Długie urlopy włodarzy

Długie urlopy włodarzy
fot. Krzysztof Gwizdała Piotr Roman i Cezary Przybylski od kilkunastu lat przebywają na bezpłatnych urlopach. Taką możliwość daje im polskie prawo.
istotne.pl cezary przybylski, piotr roman, prawo

O tym, że niektóre przepisy polskiego prawa mogą wydawać się absurdalne, nie trzeba nikogo przekonywać. Czy osoba zatrudniona w jakiejś firmie może przez 20 lat przebywać na bezpłatnym urlopie? Okazuje się, że tak. Jak podała „Gazeta Wyborcza”, Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, od ponad dwóch dekad jest pracownikiem Biura Projektów Kolejowych w Gdańsku.

Z tego przywileju korzystają również nasi samorządowcy. Prezydent Piotr Roman nadal jest pracownikiem powiatowej placówki oświatowej (I LO w Bolesławcu), a starosta Cezary Przybylski – Szkoły Podstawowej w Raciborowicach (zanim został wicestarostą, był jej dyrektorem). Na bezpłatnych urlopach przebywają już od kilkunastu lat.

Cezary Przybylski i Piotr Roman od wielu lat są na urlopach bezpłatnychCezary Przybylski i Piotr Roman od wielu lat są na urlopach bezpłatnychfot. KG

– Tego typu urlopy po prostu należą się osobom wybranym na funkcję publiczną, np. posłom czy senatorom – wyjaśnia Agata Kostyk-Lewandowska, rzeczniczka Państwowej Inspekcji Pracy we Wrocławiu. – Nie może być tak, że ktoś, kto został posłem, zostaje z tego powodu ukarany utratą pracy. Większość parlamentarzystów, o ile nie wszyscy, przebywa na bezpłatnych urlopach. Muszą mieć dokąd wrócić.

– Pan starosta jest na bezpłatnym urlopie, mój zastępca Kornel Filipowicz też, podejrzewam, że pan Dariusz Kwaśniewski również – wylicza Piotr Roman. – To zjawisko masowe, sięgające dziesiątek tysięcy osób w Polsce; osób pełniących służbę publiczną. Ustawodawca zadbał o to, aby po zakończeniu kadencji samorządowych mogły wrócić do pracy. Podatników nic to nie kosztuje. Ta sytuacja mogłaby wyglądać kuriozalnie, gdybym nadal był zatrudniony w szkole i brał za to pieniądze.

Kariera samorządowa obu włodarzy przebiega nie najgorzej. Obaj jednak nie wykluczają powrotu do dawnej pracy. – Zostałem wybrany na cztery lata, nie wiem, co będę robił po zakończeniu tej kadencji. Czasy pracy w szkole wspominam bardzo dobrze, przepracowałem tam 7 lat – mówi Roman. – Do szkoły w Raciborowicach mógłbym wrócić jako nauczyciel, nie jako dyrektor. Są bariery formalno-prawne, które mi to uniemożliwiają – twierdzi Przybylski. – W życiu mogą się wydarzyć różne rzeczy. Wywodzę się z określonego środowiska, a ustawa gwarantuje mi powrót do dawnej pracy. Nikomu w niczym to nie zagraża.

Przypadek Jacka Karnowskiego pokazuje, że sensowne rozwiązanie prawne może czasem zostać doprowadzone do absurdu. – Prawo dopuszcza tego typu działania. Czy tak powinno być – nie mnie to oceniać – dodaje Agata Kostyk-Lewandowska.

Dariusz Kwaśniewski nie znalazł dla nas czasu.

(informacja: GA)