28 stycznia opublikowaliśmy dwa materiały. Pierwszy dotyczył siedziby połączonych szpitali w Bolesławcu i Zgorzelcu: Fuzja szpitali w Bolesławcu i Zgorzelcu może stworzyć ciepłe posadki we Wrocławiu. Drugi był krytyczną analizą tego połączenia: Radny Radosław Palczewski o połączeniu szpitali w Zgorzelcu i Bolesławcu.
Granatem w zręby umowy
– Muszę się też odnieść do tego, co wczoraj zostało opublikowane – powiedział na sesji rady powiatu stycznia Tomasz Gabrysiak, zwracając się do radnego Radosława Palczewskiego. – I powiem szczerze: przeczytałem pana tekst, panie radny, i trochę się zdenerwowałem, bo nie tak się umawialiśmy. Umówiliśmy się publicznie, że jak dokument powstanie, to podam go państwa osądowi, tak? My jesteśmy na samym początku drogi. Próbujemy wypracować jakieś zręby i zasady. I powiem szczerze, odebrałem to pana wystąpienie (artykuł na istotne.pl – red.) z całym szacunkiem, jakby takie wrzucenie granatu, a zobaczymy kogo ochlapie. Poza tym to jest trochę nieuczciwe, bo pan miał dużo większą wiedzę na ten temat, bo brał udział na spotkaniu zorganizowanym przez Koalicję Obywatelską w Zgorzelcu. Otrzymałem te 39 pytań, które zostały zadane staroście na tym spotkaniu w Zgorzelcu. Poziom ich jest różny. Niektóre są rzeczywiście o meritum, ale trochę jest tam wycieczek osobistych. Ubodło, mam wrażenie, starostę zgorzeleckiego pytanie, jakie jest wynagrodzenie członków rady przedstawicieli, czyli moje i starosty Bielińskiego – dodał starosta.
Diabeł tkwi w szczegółach, a ludzie chcą wiedzieć
Radny odniósł się do słów starosty skierowanych głównie do niego.
– Nie traktuję tego personalnie – odpowiedział staroście Radosław Palczewski. – Pan mówi, żeśmy się umówili. Nigdy nie kwestionowałem tego, że szpital jako organizacja na połączeniu zyska. I sam powiedziałem, że jestem tego połączenia zwolennikiem. Natomiast tak, jak powiedziałem na radzie społecznej, że diabeł tkwi w szczegółach. Ma pan rację, powinniśmy rozmawiać o kwestiach zatrudnienia, ilości oddziałów, tego, co się zmieni, ale nie rozmawiamy. Pan jako starosta łączy podmiot o wartości kilkudziesięciu milionów złotych z drugim podmiotem o podobnej wartości i nie macie państwo żadnej koncepcji, dokumentu, planu, czegoś, co pokaże Bolesławianom jak to będzie wyglądało. Natomiast jeszcze raz powtarzam panie starosto, bo to zmierza do tego, żebyśmy powiedzieli, że ja jestem zły, a pan jest dobry. Ja nie rozumiem tego działania. Żyjemy w infosferze takiej, jakiej żyjemy. Nie ma nic złego w tym, żeby zadawać pytania dotyczące tak istotnej rzeczy, jak połączenie szpitali w Bolesławcu i w Zgorzelcu. Kogoś w Zgorzelca interesowało, ile będzie zarabiał starosta jako członek rady przedstawicieli. Ja wiem, że będzie to stanowisko darmowe w tym sensie, że nie będziecie pobierać wynagrodzenia i się o to nie pytam. Cały czas powtarzam. To może być szansa dla szpitala. Tylko czy to będzie szansa? Powiedziałem diabeł tkwi w szczegółach, a tych szczegółów nie ma – polemizował radny.
Wrocławska siedziba: kanciapa w Urzędzie Marszałkowskim
Na sesji poruszono też kwestię wrocławskiej siedziby planowanego, połączonego szpitala bolesławiecko-zgorzeleckiego. Starosta uznał tę kwestię za nieistotną na tym etapie prac, choć bardzo precyzyjnie podał kolejny pomysł na to, gdzie mogłaby być i jak wyglądać siedziba połączonych szpitali.
– Nie ma nic gorszego, jak wyjmowanie jakiegoś detalu z dokumentu, który jeszcze nie został upubliczniony i analizowanie go – powiedział Tomasz Gabrysiak. – Bo może się okazać, że jak się spotkamy, to tego elementu już nie będzie. Bo to jest projekt. Dla mnie jest trochę, takie niewygodne, że rozmawiamy o rzeczach mniej istotnych, a nie rozmawiamy o rzeczach ważnych. Wczoraj doszliśmy do wniosku, że siedzibę zrobimy w Urzędzie Marszałkowskim, wynajmiemy biurko po prostu i już. To, że w Urzędzie Marszałkowskim we Wrocławiu na sześciu czy siedmiu metrach kwadratowych będzie biuro podawcze szpitala połączonego w Zgorzelcu i w Bolesławcu, które będzie kosztowało, nie wiem, siedemset złotych, to nie jest naprawdę problem – dodał starosta.
Innego zdania był radny.
– Natomiast dla ludzi, którzy mnie o to pytali, to jest chyba ważne – odpowiedział staroście Radosław Palczewski. – Nie wiem, czy dla pana jest to najważniejsze. Dla mnie jest to ważne, bo jestem radnym, czy ten szpital będzie miał siedzibę we Wrocławiu. I nie wiem, czy on będzie miał siedzibę w kanciapie w Urzędzie Marszałkowskim, czy w najwyższym wieżowcu. To jest jakby inna kwestia. Natomiast dla wielu ludzi to jest ważne panie starosto – powiedział radny.
Plac przy ul. Zgorzeleckiej przestrogą dla uchwały o łączeniu szpitali
Temat podsumował inny radny Koalicji Obywatelskiej
– Sięgnę do roku 2006 i powiem o wmieszaniu się niepotrzebnej polityki w podejmowanie uchwał przez radnych – powiedział Cezariusz Rudyk. – Przypominam ulicę Zgorzelecką. 20 lat w tym roku mija od momentu, kiedy podejmowaliśmy uchwałę Rady Miasta Bolesławiec, tego niesławnego trójkąta, który do dzisiaj nie jest zagospodarowany, za którym ciągnie się historia polityki, prokuratury i tak dalej. Dlatego też przestrzegam państwa przed tego typu działaniem. My pozytywnie oceniamy dyrektora Barczyka. Dyrektor wygrał konkurs z określoną koncepcją rozwoju szpitala i na tym bazujemy. Ma pan nasze wsparcie, jeśli chodzi o czytanie dokumentów. Tylko bardzo proszę, żeby te dokumenty do nas wcześniej dotarły, żebyśmy mogli się do nich odnieść. I też nie śpieszmy się z decyzjami, ponieważ to jest sprawa zbyt poważna. Trójkąt przy Zgorzeleckiej to jest nic w porównaniu z tym jaką wagę niesie uchwała o połączeniu szpitali, jeśli chodzi o wymiar społeczny. Dlatego każdy krok bardzo proszę, aby z pana strony był rozważny i jasny. Natomiast to, co się wydarzyło z artykułem (na istotne.pl – red.) naszego przewodniczącego, mam nadzieję, że zostało dzisiaj wyjaśnione – dodał Rudyk.