Sprawca śmiertelnego wypadku aresztowany

Dyskusja dla wiadomości: Sprawca śmiertelnego wypadku aresztowany.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Rodzinka wpłaciła kaucje i koleś narkoman wyszedł na wolność, żyje z renty, biedaczrek.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jak to możliwe? Zabijasz kogoś i za kasę odzyskujesz wolność?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    To cała Polsa właśnie. Mamy chore prawo, za kase wszystko można zrobić, niestety.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    W końcu rencista!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Młody a do pracy niezdolny, niezłe, korzysta z opieki społecznej a na kaucje ma. Zabrać rente, pomoc z opieki i do kamieniołomów! /.

  • ~P napisał: "Karać, karać i jeszcze raz karać. Nie mam litości dla tych co biorą narkotyki. Ile osób już sobie życie zmarnowało przez nielegalny handel narkotykami. Powinie dostać 25 lat. I koniec kropka."Nie masz litości dla ok. 85% dorosłych polaków? Bo tylu mniej więcej pije alkohol lub pali papierosy, które przez WHO uznane są za narkotyki znacznie groźniejsze od marihuany. I masz rację - nielegalność marihuany zmarnowała życie wielu młodym ludziom. Nie skutki palenia, ale właśnie represyjne prawo jest główną przyczyną problemów z marihuaną w Polsce. Dla przykładu: alkohol zabija rocznie ok. 30tys. polaków, papierosy ok. 100tys. Nie zanotowano jak do tej pory żadnego (!) przypadku śmierci z powodu przedawkowania marihuany (dane WHO).Internetowi krzykacze i specjaliści od wszystkiego: zanim zaczniecie ferować wyroki i wysyłać do kamieniołomów za palenie MJ, zasięgnijcie trochę informacji - polecam zwłaszcza Wikipedię i serwisy WHO. W niedługim czasie na boleslawiec.org prawdopodobnie rozpocznie się cykl nt. właśnie marihuany, na pewno pomoże poszerzyć wiedzę...To, że sprawca wypadku wyszedł z aresztu za kaucją nie oznacza, że nie będzie sądzony i (być może, zadecyduje Sąd) skazany.A co do samego wypadku - jazda pod wpływem jakiejkolwiek substancji (legalnej czy nie) zmieniającej postrzeganie to totalna głupota, nie widzę tutaj żadnego pola do dyskusji...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie uważam, ze palenie papierosów powoduje takie same skutki podczas jazdy samochodem, jak narkotyki czy alkohol. Nie każy kto pije, jedzie samochodem. Nie zanotowano przypadku śmierci po matihuanie, ak to się zajmuje, jak umiera ktoś po przedawkowaniu narkotyków, mówi się ogólnie, że ćpun i tyle. Do RINEO a co by było gdyby to Twoją matkę zabił?

  • @~X: Palenie papierosów nie powoduje takich samych skutków podczas jazdy samochodem jak alkohol czy narkotyki. Racja, dlatego napisałem, że głupotą jest jazda pod wpływem substancji zmieniającej postrzeganie, czyli np. alkohol, marihuana, LSD, heroina, DMT, kokaina itd. (wymieniać można długo). Głupotą nie jest jazda pod "wpływem" substancji nie zmieniających postrzegania: np. nikotyna, amfetamina, tauryna czy kofeina. I ta wypowiedź dotyczy tylko i wyłącznie prowadzenia pojazdów po spożyciu danej substancji - niezależnie od jej legalności, szkodliwości, śmiertelności itp.Oczywiście, że nie każdy kto pije, prowadzi samochód. Nie każdy kto pali papierosy prowadzi (np. ja - palę, a nie mam prawa jazdy). Ale nadal nie ma to żadnego znaczenia dla mojej wypowiedzi: jazda pod wpływem alkoholu czy MJ jest głupotą niezależnie czy w takim stanie jeździ 100% czy 0.01% pijących/palących. Krytykuję sam fakt jazdy "pod wpływem".Patolodzy zajmujący się badaniem przyczyn śmierci nie "mówią ogólnie, że ćpun i tyle" tylko określają jasno: umarł z powodu przedawkowania, umarł z powodu choroby będącej konsekwencją stosowania (np. rak płuc, będący konsekwencją palenia papierosów). I z podsumowania ich raportów wychodzą suche fakty: alkohol ma na swoim koncie 30 tys. osób rocznie, papierosy 100 tys. rocznie, marihuana ma 0 ofiar śmiertelnych.Wynika to wprost ze stosunku dawki potrzebnej do osiągnięcia celu (tzn. upicia się, upalenia się etc.) do dawki LD50 (czyli dawki przy której umiera 50% populacji) danej substancji. I tak, dla alkoholu ten stosunek wynosi ~1:3 (500ml czystego etanolu jest dawką śmiertelną, do upicia się potrzeba ok. 200ml - chodzi oczywiście o średnią), dla nikotyny 1:10 (w 10 papierosach znajduje się dawka śmiertelna - palacze nie umierają po wypaleniu paczki, ponieważ w procesie palenia do organizmu trafia niewielka część nikotyny z papierosa), a dla marihuany (uwaga!) 1:1000 (dawka śmiertelna THC znajduje się w ok. kilogramie marihuany). Ponieważ fizycznie niemożliwe jest wypalenie kilograma trawy, a nikt nie wstrzykuje sobie czystego THC w żyłę (nie jest to raczej nawet możliwe), to ilość ofiar śmiertelnych marihuany = 0. I żadne krzyki nic tu nie zmienią - to czysta, sucha nauka i matematyka.A gdyby pijany/upalony/naćpany/zmęczony/chory kierowca zabił moją mamę, byłbym w żałobie. Ale prawa nie tworzy się pod siebie (a przynajmniej nie powinno, choć politycy robią to nagminnie), ani nie tworzy się go dla jednostkowych, patologicznych przypadków (nie mówię tu stricte o kierowaniu "pod wpływem", ale ogólnie). Prawo powinno być tworzone na gruncie żelaznej logiki i na podstawie faktów. Klechdy i bajania pod tytułem "jedna pani drugiej pani" są dobre do plotkowania, ale absolutnie nie powinny być fundamentem tworzenia prawa i sankcji za jego łamanie.I żeby było jasne: kierowca który zabił prowadząc pod wpływem marihuany powinien zostać sprawiedliwie osądzony przez Sąd i odpowiednio ukarany. Ale nie ma to najmniejszego znaczenia dla samej legalizacji marihuany. Jeśli ktoś uważa, że MJ nie powinna być legalna to mogę dyskutować, ale od razu proszę o przedstawienie kilku (zbadanych, a nie pochodzących z plotek) zagrożeń wynikających z palenia marihuany, które nie dotyczą jednocześnie alkoholu.Pozdrawiam, R.

  • Rineo napisał: "I masz rację - nielegalność marihuany zmarnowała życie wielu młodym ludziom."W takim razie pomyśl może, ilu osobom uratowała:D

  • @adam.m: Niewielu, zważywszy na zerową śmiertelność i ekstremalnie niską możliwość uzależnienia. Ponad to, jest ogromna różnica pomiędzy marnowaniem sobie życia z własnej woli (nikt nikomu nie nakazuje przecież palenia czy picia czegokolwiek), a marnowaniem życia przez arbitralną decyzję Ustawodawcy pt. "Posiadanie dowolnej ilości marihuany jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3". Spójrz na prohibicję z lat 30 w USA - masa ludzi nagle, z dnia na dzień stała się przestępcami nie dlatego, że kogoś krzywdzili, tylko dlatego, że Ustawodawca zadecydował, że alkohol jest nielegalny.Rażącą niesprawiedliwością jest karanie więzieniem za posiadanie 0,85 grama marihuany (vide niedawna sprawa dwóch chłopaków opisana na b.org) przy jednoczesnym leczeniu na koszt podatnika niebezpiecznych alkoholików (nie mówię tu, że każdy kto pije jest niebezpieczny. Mówię o tych, którzy posuwają się do kradzieży czy pobić dla zdobycia alkoholu - znam jednego takiego).Dla zachowania równowagi wystarczyłoby w zupełności zlikwidowanie kar za posiadanie marihuany, przy jednoczesnym karaniu handlu - taki system działa w większości landów w Niemczech. Jeśli policjant znajdzie przy kimś niewielką (do ok. 5 gram) ilość MJ, rekwiruje ją - bo posiadanie jest nielegalne - i tyle - bo nie jest karalne. Bez "brudzenia papierów", bez sądów, bez niepotrzebnych kosztów.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Właśnie, sprawca, już raz karany za posiadanie amfetaminy. Po co ją posiadał dla handlu. Utrzymuje się z handlu, kto w dzisiejszych czasach jest w stanie wyżyć za 900 zł renty, (rodzina 3 osobowa). Przy tak niskich dochodachj, wychodzi za kaucją. Upalony, zmęczony. Chory kierowca to nie to samo co NACPANY czy PIJANY? Jeżeli po stacie matki miałbyś tylko żałobe, to bardzo jej współczuje takiego syna.

  • Drogi Rineo - to co piszesz, ma mało wspólnego z prawdą. Tobie zapewne chodzi o niskie uzależnienie FIZYCZNE, natomiast czym innym jest uzależnienie PSYCHICZNE!!! Te dwa fakty się rozgranicza przecież:DPoza tym, widzę czasem pewne przekłamania na ten temat, oto co pisze twoja WHO:selective impairment of cognitive functioning which include the organization and integration of complex information involving various mechanisms of attention and memory processes;- co w tłumaczeniu znaczy : częściowe/czasowe uszkodzenie, upośledzenie funkcji myślowych...., prolonged use may lead to greater impairment, which may not recover with cessation of use, and which could affect daily life functions;- co znaczy,że używanie dlugotrwałe prowadzi do uszkodzenie długotrwałego, NIEODWRACALNEGO....,może to też dotykać codziennych funkcji życiowychdevelopment of a cannabis dependence syndrome characterized by a loss of control over cannabis use is likely in chronic users;- rozwój uzależnienia od marihuany.....cannabis use can exacerbate schizophrenia in affected individuals;- może powodować SCHIZOFRENIĘ*tutaj dodam także, iż generalnie marihuana także ma swój udział w "wyzwalaniu" schorzeń psychicznych, o tym możesz poczytać w różnych medycznych periodykach, które chyba w polsce się w tłumaczeniach jeszcze nie ukazały:DPełny tekst znajdziesz:http://www.who.int/substance_abuse/facts/cannabis/en/index.htmlNie mam czasu na tłumaczenia,ale czasem myślę,że najprostsze dla zwolenników jest po prostu selektywne wybranie pozytywnych efektów i robienie z ludzi durniów.2009-07-13, 11:12A oto mały fragmencik wikipedii:A 2007 study by the Canadian government found cannabis smoke contained more toxic substances than tobacco smoke.Badania rządu Kanady odkryły,że dym pochodzący z marihuany zawierał więcej substancji toksycznych niż dym papierosowy:D2009-07-13, 11:16Cannabis use has been assessed by several studies to be correlated with the development of anxiety, psychosis, and depressionPalenie marihuany zostało ocenione, poprzez wiele badań, jako mające relację z rozwojem: stanów lękowych, PSYCHOZY oraz depresji.Rineo - tego chcesz? czy może nie da się o tym w polsce wyczytać, albo nie chce się tego wyszukać?

  • @adam.m: Tak, pisałem o uzależnieniu fizycznym. Uzależnić psychicznie można się od wszystkiego (nie tylko od substancji) - nawet od jogurtu (przyszedł mi do głowy bo akurat go jem :) ) - i może być to uzależnienie wyniszczające.Tekst z podanego linka czytałem:"Several studies have demonstrated the therapeutic effects of cannabinoids for nausea and vomiting in the advanced stages of illnesses such as cancer and AIDS."Badania pokazują terapeutyczne działanie kanabinoidów przy wymiotach w zaawansowanych stadiach raka i AIDS."Other therapeutic uses of cannabinoids are being demonstrated by controlled studies, including treatment of asthma and glaucoma, as an antidepressant, appetite stimulant, anticonvulsant and anti-spasmodic, research in this area should continue."Inne terapeutyczne zastosowania marihuany to min. leczenie astmy i jaskry, jako antydepresant, stymulant apetytu, środek przeciwpadaczkowy - badania w tej dziedzinie powinny być kontynuowane."For example, more basic research on the central and peripheral mechanisms of the effects of cannabinoids on gastrointestinal function may improve the ability to alleviate nausea and emesis."Dla przykładu, więcej badań nad głównymi i pobocznymi efektami działania marihuany kanabinoidy na układ żołądkowo-jelitowy może poprawić możliwości łagodzenia bólu przy wymiotach (nausea, emesis i vomiting tłumaczy się jako wymioty, ale WHO wyraźnie je rozróżnia - ktoś wie czemu?)"More research is needed on the basic neuropharmacology of THC and other cannabinoids so that better therapeutic agents can be found."Potrzeba więcej podstawowych badań neurofarmaceutycznych nad THC i innymi kanabinoidami, ponieważ istnieje możliwość wynalezienia lepszych leków.I tak wespół w zespół przetłumaczyliśmy cały jeden artykuł nt. marihuany. :)Do rzeczy: nigdy nie twierdziłem, że marihuana nie jest szkodliwa - bo jest. Ale tak jak napisałem w poprzednim poście - wymień kilka skutków palenia marihuany, które nie dotyczą jednocześnie alkoholu. Wymieniłeś konsekwencje zdrowotne które powoduje marihuana przy długotrwałym, częstym paleniu. Krótko z Wikipedii, nt. alkoholu:"Etanol jest substancją narkotyczną z kategorii depresantów.""Miara mocy uzależniającej wg Instytutu Cato dla nikotyny wynosi 100, dla etanolu 81, dla marihuany 21. Sporadyczne spożywanie etanolu zwykle nie powoduje uzależnienia, jednak systematyczne jego spożywanie – nawet w niewielkich ilościach – prowadzi do pełnego, fizycznego uzależnienia. Nagłe odstawienie lub zmniejszenie spożywania alkoholu powoduje wystąpienie objawów zespołu abstynencyjnego, a u ok. 5% alkoholików – majaczenia alkoholowego. Zespół uzależnienia od alkoholu (etylowego) bywa nazywany także alkoholizmem.""Spożycie alkoholu etylowego jest związane ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia raka dna jamy ustnej, raka gardła, krtani, przełyku i wątroby (w przypadku wystąpienia marskości tego narządu) oraz prawdopodobnie raka piersi, okrężnicy i odbytnicy.""Alkohol zmniejsza aktywność leukocytów, co powoduje spadek sprawności układu odpornościowego. U alkoholików zmniejsza się wytwarzanie trombocytów. Pod wpływem etanolu może się również zmniejszać potencja, mimo odczuwanego często w stanie nietrzeźwym podniecenia seksualnego.""Spożywanie alkoholu etylowego podczas ciąży może prowadzić do wystąpienia u dziecka alkoholowego zespołu płodowego.""Do objawów marskości wątroby należą obrzęki (zatrzymywanie płynów w ustroju), żółtaczka, podbarwienie skóry i białkówek oczu, puchlina brzuszna i krwawe wymioty."2009-07-13, 15:09Ale co to zmienia? Obaj podaliśmy groźne możliwe skutki stosowania obu substancji. Wszystkie te strasznie brzmiące schizofrenie i raki odbytnicy są możliwymi (nie - pewnymi) efektami długotrwałego i częstego stosowania - czyli właśnie uzależnienia. Obie substancje są niebezpieczne, jeśli stosuje je nieodpowiednia osoba. Ale wciąż są to skutki dotyczące ich obu. Jedyną niebezpieczniejszą stroną marihuany jest jej nielegalność - za picie alkoholu nie idzie się do więzienia.Adamie, zapytałeś "Rineo - czy tego chcesz?". Chce tylko i wyłącznie mieć możliwość wyboru. Marihuana nie jest bardziej niebezpieczna od legalnych narkotyków (alk. i papierosy), a wręcz społecznie lepsza (alkohol powoduje "zaburzenia w ocenie ryzyka" i agresję, marihuana działa uspokajająco - pijani są skorzy do bitki, upaleni raczej nie). Ocenę co (i czy w ogóle) brać wolałbym pozostawić ludziom, nie Ustawodawcy. Zalegalizowanie marihuany w Holandii spowodowało niewielki wzrost zainteresowania nią przy jednoczesnym ogromnym (prawie do zera) spadku zainteresowania różnymi chemicznymi wynalazkami (amfetamina, opiaty). Odciążyło również policję, sądy i więzienia, które wcześniej (tak jak teraz w Polsce). Handel marihuaną w Holandii jest obwarowany przepisami (min. przy każdym wejściu do CoffeeShopu sprawdzano mi dowód - a byłem w kilku), żaden sprzedawca nie pozwoli sobie na dodanie jakichś "cudownych" składników (to, co można kupić w Polsce ma mało wspólnego z marihuaną). Wymieniać można długo...Mam nadzieję, że w tym wątku nie opiszę wszystkiego, bo zabraknie mi materiału na planowany cykl :)Jakiej substancji chemicznej (podpowiem - legalnej i szeroko spożywanej przez ludzi) dotyczy poniższy cytat?"Przedawkowanie ***** niesie za sobą poważne konsekwencje: przy przedawkowaniu powyżej 0,5 g powoduje silne pobudzenie psychoruchowe, przyspieszenie i niemiarowość serca, bardzo silne zwiększenie diurezy, nudności, wymioty i osłabienie. W skrajnych przypadkach (w silnym zatruciu) występują drgawki i porażenie ośrodka oddechowego. Dawka śmiertelna ***** dla dorosłego zdrowego człowieka wynosi 10 gramów, śmierć następuje zazwyczaj w wyniku migotania komór serca."@~Fg: "Właśnie, sprawca, już raz karany za posiadanie amfetaminy. Po co ją posiadał dla handlu."To Ty tak twierdzisz. Nie jesteś policjantem ani sądem. Może handlował, może nie - nie nam oceniać."Utrzymuje się z handlu, kto w dzisiejszych czasach jest w stanie wyżyć za 900 zł renty, (rodzina 3 osobowa). Przy tak niskich dochodachj, wychodzi za kaucją."Znów - to Ty tak twierdzisz, wydajesz wyrok nie znając szczegółów sprawy. Może sprzedali samochód, żeby mieć na kaucję? Od ustalenia tego jest policja, nie Ty i nie ja."Upalony, zmęczony. Chory kierowca to nie to samo co NACPANY czy PIJANY?"Akurat "upalony" znaczy "po spaleniu marihuany" :) I to jest dokładnie to samo - jeśli ktoś nie jest w stanie prowadzić, to nie powinien prowadzić. Niezależnie od tego czy się upił, czy prowadzi już od 20 godzin bez snu, czy też może ma 40 stopni gorączki. Chodzi o sam stan (znaczne pogorszenie umiejętności jazdy), a nie o przyczynę."Jeżeli po stacie matki miałbyś tylko żałobe, to bardzo jej współczuje takiego syna."Mam Ci opisywać dokładnie co i jak bym zrobił i jak bardzo cierpiał? Napisałem w skrócie, bo nie ma to nic wspólnego z tematem (off-topowym co prawda) marihuany. Poza tym, pisanie o śmierci mojej mamy jest wyjątkowo nieprzyjemne, więc daj temu spokój.Pozdrawiam, R.

  • R - no właśnie, czytałeś i widzę ,że masz sprawdzoną metodę dyskusji:na argument o schizofrenii odpowiadasz masą dobrotliwych efektów palenia marihuany. Łatwo jest zbagatelizować negatywne efekty prawda? Łatwo jest powiedzieć, że ktoś ma wybór a następnie opłakiwać dzieciucha, który w depresji skacze z mostu lub staje się schizofrenicznym warzywkiem na całe życie. Bardzo prosto jest pisać o wspomaganiu koncentracji, trudniej przyjąć do wiadomości uszkodzenia mózgu, które są nieodwracalne.Popatrz na to logicznie - skoro używki szkodzą i wydaje się tyle pieniędzy na walkę z nimi, to po co rozszerzać jeszcze ich używanie ? Po co propagować coś, co szkodzi, a nie pomaga? Tylko dlatego ,że szkodzi tak samo jak fajki lub wóda?

  • Adamie, słusznie napisałeś - wydaje się tyle pieniędzy na walkę z nimi. A dlaczego nie na leczenie, informowanie i kontrolowanie? Marihuana nielegalna przynosi dużo więcej szkód niż legalna - to fakt.Zwróć uwagę, że negatywne konsekwencje palenia MJ są niezależne od jej legalności - dzieciuch w depresji skoczy z mostu (abstrahując od tego, że MJ jest antydepresantem) tak czy siak.Diler nie sprawdzi dowodu, sprzedawca w CoffeeShopie tak - bo straci licencje albo pójdzie siedzieć. Diler zaproponuje inne używki albo coś dosypie, bo opłaca mu się mieć klienta uzależnionego, a od czystej trawy się uzależnić nie można (fizycznie oczywiście, o psychicznym uzależnieniu pisałem). Sprzedawca w sklepie nie zrobi tego, bo będzie kontrolowany przez odpowiednie służby - np. w Holandii ichni SANEPID ma prawo przeprowadzić bez ostrzeżenia kontrolę jakości sprzedawanej marihuany - po prostu wchodzi, pokazuje uprawnienie i zabiera próbkę każdego gatunku. Wreszcie - kupując pół litra wódki w sklepie masz praktycznie pewność, że to co pijesz to etanol z wodą i jako dorosły człowiek (bo tylko tacy mogą kupić alkohol) wiesz jakie konsekwencje niesie jego spożycie. Podejmujesz decyzję - pić czy nie pić. Kupując pół litra bimbru w melinie nie wiesz tak naprawdę co kupujesz - może etanol, a może metanol albo oczyszczony denaturat. Nie możesz podjąć świadomej decyzji - bo nie wiesz co kupujesz. Analogia jest chyba oczywista.W gruncie rzeczy chodzi mi o to, że skoro zjawisko palenia trawy istnieje, to należałoby raczej zminimalizować jego skutki zamiast je potęgować. Znam osobiście chłopaka, który za posiadanie (nie handel!) ok. 0.5 grama dostał wyrok w zawieszeniu - ponieważ stał się "przestępcą narkotykowym" wyleciał z uczelni i nie dostanie pracy jako specjalista od światłowodów (studiował telekomunikację). To wina represyjnego prawa, nie marihuany jako takiej.Jeśli (jako społeczeństwo) nie jesteśmy w stanie zaakceptować marihuany legalnej, zlikwidujmy przynajmniej kary za posiadanie i hodowlę na własny użytek - przy jednoczesnym karaniu handlu. Tak jak pisałem parę postów wyżej, taki system obowiązuje w większości niemieckich landów i doskonale się sprawdza - państwo "walczy z narkotykami", nie walcząc przy okazji z obywatelami.Napisałeś "Po co propagować coś, co szkodzi, a nie pomaga?" - nikt nie mówi o propagowaniu, jedynie o legalizacji lub depenalizacji. Propagowanie to kampania w mediach pt. "Marihuana jest super, palcie ją wszyscy, leczy raka płuc, bezpłodność i poprawia cerę!". Zalegalizowanie marihuany z jednoczesnym nakazem umieszczania na opakowaniu odpowiednich ostrzeżeń jest ok. Zalegalizowanie z jednoczesną kampanią analogiczną do kampanii antyalkoholowych i antypapierosowych też jest ok. I nie ma tu dodatkowych kosztów, bo znikają wydatki na ściganie, sądzenie i wreszcie więzienie czy dozór "przestępców narkotykowych".Wytłumacz mi, dlaczego - skoro uznajemy, że są tak samo szkodliwe - palenie papierosów i picie alkoholu nie jest karane, a palenie marihuany jest. Wytłumacz to logicznie. Zrównajmy status tych używek - zdelegalizujmy wszystkie (nie da rady, patrz prohibicja w USA), albo wszystkie zalegalizujmy. Ich różny status jest zupełnie nielogiczny.2009-07-13, 17:11Gdy w Niemczech pojawił się problem pijanych nastolatków (u nas pojawia się akurat teraz), Niemcy _obniżyli_ wiek pozwalający na zakup niskoprocentowych alkoholi do 16 lat. Bez sensu? A jednak - ponieważ picie przez nastolatki było faktem, zamiast (nieskutecznie) ścigać, postanowiono to kontrolować. Szesnastolatek pijący drinka w pubie zamiast wino w krzakach podlega społecznej kontroli (obsługi, ochrony, innych klientów). Jest mniejsza szansa na przedawkowanie alkoholu, bo barman może powiedzieć "sorry, ale Tobie już wystarczy". Ostatecznie, nawet jeśli delikwent z alkoholem przesadzi, to padnie w ciepłym pomieszczeniu, gdzie nawet jak go znajomi zostawią to "posprząta go" obsługa. Efekt jest jednoznaczny - mniej dzieciaków na izbach wytrzeźwień i komisariatach, mniej zgonów, mniej awantur.I wreszcie - prohibicję w USA wprowadzono w podobnym celu jak w Polsce prohibicję na MJ. Efekty są znane szeroko.Pozdrawiam, R.