Stefanie9, ja myślę, że dla spraw polsko-niemieckich Bartoszewski jak na razie zrobił chyba najwięcej. Gorzej, że przegapił polskiego sąsiada na wschodzie. Co do Lecha Wałęsy, to nasz pierwszy prezydent ze specyficznym, bo wyjątkowo barwnym sposobem wysławiania się (nie mówię tu o jakichś naleciałościach z gwary - to w końcu prosty człowiek, zresztą premier Miller też miał z tym problemy), nadawałby się na felietonistę na przykład "Angory".
PAN PATALOGIA
-
-
Nie chodziło mi, bynajmniej, o osobowość LW. Raczej o to, że zamiast po otrzymaniu Nobla założyć fundację i np. wspierać sieroty czy jeździć po świecie z "odczytami" i zbierać doktoraty HC - wdał się w wielką politykę, w której wielcy gracze (z kapciowym Wachowskim na czele) wykorzystywali jego osobę (a raczej jego bezradność) do realizacji swoich "lepkich" interesów. A on skłócał i dzielił prawicę, "podawał nogę" konkurentowi w wyborach, "wspierał lewą nogę" - aż w błyskawiczym tempie przywrócił jej wielkość...A co do Bartoszewskiego to zrobił najwięcej nie dla spraw polsko-niemieckich a raczej NIEMIECKICH w Polsce! Np. w Polsce mnieszość niemiecka ma rozliczne przywileja a w Niemczech LICZNIEJSZA mniejszość Polska nie ma żadnych praw! A wspomniany nieuregulowany status Ziem Zachodnich to prawdziwy skandal za który współodpowiadają prezydenci (LW, AK), premierzy (Mazowiecki, Suchocka. Miller) i ministrowie spraw zagranicznych...Poprawa stosunków sama w sobie NIE jest wartością - wartoscią byłaby taka poprawa stosunków by skorzystały OBYDWIE strony!
-
look. po prostu masz brak jakiejkolwiek wiedzy do prowadzenia dyskusjinawet na minimalnym poziomie. brak ci jej, nawet odrobiny.kacha, stefan, kaziutek. można się z nimi niezgadzać, ale nie można im zarzucić jednego. wiedzy.
-
Co do Lecha Wałęsy, też nie chodziło mi o jego osobowość, ale o to, że znamienne jest to, że w kontekście tekstu z "Angory" rachela przywoałała właśnie LW. Jeśli jednak o jego osobowości miałabym powiedzieć, to Lech Wałęsa sam o sobie mówi, jako o człowieku, któremu odpowiada tylko pierwsze miejsce w grupie. Skoro więc kiedyś poczuł się mężem opatrznościowym naszego kraju, to nic dziwnego, że chciał zostać prezydentem, został nim i wciąż pragnąłby nim być. Jego obecna działalność, o której piszesz, też odpowiada tej właśnie jego cesze. Nie sieroty, nie schroniska dla zwierząt (tym niechaj zajmuje się Jarosław Kaczyński , przynajmniej jest się z czego pośmiać)... To mało spektakularne. Władysław Bartoszewski zaś, jako człowiek który doświadczył i bycia w obozie koncentracyjnym, i okupacji w ogóle, umiał doznane krzywdy swoje i swojego pokolenia zinterpretować jago kryzys cywilizacji, a nie jako podsumowanie polsko-niemieckiej nienawiści na przykład. No i właśnie dlatego uważam, że zrobił dużo dla stosunków polsko-niemieckich. Mówił w Niemczech zachodnich o wojnie i go słuchano (a przecież tam tematu wojny zasadniczo przez długie lata nie było). Inna sprawa, że władysław bartszewski to człowiek słowa właśnie, któremu się wydaje, że rozową można zdziałać tak wiele. Że wśród ludzi znajdzie się wielu uważnych inteligentnych słuchaczy. Może faktycznie Władysław Bartoszewski czynił za dużo gestów, a za mało było w tym działań. Ale ja myślę również, że minister spraw zagranicznych może być człowiekiem formatu Bartoszewskiego właśnie - ikoną, symbolem, a do tego inteligentnym człowiekiem, obdarzonym ogromną wiedzą i charyzmą. Inna sprawa, że wtedy zabrakło po prostu spójnej polityki zagranicznej. A za to odpowiadał sztab ludzi (których wspomniałeś, nie tylko Bartoszewski).
-
Keram, mam nadzieję, że chodziło i o to, że nie możn nam zarzucić BRAKU wiedzy. Hahaha! I tym zabawnym akcentem żegnam się na czs jakiś!
-
Kacha!Ja nie próbuję umniejszać wielkości osoby Bartoszewskiego - jedynie twierdzę że jest współodpowiedzialny za niezwykle istotne dla interesów Polski ZANIECHANIA i niewłaściwe rozłożenie wagi problemów na których skupiał swe działanie!A jest to jednak b. duża rysa na tym "klejnocie".
-
kacha, stefan, kaziutek. tak. posiadacie wiedzę i nie potrzebujecie zrzynać od kogoś.to jest ważne. mieć własne poglądy, przekonania podparte własną wiedzą.