Rineo - 16 latek jest dziś wpuszczany do każdego klubu, gdzie też w każdym momencie może kupić wszelkie używki. Kontrolowanie tego, to zwykła fikcja. Uprawa na własny użytek - aha, czyli jeśli mam poletko marychy w ogrodzie, to robię to na własny użytek, a za skutki mojego uzależnienia zaplaci państwo tak? Czy może,by temu zapobiec, po prostu zakazać takiej uprawy? Jak myślisz?Problem polega na tym - że marycha idzie często w parze, jeśli chodzi o handel, z innymi substancjami - tableteczki, LSD, koka, heroina. Czyż nie? Rozbijanie grup dealerów to także jednoczesne rozbijanie komórek, które handlują twardymi narkotykami.Rineo - marycha nie może być jednocześnie antydepresantem, jeśli w tym samym czasie jej zażywanie do depresji na przykład prowadzi:DA na koniec - pomyśl - skąd w społeczeństwie tak wielki opór i sprzeciw wobec takiej używki? Czy może nie dlatego, iż zazwyczaj od niej zaczyna się to, co widzi się w monarach lub po prostu na ulicy?Logicznie rzecz ujmując - argumentem jest ciągłe porównywanie do innych używek, tymczasem pamiętaj,że nadmiar wolności to już nie jest wolność. Nie jest logicznym wytłumaczeniem fakt, iż musimy coś legalizować, bo inne już jest legalne. W ten sam sposób można powiedzieć,że skoro dziewczęta czasem lubią w wieku 13 lat uprawiać sex, to można w sumie zdelegalizować pedofilię. To jest żaden argument dla mnie.
Sprawca śmiertelnego wypadku aresztowany
Dyskusja dla wiadomości: Sprawca śmiertelnego wypadku aresztowany.
-
-
"16 latek jest dziś wpuszczany do każdego klubu, gdzie też w każdym momencie może kupić wszelkie używki. Kontrolowanie tego, to zwykła fikcja."W moim ulubionym bolesławieckim lokalu - nie może. Dawno temu pracowałem w hipermarkecie na kasie, raz miałem przyjemność być skontrolowanym na sprawdzanie dowodu. Oczywiście, jak ktoś bardzo chce kupić alkohol to kupi."Uprawa na własny użytek - aha, czyli jeśli mam poletko marychy w ogrodzie, to robię to na własny użytek, a za skutki mojego uzależnienia zaplaci państwo tak? Czy może,by temu zapobiec, po prostu zakazać takiej uprawy? Jak myślisz?"Na własny użytek w Niemczech równa się maksymalnie 5 sadzonek. Przede wszystkim uważam, że państwo (czyli podatnicy) nie powinni płacić za żadne leczenie, w tym uzależnień. Ale jeśli już musimy się zrzucać na leczenie to tak - państwo powinno płacić za skutki Twojego uzależnienia. Tak jak płaci gdy palacz zachoruje na raka. I zgodzę się - można zakazać uprawy, ale nie należy jej (o ile jest na własny użytek, czyli właśnie te ~5 sadzonek) karać. To istotna różnica."Rineo - marycha nie może być jednocześnie antydepresantem, jeśli w tym samym czasie jej zażywanie do depresji na przykład prowadzi:D"Do depresji prowadzi długotrwałe i częste stosowanie, czyli uzależnienie (psychiczne). Stosowanie odpowiedzialne nie daje takich efektów. Trzeba po prostu myśleć nad tym co się robi. Dotyczy to nie tylko marihuany."A na koniec - pomyśl - skąd w społeczeństwie tak wielki opór i sprzeciw wobec takiej używki?"Z braku wiedzy nt. marihuany."Czy może nie dlatego, iż zazwyczaj od niej zaczyna się to, co widzi się w monarach lub po prostu na ulicy?"A to przykład braku wiedzy. To co się widzi w monarach i na ulicy to "użytkownicy" opiatów i pochodnych efedryny. Marihuana jako "wstęp" to mit. Można powiedzieć, że picie piwa prowadzi do alkoholizmu, bo każdy alkoholik zaczynał od piwa. To oczywista bzdura bo ogromna większość pije piwo (czy inne alkohole) i nie uzależnia się. Możliwość uzależnienia to kwestia indywidualna, jeśli ktoś jest podatny (słaby psychicznie, ma jakieś problemy etc.) to się uzależni - niezależnie od tego co akurat jest legalne."Logicznie rzecz ujmując - argumentem jest ciągłe porównywanie do innych używek, tymczasem pamiętaj,że nadmiar wolności to już nie jest wolność."Ograniczanie wolności ze względu na "opowieści gminne" to też nie jest wolność. Porównywanie do innych używek jest tylko bonusem, ew. służy łatwiejszemu zrozumieniu pewnych analogicznych procesów. Głównym argumentem za legalizacją jest to, że jej brak czyni znacznie więcej szkód - finansowych, społecznych i osobistych."Nie jest logicznym wytłumaczeniem fakt, iż musimy coś legalizować, bo inne już jest legalne."Masz rację. Ale jest logicznym zalegalizowanie czegoś, czego brak legalizacji jest szkodliwy. Patrz: prohibicja w USA."W ten sam sposób można powiedzieć,że skoro dziewczęta czasem lubią w wieku 13 lat uprawiać sex, to można w sumie zdelegalizować pedofilię. To jest żaden argument dla mnie."2009-07-13, 19:03Dla mnie też, ale analogia jest niepoprawna. Poprawnie (do dzisiejszej sytuacji z marihuaną) byłoby - czy karać trzynastolatki za uprawianie seksu z trzynastolatkami. Zjawisko to (seks 13latków) istnieje, ale nikomu nie przychodzi do głowy wsadzanie dzieciaków do poprawczaków z tego powodu. Zamiast tego organizuje się kampanie nt. bezpiecznego i odpowiedzialnego seksu. I teraz odwracając analogię: zamiast ścigać i karać amatorów MJ, lepiej uczyć społeczeństwo o narkotykach. Uczyć - nie propagować.Jeśli na legalnej, oakcyzowanej 3-gramowej paczce marihuany pojawią się napisy "Minister Zdrowia ostrzega: długotrwałe stosowanie marihuany może prowadzić do depresji" itp., to będzie to uczciwe - każdy sam podejmie decyzje czy chce palić czy nie. Aktualna wiedza społeczeństwa i prawodawców to raczej histeryczne "marihuana jest zła! kto jej dotknie to umrze! wszyscy umrzemy!".Holendrzy zalegalizowali marihuanę oraz grzyby halucynogenne. Ponieważ legalność marihuany przyniosła pozytywne skutki, nikt nie zamierza jej delegalizować. Grzybki niestety okazały się zbyt szkodliwe i na powrót ich zakazano. Jaki jest tego efekt? Grzyby praktycznie przestały być w NL stosowane, w końcu po co się nielegalnie truć skoro można legalnie zapalić ganje. Albo wypić drinka...
-
R - przy dostępności używek to napis Ministra Zdrowia i tak wszyscy mają w d...a jak wiadomo, młodzi lubią próbować oj lubią.....a jak to na mlodą osobę działa:D ach! nic, tylko otwierać prywatne kliniki i zacierać ręce na płynącą kasę:DTwoim mylnym założeniem w tym temacie jest fakt - że człowiek jest z natury dobry, nie oszukuj się tak bezczelnie. Nie ma czegoś takiego jak odpowiedzialne branie narkotyków tak samo jak nie istnieje coś takiego jak odpowiedzialny po maryśce kierowca.
-
Z ostatnim zdaniem się zgodzę - nie istnieje coś takiego jak odpowiedzialny kierowca po maryśce. Marihuana zmienia postrzeganie i spowalnia rekcje. Choć tu również wygrywa z alkoholem - w przeciwieństwie do niego uspokaja i obniża próg ryzyka, tzn. kierowca "po spaleniu" będzie jechał wolniej i ostrożniej niż normalnie, w przeciwieństwie do szybkiej i agresywnej jazdy "po wypiciu". Ale mimo tego jego możliwości jazdy są dużo gorsze, więc nie powinien jechać tak czy siak - tu jesteśmy zgodni.Oczywiście, że jest coś takiego jak odpowiedzialne branie narkotyków - zdecydowana większość naszego społeczeństwa regularnie narkotyzuje się (alkoholem), podczas gdy alkoholików jest zdecydowana mniejszość. Z trawą jest podobnie - pali ją znaczna część społeczeństwa, uzależnionych jest niewielu (psychicznie, bo fizycznie uzależnionych jest ~0).Faktycznie, te napisy większość ludzi ma gdzieś, ale jakiś sens chyba mają. I ponownie - czym innym jest informowanie "marihuana może przynieść negatywne konsekwencje takie jak: ... ", a czym innym jest wsadzanie do więzienia za posiadanie.Każdy złapany z czarną lufką (znajduje się na niej jakieś 0,01 grama MJ...) dzieciak angażuje w swoją sprawę kilku policjantów, sąd, kuratora, czasem strażników więziennych. Za to wszystko i jeszcze więcej (koszt utrzymania więźnia, koszta transportu, koszta oświetlenia pokoju przesłuchań, koszta papieru...) płaci podatnik. I taki dzieciak, ponieważ jest skazańcem i przestępcą nie ma szans na dostanie się do dobrej uczelni, na skończenie dobrej szkoły. Kończy za to "szkołę życia" w więzieniu. Za kraty trafia jako gówniarz który chciał poimprezować, wychodzi jako przestępca ze spapranym życiorysem. Wybacz, ale coś tu chyba jest nie tak..."Młodzi lubią próbować oj lubią" - masz 100% racji, młodzi lubią próbować. Więc lepiej żeby próbowali pod jakąkolwiek kontrolą względnie bezpiecznych używek o sprawdzonej jakości, niżby mieli palić nie wiadomo co, nie wiadomo gdzie i nie wiadomo od kogo.Tak jak napisałem wiele postów wyżej, legalizacja marihuany w NL spowodowała nieznaczny wzrost zainteresowania nią przy znacznym spadku zainteresowania chemią (efedryny, opiaty). Więc wspomniane przez Ciebie "kliniki" raczej straciły niż zyskały. Skąd takie wzrosty i spadki? Ano, jeśli ktoś bierze różne wynalazki, to prawdopodobnie pali też trawę (w drugą stronę nie ma implikacji), czyli użytkownicy ciężkich używek przerzucili się po prostu na trawę - ponieważ mogli jej do woli legalnie palić, a MJ jest doskonałym zamiennikiem (stosuje się ją np. w USA przy leczeniu uzależnień od opiatów). Natomiast jeśli ktoś nic nie bierze, to raczej nie zacznie tylko dlatego, że coś jest legalne.A o stanie wiedzy społeczeństwa i klasy rządzącej wiele mówią słowa byłego premiera:"Na pewno trzeba walczyć z marihuaną, ale czy marihuana jest z konopii? Chyba nie... Ja nic na ten temat nie wiem, nie wiem jak Pan łączy marihuanę z konopiami, na pewno z narkotykami trzeba walczyć", por.
:DPozdrawiam, R.
-
R - wszystko sprowadza się do tego tylko - dać dzieciakowi lufkę, niech jara:D po co ma myśleć o konsekwencjach:D niech pod kontrolą w parku albo disco się zjara, rodzice z pewnością będą zadowoleni:D Niech też zacznie od palenia trawy a na twardych narkotykach kończy ( bo taka jest niestety kolejność), proponuję ci zrobić wywiad wśród osób wieloletnio uzaleznionych i zapytać ich, od czego zaczynali a na czym kończyli:D jak dla mnie, zazwyczaj na dnie:D
-
Tu Pan adam. N ma moje całkowite poparcie.2009-07-13, 21:13Sory --m.
-
Dziękuję Przemysławie, czasem mam wrażenie, że słowa Słowackiego, iż "pawiem narodów bylaś i papugą" są nadal aktualne. I choć w innych tematach nasze zapatrzenie w Zachód jest słuszne, to w temacie narkotyków akurat myślę,że nie musimy się tak wzorować na Holandiach i innych takich. Po prostu, narkotyki są bee! A ja rękami i nogami jestem antynarkotykowy!
-
aha - p.s - R - już na portalu była dyskusja o narkotykach, zobacz co w tamtym temacie pisali "użytkownicy" marychy:D
-
Adamie, najwyraźniej nie czytasz tego co piszę, więc zamiast pisać od nowa powtórzę odpowiednie akapity z wcześniejszych postów."R - wszystko sprowadza się do tego tylko - dać dzieciakowi lufkę, niech jara:D po co ma myśleć o konsekwencjach:D niech pod kontrolą w parku albo disco się zjara, rodzice z pewnością będą zadowoleni:D"=>"Młodzi lubią próbować oj lubią" - masz 100% racji, młodzi lubią próbować. Więc lepiej żeby próbowali pod jakąkolwiek kontrolą względnie bezpiecznych używek o sprawdzonej jakości, niżby mieli palić nie wiadomo co, nie wiadomo gdzie i nie wiadomo od kogo."Niech też zacznie od palenia trawy a na twardych narkotykach kończy ( bo taka jest niestety kolejność), proponuję ci zrobić wywiad wśród osób wieloletnio uzaleznionych i zapytać ich, od czego zaczynali a na czym kończyli:D jak dla mnie, zazwyczaj na dnie:D"=>A to przykład braku wiedzy. To co się widzi w monarach i na ulicy to "użytkownicy" opiatów i pochodnych efedryny. Marihuana jako "wstęp" to mit. Można powiedzieć, że picie piwa prowadzi do alkoholizmu, bo każdy alkoholik zaczynał od piwa. To oczywista bzdura bo ogromna większość pije piwo (czy inne alkohole) i nie uzależnia się. Możliwość uzależnienia to kwestia indywidualna, jeśli ktoś jest podatny (słaby psychicznie, ma jakieś problemy etc.) to się uzależni - niezależnie od tego co akurat jest legalne.Zresztą, dlaczego uznajemy, że to akurat marihuana jest wstępem, a nie piwo albo papierosy? W końcu jak ktoś bierze heroinę to pewnie kiedyś pił piwo, palił papierosy - pewnie nawet wcześniej niż marihuanę. Można tu mówić o implikacji w jedną stronę, na pewno nie o równoważności, tzn. zdanie bierze heroinę => palił marihuanę jest na ogół prawdziwe, zdanie pali marihuanę <=> będzie brał heroinę na ogół nie jest.2009-07-13, 21:46"Po prostu, narkotyki są bee! A ja rękami i nogami jestem antynarkotykowy!"No właśnie. Jesteś antynarkotykowy, a narkotyki są bee! Po prostu. A argumentów nie ma...
-
Rineo - wszędzie dziś walczy się z fajkami, robi zakazy, ogranicza miejsca, gdzie można, a jaranie marychy to po prostu jakby tendencja odwrotna. Tylko po co:D
-
F.
-
Adamie, po to, że marihuana nielegalna przynosi więcej szkód społecznych, finansowych i osobistych niż marihuana legalna albo niekaralna. Pisałem już o tym... Znasz na pewno powiedzenie "Jeśli nie możesz wroga pokonać, zaprzyjaźnij się z nim". Walka z marihuaną jest bezcelowa i szkodliwa (bo przy okazji walczy się z obywatelem), więc lepiej zjawisko kontrolować. Bo ludzie i tak palą...
-
Hah, ja nie zamierzam przyjaźnić się z narkomaństwem:D z obywatelem się nie walczy, tylko kara go za brak rozsądku. I co z tego,że palą, ludzie także spółkują ze zwierzętami, co nie jest powodem legalizacji procederu. Ludzie także biorą piguły i to też nie jest argument. Uważam,że na świecie nie potrzeba mnożyć bytów niepotrzebnych, a marycha niewątpliwie jest jednym z nich.
-
Rineo - a ja mam taki postulat żeby zalegalizować złodzieji. Po co policja ma się trudzić a potem ich wypuszczać za małą szkodliwość? A. M. Kmpżsbpaowtu- nie ma zamiaru przyjażnić się ze złodziejami, narkomanami i innymi. Ja też go popieram. A więc NIE! Zbędnym bytom.
-
Adamie, przestałeś stosować argumenty merytoryczne na rzecz argumentów ideologicznych i "ja tak myślę, więc tak ma być":"Hah, ja nie zamierzam przyjaźnić się z narkomaństwem:D""Po prostu, narkotyki są bee! A ja rękami i nogami jestem antynarkotykowy!""(...)w temacie narkotyków akurat myślę,że nie musimy się tak wzorować na Holandiach i innych takich.""z obywatelem się nie walczy, tylko kara go za brak rozsądku."Mogę dyskutować, ale podpierajmy swoje tezy nauką i faktami. "Moja racja jest najmojsza" zostawmy politykom...Pozdrawiam, R.