Panie Przemysławienie wiem w ktorym temacie zadac to pytanie bo wszystkie sa o tym samym ;) zadam wiec je tutaj.zle ustawy, niedobre. a moze to prywatni przedsiebiorcy sa zli i bee. wiadomo ze im wiecej czlowiek zarabia tym wiecej wydaje. im wiecej wydaje tym wiecej ktos zarabia. im wiecej ktos zarabia tym wiecej pieniedzy trafia to skarbu panstwa. im wiecej pieniedzy trafia do skarbu panstwa tym kraj bogatszy.moze wina lezy po stronie przedsiebiorcow? pracownikowi damy 1000 zl. nie musi przeciez wiedziec ze dzieki pracy ktora wykonal firma zarobila 10000 zl.
Droga do dobrobytu
-
-
Na to pytanie można by bez końca. Rozczaruje Pana. Aby doświadczyć radości zarabiania tych 10 000 zł trzeba zostać przedsiębiorcą. Koniecznie zatrudnić pracownika. Jeśli Pan zatrudni pracownika /pełny legal/ i da mu 1000 zł to koszt wyniesie Pana 2000. Oprócz tego poniesie pan koszta stanowiska pracy /wyposażenie, energia media, odzież i takie tam duperele. Jeśli da Pan 2000 zabuli Pan 4000. Pracownik za 2000 nie bedzie jeszcze usatysfakcjonowany a Pan już ma ból. Fakt że odpisze Pan to od podatku ale najpierw trzeba tą kase mieć. Gdyby była kwota wolna np 1500 zł pracodawca ma rozwiązane ręce bo; Płaci Panu 1500 bez obciążeń oraz 1000 z obciążeniem. Daje to 1500+1000+1000= 3, 500. Pracodawca zapłacił 500zł mniej a Pan zarobił 500 zł wiecej. Kwota wolna stymuluje gospodarkę. Oraz daje komfort psychiczny pracownikowi i pracodawcy. Celem kwoty wolnej jest zapewnienie przeżycia oraz eliminacji czarnej strefy. Po co kombinować jak nie trzeba. Na razie to tyle -- pozdrawiam Pana. P. S proszę nie zadawać mi pytań skąd podwaja się kwota. Kto ciekawy niech zakłada firmę z pracownikami, szybko będzie oświecony.
-
To tobie Przemysławie przydałoby się oświecenie. Jak kwota wolna będzie 1500 to mało kto zapłaci podatek, a na pewno większość emerytów i rencistów i tych najmniej zarabiających go nie zapłaci. Małe wpływy z podatków to brak kasy na budżetówkę: szkoły, policja, straż, drogi, itd, itp. Czyli totalny rozkład państwa. Ekonomia to nie jest twoja mocna strona. Gospodarka to system naczyń połączonych: jak tu zmniejszysz wpływy to tam zabraknie. Oświecić to się należy przed założeniem firmy, a nie uczyć potem na błędach.
-
Bo idyllicznym założeniem jest to - iż nagle, jak ręką odjął, polacy będą masowo przedsiębiorczy i jakoby pokryją się straty w budżecie spowodowane brakiem podatków. Oczywiście musi się to stać w jeden dzień Przemysławie! Jeśli zabraknie kasy w budżecie, to niechybnie skończy się to katastrofą.Wizjonerstwo to powinno otrzymać nagrodę Nobla:D lub nagrodę Darwina:DTak proste rozrachunki, jak napisał Szafir, nie biorą pod uwagę różnych aspektów gospodarki i ich powiązań. Dziś w gazecie prawnej masz Przemysławie coś o zakładaniu firmy:D ciekawe:D
-
To nie przedsiębiorcy zaciągają dług publiczny. To administratorzy kraju najpierw lekką ręką obiecują naiwnym rozdawnictwo a potem aby się wywiązać zadłużają wszystkich aż po pokolenie prawnuków. Kwota 1500zł była podana jako obrazowa. W praktyce z pewnością należało by startować od mniejszej sumy. Ale kiedyś i od czegoś trzeba zacząć. Nie jest mi znana procedura podatkowa dla pracowników budżetowych. Myślę że to podatek sztuczny generujący niepotrzebnie wyższe koszta utrzymania administracji przez podatników.
-
no to jak Przemysławie - dopiero co kwota była równa 4000, teraz 1500, ma być jeszcze mniejsza, to się zdecyduj. Skoro procedura podatkowa nie jest ci znana, to skąd wiesz,że jest to coś sztucznego.
-
troche zle zadalem pytanie ;)chodzi mi o to Panie Przemyslawie, ze czesto gesto jest tak iz pracodawca jedyne co moze zaoferowac pracownikowi to 1000 zl na reke +200 h pracy/miesiac no i +umowa zlecnie. sam w takiej firmie jakis czas temu pracowalem. zlecen od groma, pracy jescze wiecej, zyski firmy pokazne, a moje konto w banku pokazywalo 900 zl po 200h pracy :)) i prosze nie pisac ze szef tej firmy to jakas carna owca wsrod ciezko pracujacych i ucisnionych przez prawo byznesmenow. takich firm w samym Boleslawcu jest wiele. praca w biedronce przy tym to pikus ;)pozdrawiam :)
-
Żadna czarna owca zwykły cwaniak. Sklepy wielkopowierzchniowe mają strukturalnie małe płace. Nastawione są na max zysk. Powierzane sa w zarządzanie tzw "młodym wilkom" np. Adam. M a ci aby wykazać się przed właścicielami wyciskają z pracowników ostatnie soki. Nie tylko z pracowników - z producentów też. Wymuszając ceny na granicy opłacalności i termin płatności 180dni. /90 dni to norma/.
-
Przykro mi, ale pomimo ostrości moich zębisk:D jestem tylko zwykłym pracownikiem zatrudnionym i opłacanym:DSzanowny Kandydacie - to, co przedstawiłeś - to efekt kapitalizmu, który to jest wyznawany w sekcie sz.p Przemysława:D
-
Pan Przemysław ma sporo racji, choć nie ma sensu aby wszyscy zaczynali od własnego businessu. Ja zaczynałam (na studiach) jako kelnerka w barach i hostessa na Targach, było też kilka "mocniejszych" epizodów typowych dla młodego wieku ;-))). Potem korepetycje i inne takie. Wszędzie człowiek zdobywał doświadczenia i wyciągał wnioski z porażek i sukcesów. Najważniejsze aby urzędnik nie przeszkadzał, przeważnie nie on jest winien tylko idioci stanowiący beznadziejne prawo.
-
Kandydacie na byznes ;)nie chodzilo mi o zaden market. praca jaka jest w marketach kazdy wie. Pan Przemysław zapomina, ze sa dwie strony medalu. "uciskany przedsiebiorca", a z drugiej strony gnojony przez tego przedsiebiorce pracownik. i nie chodzi mi tu o badery czy firmy tego typu. zwolnien z podatku, ulg i tego typu rzeczy kazdy chce. szkoda tylko ze ten "uciskany" byznesmen nie widzi jak bardzo uciska swojego pracownika.Panie Przemysławie... w glupiej irlandii moj szef "irol" byl dla mnie o wiele bardziej przyjazny niz najprzyjazniejszy szef Polak. moze to juz taka nasza mentalnosc Polakow byznesmenow ;) no albo ja mam pecha :))pozdrawiam :)
-
W głupiej Irlandii Pana głupi szef "irol" ma kwotę wolna dla siebie i dla zatrudnionych pracowników. Skoro ma zapewniony spokojny byt nie musi się stresować czy przeżyje. W Polsce prowadzenie firmy to istny horror /wiem co pisze/. Inwigilacjo -- aby nie licytować się na przykłady zapewniam Cię że w Polsce po obu stronach jest lipa. Ja tu niepotrzebnie się ścierałem z dwoma oponentami którzy sprowadzili dyskusje do poziomu rynsztoku. Ale jeden z nich jest beneficjentem skarbu państwa o przez myśl mu nie przechodzi aby odstąpić od darmowego "cyca". Wzajemne uciskanie się na linii pracodawca -pracownik spowodowane jest nieprzyjaznymi przepisami /ustawami/ w niby przyjaznym państwie. Wracając do Pana przykładu. W małych miasteczkach prowadzenie firmy jest często balansowaniem na krawędzi. Pisałem Panu że przy legalnym zatrudnieniu połowa wypłaty pracownika ląduje w kasie skarbu państwa. Wielu ludzi ryzykuje dorobek życia. W wypadku upadłości właściciel firmy u komornika nie jest wcale brany pod uwagę w kolejce po majątek. Zawsze zostaje na minusie. Nawet jak jego majątek znacznie przekracza wartość zadłużenia. Aby zatrzymać to błędne koło należy stworzyć przyjazne warunki dla przedsiębiorczości. Wtedy dla nieuczciwych pracodawców konkurencją może stać sie nawet sam pracownik. Wszystko to wymaga rozważnego przemyślenia i nie popadania w skrajności. Powinien być stworzony trójkąt który solidarnie współpracuje. Państwo, Pracownik, Pracodawca.2009-07-07, 08:00Ponadto daleko nierozważne jest wywoływanie konfliktów między tymi trzema podmiotami. Pana przyszłe dorosłe życie zweryfikuje te poglądy. Aby mieć obiektywne zdanie należy choć raz być przedsiębiorcom i zatrudnić pracownika.
-
Wielka zgoda Panie Przemysławie pod jednym warunkiem że- "Powinien być stworzony trójkąt który solidarnie współpracuje. Państwo, Pracownik, Pracodawca. "- i ten trójkąt istnieje tylko jest ułomny poprzez głęboki kryzys zaufania na każdym połączeniu, Państwo - głęboki kryzys zaufania - Pracownik - głęboki kryzys zaufania - Pracodawca -głęboki kryzys zaufania - Państwo. Najpierw musimy sobie poradzić z kryzysem zaufania a potem z ekonomicznym taka jest kolejność, jak chce Pan tę kolejność odwrócić to jest pan nierozsądny bez zaufania wyjdziemy tylko na manowce. Bo pieniądz stał się już narzędziem umownym dawno stracił swój parytet. O to postarali się nasi starszy bracia w wierze, żeby będąc małym narodem panować nad światem finansów. POzdrawiam i czekam na Pana pogląd.
-
Pierwszy krok musi należeć do administratorów kraju. Wszyscy pozostali cały czas spełniają warunki. Pracują i płacą.
-
Przemysławie - jest wielu beneficjentów skarbu państwa, matki samotnie wychowujące dzieci, wdowy na rentach rodzinnych, dzieci ze wsi:D Państwo musi pomagać swoim obywatelom, by nie sikali nadal w blokowiskach i małych wsiach, vide - przykład Francji.Choć widzę,że masz ogromną niechęć do ludzi, którzy się kształcą - czyżby jakiś kompleks?A z drugiej strony - zapominasz Przemysławie o bardzo prostym aspekcie sprawy - dziś, na rynku pracy jest tak wielu absolwentów, iż pracodawca może przebierać wedle kolorów oczy i wzrostu nawet. Nie dziwota, że przy takiej rzeszy siły roboczej pracodawca może dyktować warunki zatrudnienia, na które zawsze znajdzie przecież chętnych. To też pewien aspekt kapitalizmu:D I nie oszukujmy się w idyllicznych założeniach,że pracodawca robi wszystko,żeby pracownikowi było dobrze. Raczej powiedziałbym, iż znając realia rynku pracy, poszukuje taniego pracownika niekoniecznie ze względu na nadmierny fiskalizm.