Od tygodnia na ulicy Gdańskiej a mianowicie od Imperium do samego POMU panoszą się LISY. Na pewno są wściekłe bo kiedy widzą człowieka nawet nie śmią się ruszyć tylko jeszcze podchodzą co raz bliżej. Przez cały tydzień wracam po godz. 23 do domu i czasem aż strach tamtędy przejść. Jakieś 25 minut temu wracałem własnie do domu tą drogą i tak się zastanawiałem czy mi zaraz nie wylezie jakieś i sie będzie zastanawiał czy podejsc czy nie i akurat mijam dom pogrzebowy a tu sobie 3 siedzą i się gapią miałem zadzwonic na straż miejską ale pomyślałem sobie ze to juz jest po 23 a po drugie gdyby do była nawet 21 to zanim by się zebrali panowie ze straży miejskiej to bym musiał poczekaćdobre 20 minut i jakoś doszedłem do domu. A to nie pierwszy raz już sobie tak spacerują po całej drodze. Przez cały tydzień tak wracam i co dziennie je tam widzie najczęsciej jest jeden albo dwa za imperium a reszta biega koło domu pogrzebowego lub trochę wyżej. Po mojemu trzeba by coś z tym zrobić bo kiedyś kogoś zaatakują i dopiero wtedy odpowiednie służby pomyślą że coś z tym zrobić...
Na ul. Gdańskiej grasują wściekłe lisy
-
-
Nic w tym nie ma dziwnego, lisy, sarny i inne dzikie zwierzęta podchodzą coraz częściej bliżej osad ludzkich, widoczne są na obrzeżach miast itp. -po prostu albo szukają pożywienia (np. Penetrują śmietniki czy dzikie wysypiska) albo ich naturalne siedliska są coraz bardziej zawężane przez cywilizację. Poza tym te zwierzęta oswajają się dość szybko i dlatego nie reagują natychmiastową ucieczką na widok człowieka-i wcale nie musi być to od razu objaw wścieklizny! Poza tym wścieklizna u lisów obecnie nie występuje na naszym terenie, dzięki akcjom szczepień. Zamiast do straży miejskiej, zwróć się lepiej do inspekcji weterynaryjnej.
-
Pracowałem kiedyś w tym domu pogrzebowym widziałem jak jeden pracownik jak sie napił to karmił je szczontkami luckimi nie rzartuje jak przywiezli kogoś z wypatku dlatego sie zwolniłem z tamtąt.
-
Ty anonim bzdur nie gadaj znam tych ludzi i to porządni ludzie akurat by tak nie zrobili.
-
Ja nie gadam bzdur poco bym mial pisać o tym był tam gośćiu ktury robił rożne rzeczy i lisy karmił resztkami ludzkimi.
-
Beta ja bym nie był taki pewny bo to co sie tam działo i dzieje to... szkoda gadać.2009-08-26, 11:53Kiedyś była tam firma pogrzebowa ATENA to co się tam działo... to już było nie do pomyślenia... Co nie przechodziłem tamtędy jakiś gościu wyglądający na niepełnosprytnego zawalony że ledwo na nogach stoi i przygotowany jest do odprawienia pogrzebu ładnie elegancko ubrany a 4 godziny puzniej słysze ze on wpadł razem z trumną do dołu bo go zachwiało... Tyle rzeczy można na ten temat powiedzic że...
-
Raz widziałem jak jakiś facet lerzał na stole zmasakrowany nie do poznania roscięty po wypatku aż mu ręce dotykały podłogi a oni pili wóde i sie śmiali.
-
Ale teraz też mają tam miejsce takie zdarzenia, czy to wszystko działo się za Ateny, czyli dawno? Bo o Atenie mówili takie rzeczy, że włos się jeżył na głowie, ale już od dawna w tym miejscu jest inna firma pogrzebowa.
-
Albo pan jurek kiedyś tam pracował jezdził na wigry 3 ten to był palnik non stop pijany jak czeba było jechać w nocy na wypadek o 3 godz w nocy to on był na pizgany jak meserszmit.
-
Słyszałem też że mieli fajny sposób na zarabianiu np jak ktoś zamówił sobie taką i taką trumnę to było wszystko ładnie pięknie pogrzeb się odbył wszystko było ok, a po pogrzebie odrazy nie zasypywali dołu tylko kładli te kwiaty i wieńce ta takie plandeki czekali aż ludzie się rozejdą zazwyczaj robili to jak było juz szaro na dworze i wyciągali trumnę spowrotem ciało dawali do plastikowego worka trumnę zabierali zwów na sklep do sprzedania a ciało bez trumny tylko w worku do dołu i zasypywali... tak tylko słyszałem nie wiem czy to prawda bo nie ma dowodów...
-
Albo kiedyś pili wode przy gołej dziewczynie w stanie roskładu.
-
.
-
.
-
Widzialam jednego na boisku na rajskiej.
-
A wczoraj wracam a tu 4 sarny przemieszczały się po gdańskiej koło domu pogrzebowego...
- 1
- 2