Być żoną

Dyskusja dla wiadomości: Być żoną.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie mam wcale taktu :-) tak masz racje :-) uważaj bo mi się przykro zrobi :-).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Żoną się bywa, można przecież nią nie być. Mam 40-letni staż małżeński i o tym mogę napisać opasłą książkę- już chocby z tego powodu warto wytrwać. Być żoną, to znaczy akceptować ograniczenia. Ta świadomość jest podstawą trwania małżeństwa, które nie może być dziecięcą zabawą ani pingpongowym meczem. Być żoną, to wspomagać męża bez oczekiwania na rekompensatę. Być żoną, to być pierwszą i najsurowszą osobą, oceniającą współmałżonka w sprawach ważnych. Przecież tylko od tych, których kochamy lub obdarzamy prawdziwą przyjaźnią wymagamy więcej. Być żoną, to przejść przez czas burzy i czas przesilenia; to poznać słodycz i cierpienie w najprawdziwszym, bo niepowtarzalnym wydaniu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Na całe szczęście można już nie być żoną. To chyba jest najważniejsze. Z jednym się nie zgodzę. Z tym nie czekanie na rekompensatę za rzeczy dobre, to powoduje według mnie zgorzknienie. Poza tym być żoną, to z pewnością doświadczenie warte każdej książki!

  • Bycie żoną wcale nie musi oznaczać tragedi. Jeśli trafi się na odpowiedniego partnera życie jest piękne! Nie mówię że nie ma większych zgrzytów, czy nie przechodzi się kryzysu, są gorsze i lepsze chwile, ale jest ktoś na kogo mogę zawsze liczyć, ktoś kto jest i mężem i zarazem przyjacielem. A ja dla niego jestem tą spokojną przystanią!

  • Marishko, jak widać nie musi oznaczać tragedii ;-)
    Ale czytając "filetony" można wyciągać "różniaste" wnioski ;-) Zawsze trzeba "przegiąć pałkę" ;-)
    Tylko pytam po co? ;-)
    Ciekawi mnie również na jakich "bazowała" przykładach ;-) Chciałbym się dowiedzieć skąd takie "mądrości rzeką płynące" bierze Grażynka ;-).

  • Troszeczkę mi tu nie pasi, że nie można cytować danych postów. Trudno mi powiedzieć kto na jakich bazował przykładach. Ale wiem że jeśli wychodzi się za mąż biorąc pod uwagę względy materialne i cielesne zamiast duchowych to niestety takie małżeństwo nie utrzyma się zbyt długo. Pieniądze rzecz ulotna, a sex to nie wszystko jeśli nie ma miłości to pierwszy lepszy kryzys rozwali wszystko.