Osobiście nigdy nie będę w ciąży, więc nie mogę na 100% powiedzieć, jak bym się zachował. Teraz sądzę jednak, że nie dokonałbym aborcji. Jednak sytuacje są różne. Każda kobieta (i ojciec dziecka) powinni mieć prawo do samodzielnej decyzji. Bez nakazów itp.

    Jeśli faktycznie obrońcom zarodków i zygot tak zależy na ochronie życia, to jest mnóstwo innych okazji, żeby się wykazać. Warto wspierać ludzi z uzależnieniami, edukować dzieciaki i młodzież, pomagać biednym. W wielu krajach ludzie umierają, bo wojna, bo głód. Jeśli tam skierują swoją energię, to wiele osiągną. Tylko jest jedna rzecz: trzeba faktycznie coś zrobić dla drugiego człowieka. Jest to o wiele trudniejsze, niż zakazać coś komuś i tkwić w przekonaniu i samozadowoleniu, że uratowało się np. zdeformowany, niezdolny do życia płód.

  • Cóż tekst ciekawy tylko czy można to wszystko tak prosto ująć w jakiś prostych ramach? Wątpię. Wiem, że mam jedną zasadniczą wadę - jestem facetem. Jednak kobiety i tak będą rodziły dzieci (bo tego chcą, nie znam żadnej normalnej Kobiety, która nie pragnęłaby zostać matką) czy będzie jakiś tam program pro rodzinny czy nie, problem aborcji też nie zniknie. Nie samej aborcji bo to nie problem sam w sobie, ale problem w zbytnym ideologicznym podejściu. Wybór powinien pozostać to oczywista oczywistość. I pozostanie. Niech każda kobieta sama, w oparciu o własne sumienie rozsądzi.
    Czy myśli Pani, że Polacy są tak bardzo tolerancyjni? Pisze Pani na końcu o pedałach, feministkach i innych animalsach. Polacy nie są tolerancyjni tylko tego głośno nie mówią. Określamy jednych jako tych nietolerancyjnych, ale pozostali, tylko cicho siedzą i udają poszanowanie dla innych. Nie wszyscy, ale niestety znaczna część społeczeństwa.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Oczywiście, że zygota to nie dziecko... Tu jednak chodzi o co innego. Uświęcona jest już sama istota ludzka, czyli życie. A życie, jak wiemy powstaje w momencie połączenia się dwóch gamet. Tyle. Dyskusja zatem toczy się pomiędzy ludźmi wierzącymi a niewierzącymi. Jedni widza w istocie ludzkiej dzieło stworzenia Boga, zatem jest chronione, a niewierzący w sumie to sami nie wiedzą kiedy istota ludzka staje się człowiekiem. Każdy z niewierzących ma tu ma swoją jakąś pasującą mu akurat teorię. A liczą się fakty, a nie co się komuś wydaje. A bezsprzecznym faktem jest że istota ludzka powstaje w chwili zapłodnienia.

  • (evRifY) napisał(a):

    Oczywiście, że zygota to nie dziecko... Tu jednak chodzi o co innego. Uświęcona jest już sama istota ludzka, czyli życie. A życie, jak wiemy powstaje w momencie połączenia się dwóch gamet. Tyle. Dyskusja zatem toczy się pomiędzy ludźmi wierzącymi a niewierzącymi. Jedni widza w istocie ludzkiej dzieło stworzenia Boga, zatem jest chronione, a niewierzący w sumie to sami nie wiedzą kiedy istota ludzka staje się człowiekiem. Każdy z niewierzących ma tu ma swoją jakąś pasującą mu akurat teorię. A liczą się fakty, a nie co się komuś wydaje. A bezsprzecznym faktem jest że istota ludzka powstaje w chwili zapłodnienia.

    Pokaż cytat

    "Jak wiemy, życie powstaje w momencie połączenia", "istota ludzka powstaje w chwili zapłodnienia". My to wiemy?! To tylko Twoje założenia. Plemnik nie żyje? Komórka jajowa nie żyje? Dopiero razem żyją?

    Co to jest "istota ludzka"? Kiedy "istota ludzka" staje się człowiekiem? Używasz pojęcia i sformułowań, których, podejrzewam, nawet nie potrafisz wyjaśnić.

    Co to jest "uświęcenie istoty ludzkiej"?

    Sorry, ale nudna jest rozmowa z kimś, kto nie ma nic sensownego do powiedzenia tylko powtarza niezrozumiałe rzeczy o świętych zygotach.

    I przy okazji, czy ktoś w końcu spróbuje wyjaśnić po katolicku, dlaczego Bóg abortuje 2/3 płodów? :)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    [...] zrobię wyjątek i Panu odpowiem. Pan próbuje zrozumieć Boga swoimi kategoriami więc to panu nie wychodzi. Równie dobrze można by zapytać dlaczego umierają kilkuletnie dzieci, młodzież, dorośli i starsi. Pańskie próby zrozumienia istoty takich zdarzeń bez próby wiary w to, że Bóg istnieje muszą spełznąć na niczym i po prostu trudno się panu z tym pogodzić. Myślę, że po śmierci zrozumie Pan wiele rzeczy, nie tylko te.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ktoś pisze o wierzących ...,nasuwa sie pytanie dlaczego w takim razie kościół nie uznaje prawa do pochówku narodzin martwego 7-9 miesięcznego płodu ?

  • (A7w5FY) napisał(a):

    Ktoś pisze o wierzących ...,nasuwa sie pytanie dlaczego w takim razie kościół nie uznaje prawa do pochówku narodzin martwego 7-9 miesięcznego płodu ?

    Pokaż cytat

    Dobre pytanie. Odpowiedzi chyba nie będzie.

  • (evRifY) napisał(a):

    [...] zrobię wyjątek i Panu odpowiem. Pan próbuje zrozumieć Boga swoimi kategoriami więc to panu nie wychodzi. Równie dobrze można by zapytać dlaczego umierają kilkuletnie dzieci, młodzież, dorośli i starsi. Pańskie próby zrozumienia istoty takich zdarzeń bez próby wiary w to, że Bóg istnieje muszą spełznąć na niczym i po prostu trudno się panu z tym pogodzić. Myślę, że po śmierci zrozumie Pan wiele rzeczy, nie tylko te.

    Pokaż cytat

    Sprawa jest prosta. Ty w coś wierzysz. Niczego nie udowodnisz, niczego nie uzasadnisz, bo wszystko opiera się na Twojej... wierze. Dla mnie wiara w Boga nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, wiele w tym systemie sprzeczności, brak zdrowego rozsądku itd.

    Podsumowując. Nie zgadzam się na to, by prawo dla wszystkich było stanowione według tego, w co wierzą katolicy. Świeckie prawo powinno być stanowione według rzetelnej obserwacji rzeczywistości i w taki sposób, by nie dyskryminować, nie narzucać pewnych rzeczy. Aborcja powinna być więc dopuszczona, a w kościołach księża powinni przekonywać swoich wiernych, by jej nie dokonywali. Proste.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wielu aspektach nie rozumiemy Boga, bo Bóg jest Absolutem. Jak zatem człowiek może go zrozumieć? jak mam Panu wytłumaczyć logikę Boga skoro nim nie jestem? Nie rozumiem Go do końca i jak i widać Pan również. Ale Mu ufam i wierzę, że wie co robi i ma swój cel. To, że Pan nie rozumie pewnych zjawisk również tych z tego świata, nie oznacza, że ich nie ma, prawda?
    ps. Przytoczę Panu Akt Miłości: "Boże choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję. Nad wszystko co jest stworzone, boś Ty dobro nieskończone".
    Pan, jako osoba odrzucająca istnienie Boga tego po prostu nie czuje, ale wierzę, że kiedyś to nastąpi i w Panu. Miłego dnia.

  • Pozwolę sobie zamienić jedno słowo, by pokazać poziom Pana/Pani argumentacji:

    ===

    Wielu aspektach nie rozumiemy Różowego Glinianego Słonia latającego wokół Neptuna, bo Różowy Gliniany Słoń latający wokół Neptuna jest Absolutem. Jak zatem człowiek może go zrozumieć? jak mam Panu wytłumaczyć logikę Różowego Glinianego Słonia latającego wokół Neptuna skoro nim nie jestem? Nie rozumiem Go do końca i jak i widać Pan również. Ale Mu ufam i wierzę, że wie co robi i ma swój cel. To, że Pan nie rozumie pewnych zjawisk również tych z tego świata, nie oznacza, że ich nie ma, prawda?
    [...]
    Pan, jako osoba odrzucająca istnienie Różowego Glinianego Słonia latającego wokół Neptuna tego po prostu nie czuje, ale wierzę, że kiedyś to nastąpi i w Panu. Miłego dnia.

    ===

    Również miłego!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Problem w tym, że ja nie wierzę w Różowego Glinianego Słonia latającego wokół Neptuna. Pan wierzy?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dalej mydlicie oczy usuńcie istotne .pl w trybie pilnym pozdrawia użytkownik.

  • (As6uix) napisał(a):

    Mam pytanie do autorki.
    Jest pani za aborcją na życzenie?

    Pokaż cytat

    A co to znaczy "aborcja na życzenie", to jakieś danie w restauracji?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    grażyna napisał(a):

    A co to znaczy "aborcja na życzenie", to jakieś danie w restauracji?

    Pokaż cytat

    Zwana jest również na żądanie i nie jest daniem w restauracji.
    Poszuka Pani to znajdzie rozwinięcie tego pojęcia.Jak już Pani znajdzie to proszę o odpowiedź ;)