Jeśli podobały się wam świecące motylki, dwa tulipany, huśtawko-pisanka, fotoramka i trzy błyszczące króliki, to może spodoba się wam też cena, za jaką je wypożyczyliście… Wydaliście na te świąteczne cacka 72 849,92 złotych brutto.
Jeśli uznalibyście, że to nie tak dużo, w końcu Wielkanoc jest raz w roku, to za 33 210 zł brutto kupiliście też wyjątkowy pasyjny koncert „Siedem ostatnich słów Chrystusa na krzyżu” autorstwa Josepha Haydna. Koncert odbył się w kościele na placu Zamkowym we wtorek 31 marca o 19:00, byście po powrocie z pracy – ktoś musi pracować, by koncertować mógł ktoś – zdążyli wziąć udział w tej wyjątkowej, muzycznej uczcie.
Dlaczego koncert za pieniądze wszystkich płacących w Bolesławcu podatki odbył się akurat w kościele ks. Stanisława Kusika? Na to pytanie odpowiada dyrektor Kornel Filipowicz:
Koncert pasyjny – swoista wypowiedź ewangeliczna ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa – został zorganizowany w kościele zgodnie z zasadą adekwatności przekazu muzycznego koncertu do miejsca, w którym jest on wykonywany. Trafność tej relacji powinna być oczywista nie tylko dla wiernych, ale również dla każdego, nawet dla odbiorcy o ograniczonej wrażliwości estetycznej. Stosując swoistą paralelę, można uznać zamysł współorganizatora koncertu – BOK-MCC jako uwspółcześnioną realizację antycznej reguły decorum.
My mamy jeszcze dwa pytania, retoryczne:
Czy jeśli dyrektor Miejskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej miałby udekorować miasto z własnej kieszeni, nawet na spółkę z prezydentem, też wydałby wtedy ponad 72 tysiące na wypożyczenie dekoracji?
Czy jeśli dyrektor Bolesławieckiego Ośrodka Kultury miałby wydać przyjęcie w swoim domu i ucieszyć zaproszonych gości muzyką Haydna, to też zapłaciłby 27 tysięcy z własnej kieszeni za taki koncert? Nawet na spółkę z prezydentem Romanem?