Żegluj po necie z dzieckiem

Żegluj po necie z dzieckiem
fot. M. Mazur Dzieci zabijają w Internecie miliony ludzkich istnień, są podjudzane, by popełnić samobójstwo lub uprawiać seks z dorosłym, ale szukają w nim akceptacji, miłości i zabawy.
istotne.pl wykład, internet, przemoc

Kiedy dzieci wcielają się w mordercę w grze GTA (San Andreas) i planują morderstwo z zimną krwią lub zarzynają człowieka nożem, aż zostaje z niego plama krwi, to chcą być jedynie super bohaterami. Potężnymi, silnymi, atrakcyjnymi. To zabawa. Jeśli w oczach rodziców też są bohaterami, są przez mamę i tatę akceptowani i wraz z nimi poznają inne, atrakcyjne formy spędzania wolnego czasu, to zabijać będę tylko w świecie wirtualnym.

Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w Bolesławcu zorganizowała trzydniowe spotkania ze specjalistami, którzy mówili o zagrożeniach cyberprzestrzeni. – Celem spotkań było pokazanie dorosłym, że świat Internetu może być niebezpieczny dla dzieci wtedy, kiedy zastępuje rodzinny dom i miłość bliskich – mówiła Teresa Rudzińska, dyrektorka poradni.

Prowadzący wykład prof. dr hab. Józef Bednarek oraz dr Anna Andrzejewska podkreślali potrzebę szkolenia ekspertów w zakresie zagrożeń cyberprzestrzeni. – Docelowo chcemy zorganizować więcej spotkań dla rodziców – poinformował nas Cezariusz Rudyk, dyrektor Powiatowego Centrum Edukacji i Kształcenia Kadr. – Chcemy też proponować i pomagać nauczycielom w podjęciu studiów z tej dziedziny. Chcemy mieć w powiatowej poradni specjalistę m.in. od uzależnień od Internetu.

Nazywali ją polską kiełbasą

Anna Bednarek zaczęła wykład od opisania historii Kasi, młodej Polki, która zachorowała na hikikomori, chorobę zdiagnozowaną w Japonii i polegającą na skrajnym wycofaniu społecznym (osoby nią dotknięte nie wychodzą z domu, a potem z pokoju, w którym się barykadują, ze światem kontaktując się najczęściej tylko za pomocą Internetu).

Kasia wyjechała z Polski do Niemiec, gdzie rodzice dostali pracę. Dziewczyna była otyła, więc niemieccy koledzy z klasy nazwali ją polską kiełbasą. Spreparowali o niej film i opublikowali go w Internecie. Jadła na nim kiełbasę , która wychodziła jej z tyłka. Dziewczyna poszukała przyjaciół w sieci. Zabarykadowała się w pokoju. Jest w depresji, nie kontaktuje się z otoczeniem, nikt nie potrafi do niej dotrzeć. Rodzice przeżywają dramat.

Wykładowczyni podała też inne przykłady osób, które w sieci znalazły ucieczkę przed złą dla nich rzeczywistością. Penetrując strony internetowe, które instruują jak popełnić samobójstwo, znalazła jedną, która zrobiła na niej wielkie, negatywne wrażenie. – Im bardziej zagłębiałam się w treści umieszczone na tej stronie, tym bardziej ja, dorosła osoba, czułam się zagubiona i niepewna. Proszę sobie wyobrazić, co musi czuć dziecko, które tu trafi.

Anna Andrzejewska mówiła też o fałszywym przekonaniu, że ludzie poznani w sieci są przyjaciółmi. – Nastoletni Amerykanin, popełniający w sieci samobójstwo, był podjudzany przez swoją „internetową rodzinę” i instruowany, jakie tabletki ma wziąć i czym je zapić, by skutek był pewny – mówiła pedagożka. – Żaden „przyjaciel” z sieci nie zamierzał go uratować. Dopiero kiedy chłopak zmarł, jeden z nich zadzwonił na policję. A samobójczej śmierci przyglądało się prawie 180 osób.

Ty masz 12 lat, ja mam 30 lat, przed nami siódme niebo

Inną formą spędzania przez dzieci czasu w Internecie jest czatowanie, czyli rozmowy w sieci ze znajomymi i nieznajomymi. Na odpowiednich stronach każdy może wybrać sobie dowolny pseudonim (nick) i rozmawiać z innymi, wiedząc o nich tylko tyle, ile oni sami o sobie napiszą. Andrzejewska zalogowała się na jednym z czatów dla galerianek. Wybrała sobie nick „Ania nocą”. Zaczęła otrzymywać propozycje seksualne od dorosłych mężczyzn.

Mimo że na czacie pisała, że ma 12 lat, nie ma doświadczenia seksualnego i sugerowała, że obawia się takich spotkań, dorośli mężczyźni nie ustawali w zachęcaniu do kontaktu. Bez skrępowania pisali, że mają żony i dzieci, i zależy im na niezobowiązującym spotkaniu sponsorowanym. Bez problemu podawali swoje numery telefonów, by dziewczyna mogła się z nimi skontaktować. Proponowali spotkanie we własnym samochodzie, którym podjechaliby w dowolne miejsce.

Andrzejewska, podszywająca się pod nastolatkę, dostała propozycję też od nastolatka. Chłopak napisał, że ma 15 lat i jest nagi, a ona może obejrzeć go przez kamerkę oraz również się przed nim obnażyć lub wysłać mu swoje zdjęcia. Kobieta skłamała, że do pokoju może wejść jej mama i nie może robić takich rzeczy. Chłopak poradził jej prosty sposób. – Jak matka wejdzie, zwiń mnie do paska – napisał.

Prowadząca wykład podkreśliła, że kontrola rodziców musi być bardziej wnikliwa. – Sama mam syna, teraz dorosłego – powiedziała. – Jak był nastolatkiem nie raz wchodziłam do pokoju, a z ekranu jego komputera znikał jakiś obrazek zwinięty do paska. Teraz się zastanawiam, co to było. Kiedyś mnie to nie zaniepokoiło.

Specjalistka uczula, by dzieci do 12 roku życia nie miały komputera w pokoju, aby był on użytkowany w pokoju wspólnym. Im szybciej wprowadzimy taką zasadę, tym łatwiej nam będzie je chronić później. Kiedy dziecko od zawsze ma komputer na własność, bywa że odebranie go, kiedy zaczynają się problemy, jest już niemożliwe.

Zabił matkę, bo zabrała mu playstation

Nastoletni Amerykanin zabił matkę, rozbijając jej głowę młotkiem podczas snu. Rodzicielka zabrała mu playstation. Morderstwo zaplanował z zimną krwią. Pytany przez policję o uczucia, jakie do mamy żywił, odpowiedział, że ją kochał i teraz żałuje. Inny chłopak, z Polski, dotkliwie skopał i pobił matkę, która zabroniła mu dostępu do komputera. Pytany dlaczego to zrobił, odpowiedział, że to dobra zabawa.

Z ankiet wypełnianych przez dzieci Andrzejewska dowiedziała się, że zaczynają swoją przygodę z grami komputerowymi w wieku 4-5 lat. Kiedy mają dziesięć, spędzają już dziennie przed komputerem do pięciu godzin. W weekendy nawet siedemnaście. Internet i gry zastępują w niektórych domach wszelką aktywność i bliskość. Na 90 pytanych dzieci, czy rodzice rozmawiają z nimi o zagrożeniach płynących z Internetu, „tak” odpowiedziała trójka.

Najczęściej nikt nie towarzyszy dzieciom w odbiorze bajek i filmów, w Internecie dziecko jest całkowicie opuszczone przez rodziców. Dzieci grają w gry i odchodzą w wirtualny świat, bo – jak wynika z badań – nie czują się bezpieczne w rodzinie, brakuje im alternatywnych zajęć z rodzicami, a granie jest modne i powszechnie akceptowane społecznie.

W GTA grają wychowanki sióstr Nazaretanek

Dzieci wybierają gry, dostępne na rynku bez ograniczeń, w których jest brutalna przemoc. Na wykładzie zaprezentowano jedną ze scen gry GTA (uważanej za jedną z najbardziej brutalnych). Dziewczyna i chłopak uprawiają seks w samochodzie. Po stosunku dziewczyna wychodzi z auta. Chłopak zabija ją, rozjeżdżając na miazgę i na pożegnanie rzuca do zmaltretowanych zwłok: „Przepraszam”. W tę grę grają z pasją dziewczynki z elitarnej katolickiej szkoły sióstr Nazaretanek. Anna Andrzejewska odkryła to, ku swemu zaskoczeniu, podczas badań.

Brutalne gry młodzież chwali, bo są atrakcyjne, pomyślane z fantazją, mają ciekawą fabułę, tworzony bohater jest wyjątkowy. Inne gry, te edukacyjne, są nudne. – Postęp techniczny idzie szybciej niż zmiany w edukacji – mówił na wykładzie prof. Bednarek. – Rośnie prestiż mediów, a spada autorytet szkoły i rodziców. Należy wyszkolić specjalistów i wprowadzić ich do szkół.

Andrzejewska dodaje, że kupując grę dziecku należy też zapoznać się z oznaczeniami, które są na okładce (w Polsce wprowadzone dopiero w 2009 roku). Informują kupującego, czy w grze jest przemoc, wulgaryzmy, czy mówi się w niej o narkotykach, czy gra budzi lęk lub są w niej sceny uprawiania seksu.

– Żeglujmy z dziećmi po Internecie, bo to nieznane i niebezpieczne wody – mówiła na zakończenie wykładu Anna Andrzejewska. – Potocznie mówi się o surfowaniu w sieci. Ale surfing to zgrabne przeskakiwanie z fali na falę, opierające się tylko na technicznych możliwościach. Żeglowanie to przygoda, odkrywanie, wspólne przetrwanie burz i sztormów. To bycie razem z dzieckiem w każdej chwili, by podać mu pomocną dłoń, gdy tego potrzebuje.

(informacja: Grażyna Hanaf)