Pytanie do nauczycieli o zarobki

  • Krzysztof (Areudf), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    Myślę, że dyskusja o zarobkach nauczycieli, wywołała także inną debatę pt. Czy potrzebna jest krajowi taka kadra nauczycielska i taki system oświaty. Uważam, że nie. Dobry nauczyciel powinien zarabiać dobrze (niech sobie zarabia nawet w liczbie pięciocyfrowej). Słaby tymczasem powinien być eliminowany (a nie jest), albo dostawać wypłatę adekwatną do własnych umiejętności i skuteczności. A tak nie jest. Szkoły stały się folwarkami, gdzie kadrę tworzy wianuszek znajomych dyrektora. Różne panie Ewy, Marie, Agnieszki i Joanny znane z tego, że znają dobrze panią dyrektor lub pana dyrektora. Blokują młodym i zdolnym miejsca w szkołach. Emeryckie złogi od dziesięcioleci (niektórzy jeszcze od PRL) uniemożliwiają przeobrażenie oświaty w nowoczesny system kształcenia. System wasalno-towarzyski nadal tworzy oblicze współczesnej szkoły. Zupełnie w oderwaniu od potrzeb rynku pracy. Od trzech dekad szkoły produkują bezrobotnych, którzy zamiast umiejętności odnajdywania się w zmieniającej się rzeczywistości gospodarczej, mają w głowach i pamięci jakieś kartkówki z nieprzydatnych w dzisiejszym świecie wiadomości. Paradoksalnie, im mniej (bzdur) wyniesiesz ze szkoły, tym bardziej odnajdziesz się w dorosłym życiu. Bo dorosłe życie zawodowe jest prawdziwą szkołą.

  • Belfer (ekhJFF), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    I tu leży pies pogrzebany. W systemie edukacji tak naprawdę niewiele się zmieniło od czasów głębokiego socjalizmu. Pensje ustalane odgórnie, ustawą, karta nauczyciela to gówniany zbiór przepisów, który w zasadzie związuje ręce dyrektorowi chcącemu zwolnić złego nauczyciela. Pensje są nieadekwatne do wykonywanej pracy w porównaniu do poziomu wykształcenia czy ciągłego dokształcania się. Dobrze ktoś napisał, że za parę (a nie paręnaście lat) nie będzie w szkołach, a szczególnie zawodowych, młodych nauczycieli, bo młodzi po studiach za tą kasę do szkoły nie przyjdą, mimo tych osławionych 18 godzin, ferii i wakacji. A kogoś do pracy przyjac trzeba. A, i jeszcze jedno - jestem za obowiązkową kasą fiskalną na korepetycjach. Nie kazdy korki prowadzi, w mojej szkole może 20 procent. Zarobki? Koło 4 tys na rękę z nadgodzinami na maksa, wysokim motywacyjnym i funkcyjnym. Pita nie pokażę, bo szkoła na szczęście nie jest moim jedynym źródłem dochodu.

  • gość (Aq0LhT), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    brawo NAUCZYCIELE! Popieram strajk

  • anonim (ekh5h2), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dlaczego nie pokażesz Pita przecież nie możesz gdzie indziej pracować bo macie tak dużo pracy w szkole

  • anonim (AE7TTE), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie
    anonim (ekh5h2) napisał(a):

    Dlaczego nie pokażesz Pita przecież nie możesz gdzie indziej pracować bo macie tak dużo pracy w szkole

    przecież napisał,tylko nie doprecyzował

  • anonim (AresqH), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie
    Belfer (ekhJFF) napisał(a):

    I tu leży pies pogrzebany. W systemie edukacji tak naprawdę niewiele się zmieniło od czasów głębokiego socjalizmu. Pensje ustalane odgórnie, ustawą, karta nauczyciela to gówniany zbiór przepisów, który w zasadzie związuje ręce dyrektorowi chcącemu zwolnić złego nauczyciela. Pensje są nieadekwatne do wykonywanej pracy w porównaniu do poziomu wykształcenia czy ciągłego dokształcania się. Dobrze ktoś napisał, że za parę (a nie paręnaście lat) nie będzie w szkołach, a szczególnie zawodowych, młodych nauczycieli, bo młodzi po studiach za tą kasę do szkoły nie przyjdą, mimo tych osławionych 18 godzin, ferii i wakacji. A kogoś do pracy przyjac trzeba. A, i jeszcze jedno - jestem za obowiązkową kasą fiskalną na korepetycjach. Nie kazdy korki prowadzi, w mojej szkole może 20 procent. Zarobki? Koło 4 tys na rękę z nadgodzinami na maksa, wysokim motywacyjnym i funkcyjnym. Pita nie pokażę, bo szkoła na szczęście nie jest moim jedynym źródłem dochodu.

    4 tysiące na rękę + do tego wczasy pod gruszą nagroda dyrektora , trzynastka itd . Czy to jest źle? A co dotyczy karty nauczyciela to faktem jest ze w szkole uczą czasami nauczyciele,którzy nie nadają się kompletnie do przekazywania wiedzy a pensje biorą za to bardzo wysokie. Uczniowie wychodzą z zerową wiedza z fizyki czy tez o zgrozo z matematyki .

  • anonim (Are5ol), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jestem także za kamerami w klasie jak przedmówcy. Skończy się wyróżnianie uczniów rodziców, którzy podlizują się w nieskończoność nauczycielom i latają z prezencikami. Mam tu za myśli np. B.CH biegające za panią T po 4

  • anonim (V3csI), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jestem nauczycielem kontraktowym. Dostaję na konto 1988 zł (w tym wynagrodzenie zasadnicze, dodatek funkcyjny-wychowawstwo, dodatek motywacyjny). Moje domowe "bogactwo" zawdzięczam mężowi...

    Szewc w za ciasnych butach chodzi = Ci, którzy nie potrafili odnaleźć się w szkole, teraz najgłośniej narzekają na nauczycieli.
    Tylko że te żale są często wylewane na nieodpowiednie pionki - po co krzyczeć na 'Janka', że źle pustaki kładzie, jak mu kierownik takie polecenie wydał i kiepskie narzędzia dał = po co krzyczeć na nauczycieli, że przeładowany materiał nakładają na uczniów, skoro taką podstawę programową muszą zrealizować (do egzaminów)(i nie na własne życzenie), a i wyposażenie w salach często słabe...

    Mniej hejtu ludzie...

  • marek (hjcet), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    Te 4 tysiące to bujanie w obłokach. Moja żona pracuje na prawie dwa etaty (bez dwóch godzin) nauczycielskie. Zarabia 2800 na rękę za oba (!) etaty. Podwyżki dostała 70 zł, co jej nie ucieszyło tylko zdenerwowało, bo i ciężko się dziwić.
    18 godzin to nauczyciel ma lekcji w szkole w tygodniu w ramach jednego etatu nauczycielskiego, ale praca wykonywana w domu, sterty bez sensownej dokumentacji (wierzcie mi, widzę te debilne papiery i nie przedstawiają one wartości dodanej w żadnym calu,a nie są one wymysłem nauczycieli, tylko kuratorium), sprawdziany, zaplanowanie lekcji to jest znacznie więcej ,niż brakujące 22 godziny do klasycznego etatu. Jestem niestety czasami świadkiem rozmów telefonicznych z rodzicami. Większość z tych rozmów są po prostu normalne i rodzice chcą współpracować. Jest spora część rodziców mega roszczeniowych, myślą, że ich dziecko jest najważniejsze na świecie i innych dzieci nie ma. Nie mówiąc o dzieciach totalnie niewychowanych, bez wpojonych podstawowych zasad społecznych, o których rodzice mają bardzo wysokie mniemanie. To jest pikuś. Ważniejsze jest to, że wiele rodziców zapomniało o pewnej bardzo ważnej rzeczy. Od wychowywania są rodzice, a szkoła w tej materii jest tylko uzupełnieniem. Głównym zadaniem szkoły jest nauczanie!
    Co paradoksalne, statystycznie dzieci z rodzin gdzie oboje rodziców ciężko, a czasami i długo pracują, są znacznie lepiej wychowane niż dzieci z rodzin, w których jedno z rodziców zajmuje się tylko wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu. Są mniej rozwydrzone i wykazują cechy zrozumienia zasad współżycia społecznego! Dzieci z rodzin ,gdzie tylko jeden rodzic pracuje są często (razem z tym niepracującym rodzicem) są oderwani od rzeczywistości, tworzą wspólnie swój nieistniejący świat, w którym oni są w centrum zainteresowania i liczą, że reszta się do niego grzecznie wkomponuje. Rodzice pracujący też są mniej skorzy to wymyślania sobie nieistniejących problemów oraz racjonalnie "trzęsą" się nad swoim pociechami.
    Teraz chwile na krytyczne słowo o nauczycielach. Żona jest osobą bardzo obowiązkową, a swoją pracę traktuje jako coś więcej niż kolejny dzień w robocie. Widzę to ile poświęca czasu to zaplanowanie ciekawej i owocnej lekcji. Jak dzieci zainteresować tematem, a nie zmuszać do nauki. Z tym ,że (z jej relacji) jest ona w mniejszości. Beznadziejne płace doprowadziły do tego, że większa część nauczycieli się poddała i przestała traktować tą pracę jako powołanie tylko jako "pójście do tyry". W zasadzie jest to zrozumiałe, niczym nie ryzykują. Najwyżej ich wywalą i pójdą do pracy nawet do Biedronki i zarobią więcej. Z tym, że ta olewatorska postawa części nauczycieli działa destrukcyjnie na uczniów, którzy to widzą i myślą, że cały system edukacji jest taki.
    Co do daty strajku. Przypominam, że nauczyciele już rzucili w tym roku L4 w ramach protestu, było to poza datą egzaminów i wszelkich ważnych spraw edukacyjnych. Spotkali się z zerową reakcją PISu (tak należy nazwać reakcję partii rządzącej), więc nauczeni doświadczeniem teraz będą strajkować w dacie ważnej w kalendarzu oświatowym. Policjanci strajkowali, dostali podwyżki, pielęgniarki dostały podwyżki, a nauczyciele usłyszeli, że nie ma pieniędzy. Po czym Naczelnik Państwa wyszedł i ogłosił masowe rozdawanie (z pominięciem nauczycieli). No chyba tylko głupi by się nie wściekł.
    Reasumując, przestańcie się wściekać na nauczycieli, którzy od zawsze zarabiają licho, a ich strajki w innym terminie nie przyniosły efektu. Walczą o swoje, coś co się im po prostu należy. Wszystkich płace rosną dość szybko, a nauczycieli praktycznie wcale. A dane płacowe oraz dane dotyczące podwyżek, które podaje premier są zwyczajnym kłamstwem, wiem ile moja żona zarabia i wiem, że koło średnich 5 tyś., o których mówi Prezes Rady Ministrów to ona nawet nie stała i w obecnej sytuacji nigdy nie stanie (do kłamania Mateuszka Kłamczuszka chyba przywykliśmy).

  • marek (hjcet), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie
    xxx (ALxaiX) napisał(a):

    Lenie i nic więcej, bez korepetycji nie ma szans aby dziecko przyswoiło materiał i miało dobre oceny ! Zwiększyć godziny, tak aby zamiast korepetycji robili to co należy do funkcjonariusza publicznego powołanego do określonych zadań - w tym przypadku nauczania dzieci !!

    Programu nauczania nie układają nauczyciele tylko kuratorium. Ilości godzin z danego przedmiotu nie układają nauczyciele tylko kuratorium. Podstawę egzaminacyjną nie tworzą nauczyciele tylko kuratorium. Jesteś nieświadoma funkcjonowania systemu oświaty, a obrażasz. Wstyd rodzicu drogi.

  • marek (hjcet), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie
    mike (ALxJjW) napisał(a):

    Przyjdź rano pod szkołę przy Słowackiego i zobacz jakimi autami przyjeżdżają Ci biedni nauczyciele...

    Może ich partnerzy życiowi wybrali drogę zawodową mądrzej od nich. Żadnego nauczyciela nie stać na luksusy.

  • anonim (AresqH), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie
    marek (hjcet) napisał(a):

    Te 4 tysiące to bujanie w obłokach. Moja żona pracuje na prawie dwa etaty (bez dwóch godzin) nauczycielskie. Zarabia 2800 na rękę za oba (!) etaty. Podwyżki dostała 70 zł, co jej nie ucieszyło tylko zdenerwowało, bo i ciężko się dziwić.
    18 godzin to nauczyciel ma lekcji w szkole w tygodniu w ramach jednego etatu nauczycielskiego, ale praca wykonywana w domu, sterty bez sensownej dokumentacji (wierzcie mi, widzę te debilne papiery i nie przedstawiają one wartości dodanej w żadnym calu,a nie są one wymysłem nauczycieli, tylko kuratorium), sprawdziany, zaplanowanie lekcji to jest znacznie więcej ,niż brakujące 22 godziny do klasycznego etatu. Jestem niestety czasami świadkiem rozmów telefonicznych z rodzicami. Większość z tych rozmów są po prostu normalne i rodzice chcą współpracować. Jest spora część rodziców mega roszczeniowych, myślą, że ich dziecko jest najważniejsze na świecie i innych dzieci nie ma. Nie mówiąc o dzieciach totalnie niewychowanych, bez wpojonych podstawowych zasad społecznych, o których rodzice mają bardzo wysokie mniemanie. To jest pikuś. Ważniejsze jest to, że wiele rodziców zapomniało o pewnej bardzo ważnej rzeczy. Od wychowywania są rodzice, a szkoła w tej materii jest tylko uzupełnieniem. Głównym zadaniem szkoły jest nauczanie!
    Co paradoksalne, statystycznie dzieci z rodzin gdzie oboje rodziców ciężko, a czasami i długo pracują, są znacznie lepiej wychowane niż dzieci z rodzin, w których jedno z rodziców zajmuje się tylko wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu. Są mniej rozwydrzone i wykazują cechy zrozumienia zasad współżycia społecznego! Dzieci z rodzin ,gdzie tylko jeden rodzic pracuje są często (razem z tym niepracującym rodzicem) są oderwani od rzeczywistości, tworzą wspólnie swój nieistniejący świat, w którym oni są w centrum zainteresowania i liczą, że reszta się do niego grzecznie wkomponuje. Rodzice pracujący też są mniej skorzy to wymyślania sobie nieistniejących problemów oraz racjonalnie "trzęsą" się nad swoim pociechami.
    Teraz chwile na krytyczne słowo o nauczycielach. Żona jest osobą bardzo obowiązkową, a swoją pracę traktuje jako coś więcej niż kolejny dzień w robocie. Widzę to ile poświęca czasu to zaplanowanie ciekawej i owocnej lekcji. Jak dzieci zainteresować tematem, a nie zmuszać do nauki. Z tym ,że (z jej relacji) jest ona w mniejszości. Beznadziejne płace doprowadziły do tego, że większa część nauczycieli się poddała i przestała traktować tą pracę jako powołanie tylko jako "pójście do tyry". W zasadzie jest to zrozumiałe, niczym nie ryzykują. Najwyżej ich wywalą i pójdą do pracy nawet do Biedronki i zarobią więcej. Z tym, że ta olewatorska postawa części nauczycieli działa destrukcyjnie na uczniów, którzy to widzą i myślą, że cały system edukacji jest taki.
    Co do daty strajku. Przypominam, że nauczyciele już rzucili w tym roku L4 w ramach protestu, było to poza datą egzaminów i wszelkich ważnych spraw edukacyjnych. Spotkali się z zerową reakcją PISu (tak należy nazwać reakcję partii rządzącej), więc nauczeni doświadczeniem teraz będą strajkować w dacie ważnej w kalendarzu oświatowym. Policjanci strajkowali, dostali podwyżki, pielęgniarki dostały podwyżki, a nauczyciele usłyszeli, że nie ma pieniędzy. Po czym Naczelnik Państwa wyszedł i ogłosił masowe rozdawanie (z pominięciem nauczycieli). No chyba tylko głupi by się nie wściekł.
    Reasumując, przestańcie się wściekać na nauczycieli, którzy od zawsze zarabiają licho, a ich strajki w innym terminie nie przyniosły efektu. Walczą o swoje, coś co się im po prostu należy. Wszystkich płace rosną dość szybko, a nauczycieli praktycznie wcale. A dane płacowe oraz dane dotyczące podwyżek, które podaje premier są zwyczajnym kłamstwem, wiem ile moja żona zarabia i wiem, że koło średnich 5 tyś., o których mówi Prezes Rady Ministrów to ona nawet nie stała i w obecnej sytuacji nigdy nie stanie (do kłamania Mateuszka Kłamczuszka chyba przywykliśmy).

    Marek a jaki staż ma Twoja żona ? Czy pracuje , w szkole podstawiaj ? W przedszkolach nauczyciele mniej zarabiają. Ja akurat też wiem ile zarabiają nauczyciele bo naliczam im płacę . Powiem Ci szczerze , że Twoja żona wyjątkowo mało zarabia w stosunku do innych nauczycieli . Pozdrawiam

  • marek (hjcet), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie
    anonim (AresqH) napisał(a):

    Marek a jaki staż ma Twoja żona ? Czy pracuje , w szkole podstawiaj ? W przedszkolach nauczyciele mniej zarabiają. Ja akurat też wiem ile zarabiają nauczyciele bo naliczam im płacę . Powiem Ci szczerze , że Twoja żona wyjątkowo mało zarabia w stosunku do innych nauczycieli . Pozdrawiam

    Nauczyciel stażysta, dwie szkoły podstawowe. Obie w powiecie boleslawieckim.

  • marek (hjcet), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie
    anonim (AresqH) napisał(a):

    Marek a jaki staż ma Twoja żona ? Czy pracuje , w szkole podstawiaj ? W przedszkolach nauczyciele mniej zarabiają. Ja akurat też wiem ile zarabiają nauczyciele bo naliczam im płacę . Powiem Ci szczerze , że Twoja żona wyjątkowo mało zarabia w stosunku do innych nauczycieli . Pozdrawiam

    Podpowiedz gdzie pracujesz to przekaże żonie, żeby próbowała się przenieść :)

  • Ramzes (ekhpFR), miesiąc temu Cytuj Zgłoś nadużycie
    Pytanie do nauczycieli (AresqH) napisał(a):

    W związku ze strajkiem jaki jest planowany przez nauczycieli, spowodowanym niskimi zarobkami. . Zwracam się z zapytaniem do wszystkich nauczycieli o ich zarobki i liczę na szczere odpowiedzi. Przecież i tak jesteście tu póki co incognito. Proszę podać realne wynagrodzenie pobierane na rękę co miesiąc wraz z wszystkimi dodatkami ponieważ za te dodatki też żyjecie.

    Absolutnie żadnych podwyżek co najwyżej Syberia do gułagu na ciężkie roboty
    wtedy docenią prostaki to co mają
    czyli ; opór wolnych dni w roku ... wiecznie siedzą na L 4 bo ściemniają, dwa miechy nic nie robią ,a kase biorą na wakacjach weekendy i wiele innych dni wolnych
    na zarobki niech nie narzekają wstyd