Radna opozycji Urszula Magryś zrelacjonowała to, co działo się na sesji Rady Miasta 26 listopada. Radna opisała, jak przewodniczący Jaźwiec ją strofował i odebrał jej prawo do głosu podczas sesji, co uniemożliwiło jej przedstawienie stanowiska w kluczowej dyskusjach o podwyżce śmieci.

Radna podkreśliła, że takie postępowanie jest lekceważeniem wyborców i wezwała do przywrócenia zasad, w których radni mają pełne prawo do zadawania pytań.

– Bycie radną to moja świadoma decyzja i nie szukam taryfy ulgowej –  wyjaśnia Urszula Magryś. – Ale jedno musi być jasne: atakowanie radnej za zadawanie pytań to lekceważenie ludzi, którzy powierzyli jej głos. Styl prowadzenia sesji przez przewodniczącego Jaźwca, pełen wyższości, napastliwych komentarzy i prób uciszania nie służy ani Radzie, ani mieszkańcom. Bolesławianie zasługują na standardy, w których radny ma prawo pytać, prezydent ma obowiązek wyjaśniać, a przewodniczący stoi na straży rzetelności, a nie własnych emocji czy sympatii politycznych. Pracuję dla mieszkańców i będę nadal zadawała pytania, nawet jeśli komuś to przeszkadza – dodaje oburzona radna.

Mój błąd w głosowaniu

Radna poczuła się zobowiązana do przyznania się do pomyłki podczas głosowania nad uchwałą dotyczącą podwyżki opłat za śmieci. Mimo zamiaru zagłosowania przeciw oddała głos niezgodnie z intencją.

Przyczyną błędu nie był brak wiedzy radnej, lecz jak twierdzi atmosfera pośpiechu i chaosu panująca podczas obrad.

– Nie zdążyłam zadać szczegółowych pytań, bo prezydent sam zabrał głos, informując, że temat szerzej omawiano na wczorajszych komisjach – wyjaśnia Magryś. – Odpowiedziałam, że mnie tam nie było, nie jestem członkinią tych komisji. Na początku kadencji, gdy chciałam do nich dołączyć, usłyszałam od przewodniczącego, że wszystkie miejsca są już zajęte. Kluczowe komisje obsadziły głównie środowiska prezydenta i PiS. Podczas dzisiejszej sesji Jaźwiec próbował wykorzystać ten fakt przeciwko mnie, twierdząc, że „mogłam zgłosić się wcześniej”. Kiedy spokojnie tłumaczyłam tę sytuację, przewodniczący ponownie zaczął przekręcać moje słowa i komentować je w sposób zaczepny, próbując stawiać mnie w niekorzystnym świetle – informuje radna.

Wątpliwości w sprawie podwyżki opłat za śmieci

Radna uważa, że zabrakło kluczowych danych, a jej zamierzony sprzeciw miał konkretne podstawy.

– W uzasadnieniu podwyżki zabrakło fundamentalnych informacji, takich jak koszty zagospodarowania poszczególnych frakcji w Bolesławcu, analiza innych metod naliczania opłat, np. od gospodarstwa domowego czy od zużycia wody, choć o tych metodach wspomniał prezydent. Nie powiedziano jakie są realne koszty obsługi RIPOK w ostatnich 3 latach ani o tym jaki jest wpływ systemu kaucyjnego na opłaty – wyjaśnia Urszula Magryś.

Magryś twierdzi, że radni zamiast danych otrzymali ogólne hasła o wzroście cen energii i płac, a to zdecydowanie za mało, by uzasadniać kolejne obciążenia dla mieszkańców.