Piękniejsza bez piersi

Dyskusja dla wiadomości: Piękniejsza bez piersi.


  • Być Amazonką to być także kobietą waleczną, w tym właśnie tkwi wewnętrzne piękno kobiet walczących ze stereotypowym traktowaniem kobiecego ciała po wygraniu trudnej walki z chorobą. Dlatego, nawiązując do tytułu felietonu, są piękniejsze bez piersi. Salut!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pani Moniko. Problem jest w ograniczeniach jakie daje nam w dyskusji forum. Ale postaram się sprostowac lub bardziej wyjaśnic moja wypowiedź. ( jako mąż). Otóż Był taki czas w którym dowiedziałem sie, że mężczyzna kiedy poślubia kobietę to zwiazek ich jest swiety, a ich ciała należą do siebie nawzajem. Dlatego napisałem że ciało mojej żony należy do mnie i nie zgodził bym sie by je pokazywała przed innymi publicznie, (nawet w chwili choroby). Bo jeśli ja będac mężem na dobre i na ZŁE nie bede wsparciem dla niej w chwili złego to kto? Bogu dziękowac, że nie mam takiego doświadczenia życiowego, ale gdyby tak było (co ta wystawa i felieton Grażyny miała wpływ na moja wyobraźnię i przemyslenia) to dlaczego miałbym porzucac moją żone? Przecież jest matką moich dzieci i moim najbliższym druchem, który nie raz koło mnie chodził w małych chorobach i problemach. Natomiast co do pokazywania się jej w efekcie "finałowym " to nie wiem po co miała by sie wszystkim pokazywac i co jej miało by to dac? Oprucz tego że zaspokoi ciekawskie oczy z ukrycia. Jeżeli jak jako jej mąż jej nie zaakceptuje to jaka moja przysięga małżeńska jest? Powiem Pani Moniko tak: Jeżeli ja jako mąż odrzucę moja żone w trakcie lub po przejściu takiej ciężkiej sytuacji, to zadam jej wiekszy ból niz utrata piersi, czy nogi, czy ręki, czy maciczki. I czuje że zadałbym jej 1000krotny większy ciężar na jej psychike niz operacja. Ale publicznie teraz po tej wystawie moge powiedziec < Mężczyźni (jako samce )zwracają uwagę na "atrybuty kobiecości" i często chcieli by aby spełniały ich normy, a tak nie jest. I są niezdowoleni czasem z tego powodu. ALE nagle jak by zaszła taka sytuacja jak u "amazonek" to (przepraszam za gburowate określenie )"płaska deseczka" z suteczkami była by wystarczajaca aż nad to. Dzięki temu tematowi na forum i tej wystawie dzisiaj spoglądam na moja piękną żone i widzę że jest jeszcze bardziej piękniejsza, a patrząc na jej zdrowe ciało mówie: Boze dziękuje Ci jeszcze bardziej za to że, nie musieliśmy przechodzic przez takie sytuacje. Wszystkim "amazonkom " nie zamężnym życzę by przyszły wybranek był godny zaufania że może byc ich oparciem. Zyczę dalszych sukcesów "waszej drogi".

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Olo, a gdyby twój bóg zdecydował, że Twoja żona zachoruje na nowotwór, to jak zachowasz się wobec boga? Przestaniesz mu dziękować?

  • Odnoszę wrażenie, że Olo, deklarując tak osobiste i mało empatyczne podejście do wystawy i jej przesłania, potwierdza tylko, że wszystkie inne kobiety poza osobistą małżonką, wolno mu traktować stereotypowo. Ciekawi mnie zdanie Twojej żony, ale może zabraniasz Jej, by miała własne poglądy, skoro jest Twoją własnością...

  • Ja dodam tylko, że tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzą i z całym szacunkiem do każdych przemyśleń, teoretyzowanie na temat naszych zachowań, szczególnie w przypadku zachorowania naszego lub naszych bliskich na raka, jest bezpłodne i jałowe. Życząc zdrowia, pozdrawiam.

  • Olo wsadzasz wszystkim swoje "prostolinijne" teksty, jestem pod wrażeniem ;-) Biorąc pod uwagę wszystkie Twoje posty to ten brzmi jak sciene fiction ;-).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Olo napisał: "Jeżeli ja jako mąż odrzucę moja żonę (... ) to zadam jej większy ból niż utrata piersi, czy nogi, czy ręki (... )". A może Olo, uwolnisz ją wreszcie od siebie i sprawisz, że będzie szczęśliwszą kobietą. Czy Ty wpadłeś kiedyś sam na pomysł świeży i proty, by małżonkę zapytać o jje własne zdanie? Ja, życzę twojej zonie dużo zdrowia... do Ciebie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wydaje sie, ze u niektorych najbardziej trudna para, jest malzenstwo miedzy wlasnym rozumem i wlasnym cialem.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Masi, tylko tyle jesteś w stanie wykrzesać z siebie? Chętnie posłuchamy co Ty w tym temacie masz do powiedzenia. Nie zgadzam się ze zdaniem Ola, ale facet przynajmniej napisał swoje zdanie. Prostolinijne teksty? Rozumiem, że Ty jesteś spragniony wypowiedzi na bardzo wysokim poziomie i ktoś taki jak ja nie jest dla Ciebie partnerem do rozmowy(niedokształcona, mało bystra i pisze prosto z serca więc"prostolinijna"). Chciałabym bardzo usłyszeć/przeczytać Twoje zdanie na ten temat ;-).

  • Tygrysku, widzisz -> problem polega na tym, że ja czytam akurat wszystkie posty w przeciwieństwie do Ciebie i stąd taka moja reakcja a nie inna ;-) Jak będziesz wiedziała tyle co ja to będziesz patrzyła z innej perspektywy ;-)
    A atakować zawsze możesz do woli, jak będziesz miała rację to na pewno ją przyznam, ale nie w tym wymęczonym, Twoim poście ;-) Ps Wolę rozmawiać z niedokształconą, mało bystrą osobą ale zaznaczam "SZCZERĄ" ;-).

  • Tygrysku, poza postami Masi przeczytał jeszcze "Dzieci z Bullerbyn " khe khe :-).

  • Tak, zapomniał również dodać, że jest osobą "niewykształconą", która swoją karierę skończyła na zasadniczym ->zawodowym ;-).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No i widzicie ja wam napisałem że ta wystawa miała na mnie wpływ taki że jeszcze bardziej doceniam zdrowie i urode mojej żony i w ten sposób dziękuję modelkom za efekt w naszym życiu, A wy jak zwykle szukacie pretekstu by popyskowac i wcisnac jakieś mądrości. Zdaje mi sie że co by tu nie napisac to by było źle. Napisałem w tym temacie kilka wypowiedzi z zapytaniem, potem lekko sie zastanowiłem, potem oświadczyłem co mi ta wystawa dała, życzyłem "amazonkom " wszystkiego dobrego i nie potrzebowałem żadnej filozofii, a i tak zostałem zasypany wywodami mędrców. Moja wypowiedz była tylko na płaszczyźnie ja - żona - wystawa, nic poza tem. A tu robicie ze mnie jakiegos tyrana i więziciela dla mojej żony. Co nie którzy widzę powinni przejśc terapie pozytywnego myślenia. Może wtedy by nie naciągali wszystkego na negatyw. Problem zrozumienia co nie których, polega na akceptacji mojej osobistej mysli i checi podzielenia sie tym bez filozofii. Chore jest bardziej to, że co by sie tu nie napisało to zaczyna sie dysputa 5 oczytanych którzy powinni ruszyc tyłki i wejśc miedzy ludzi, uśmiechnąc sie, pożyc zyciem towarzyskim i nie sprowadzac wszystkiego do swojej sytuacji która wygląda tak :-[ MAURYCY - Ja powieżyłem swoje życie Panu Bogu więc dlaczego miałby mi to robic (dla twojej zachcianki? ) Ale na dzis napiszę tak: jestem Mu wdzięczny że mnie tak nie doświadczył i nie stawiam sie w sytuacji w której On mnie nie postawił. polecam Ci psalm nr 1. Tam pisze wszystko na temat twojego pytania. MASI-jak pożyjesz ze swoją żoną kilkanaście lat "na dobre i na złe" to moja wypowiedź bedzie dlaciebie real. GRAŻYNO- masz racje dopóki nie znajdziemy się w tej sytuacji to nie wiemy czy zachowamy sie jak JOB, ale zapytam czy Ty dała bys rade zachowac sie tak jak on? Bądź wdzieczna panu Bogu że nie musimy przeżywac takich chwil. ŻONO - nie wiem jak to jest w małżeństwie u Ciebie, ale ja rozmawiam z moją kobitką, często jej patrzę w oczy. A teraz potrafimy docenic cośmy stracili wcześniej. Życzę ci takiej relacji żona-mąż. Na koniec pozdrawiam was serdecznie teraz w tym temacie i kończe, bom za mały by powiedziec co kolwiek.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Olo, gratuluje wypowiedzi. Twoje zycie zalezy od woli Bozej, i to jest Twoja prawdziwa autonomia i niezaleznosc. Wzbudzasz irytacje innych, gdyz jestes szczesliwy bez ich rad i wskazowek. W wielu rzeczach roznimy sie, ale tutaj naprawde szczerze Ci gratuluje wspaniale postawy.

  • Ale nie odbiegajmy od tematu tej dyskusji. Amazonki też zawierzają życie Bogu i przede wszystkim to ICH autonomia i niezależność w obliczu stoczonej walki z chorobą i wystawy zasługują na najwyższy szacunek, a nie medytacje Ola.