Szkoła pijarów w Bolesławcu to szacowna placówka, ale nie ma szczęścia do zakonników, którzy w niej uczą. Pierwszy dyrektor szkoły o. Adam Langhammer nie krył się z homofobicznymi poglądami. Wypisywał z telefonu szkoły obraźliwe komentarze z seksualnym podtekstem o "upojnej nocy dupoje*ców". Robił to anonimowo i odkryty musiał za to publicznie przepraszać.
Mając powyższe na uwadze na ironię zakrawa fakt, że jego współbratem był o. Piotr, który w miastach europejskich spotykał się na orgie z mężczyznami.
Jak napisał do nas absolwent szkoły pijarów w Bolesławcu, chodziły słuchy, że lubiany przez uczniów o. Piotr spotyka się z mężczyznami na seks, jednak uczniowie nie chcieli dać temu wiary.
Za to kolejny dyrektor szkoły o. Marek Kudach twierdził, że nic mu na ten temat nie wiadomo. Przez rok nie zrobił nic z informacją od nas. Uważał, że powinniśmy mu podać zakonnika z imienia i nazwiska. Nigdy tego nie zrobiliśmy. Napisaliśmy za to artykuł Pijar z Bolesławca prowadzi podwójne życie. Opowiada z pasją o swoich erotycznych podróżach. Dopiero wtedy zakon w ciągu czterech dni odkrył kim jest zakonnik, o którym pisaliśmy. Zakon podał go z imienia i nazwiska.
Zapis filmu „Cnota i ciało”
W szkole pijarów w Bolesławcu 5 lat pracował z dziećmi i młodzieżą. Zakonnik, bohater naszej historii, to pijar, ojciec Piotr lub Pioter – dla znajomych gejów na portalach randkowych.
Kiedy w 2013 roku Pioter pojawił się w internecie, nikt nie wiedział, że partnerów z okolic Bolesławca szuka duchowny, który rozpocznie pracę w pobliskiej szkole. Młody, przystojny, selekcjonował partnerów seksualnych. Musieli być atrakcyjni fizycznie i świetnie zbudowani. Nikt nie spodziewał, że młody pijar przejdzie taką zmianę na randkowych stronach i kilka lat później będzie nagrywał filmiki z orgii, w których regularnie uczestniczył. Ojciec Piotr: z jednej strony – duchowny i nauczyciel w szkole zakonnej, z drugiej – aktywny seksualnie mężczyzna prowadzący intensywne życie erotyczne.
W rozmowach z pijarem, które kilka miesięcy prowadziliśmy pod przykrywką, zakonnik używał swobodnego języka, flirtował i wprost zapraszał do kontaktów seksualnych. Wielokrotnie deklarował gotowość na „całonocne i całodniowe zabawy”, opisywał sytuacje, w których „był ru**any przez parę z Monachium” lub „fistowany w hotelu w Berlinie”.
Zakonnik wysyłał nam też nagrania wideo z orgii, w których brał udział. Wysyłał je, by podniecić potencjalnego partnera i zachęcić go do spotkania. W jednej z wiadomości zakonnik pisał zadowolony z siebie: „Zgadnij, co robię w Lizbonie? Zwiedzam muzeum historii kutasów i dup”. Pytał też o długie sesje z chemsex.
Chemsex jest taką szeroką dziedziną z takim generalnym określeniem na uprawianie seksu po substancjach psychoaktywnych. Dzisiaj zyskuje popularność. To jest uprawianie seksu raczej po substancjach stymulujących, takich jak mefedron, kokaina, amfetamina, które mają za zadanie powiększyć przyjemność, zwiększyć ekscytację, jak również zmniejszyć pewne opory, które się podczas takiego seksu mogą pojawić. Chemsex zdarza się każdemu, aczkolwiek w tym stereotypie, że jest on domeną homoseksualnych mężczyzn, jest trochę prawdy. W sensie z badań wynika, że faktycznie najczęściej będzie się zdarzał w stosunkach dwóch mężczyzn, również takich, którzy czasami uprawiają seks z kobietami, ale jednak najczęściej jest to stosowane w układzie męsko-męskim. Ciężko powiedzieć o przyczynach. Jedną z nich może być pewnie kwestia, że zmniejsza się też opór, który gdzieś może występować przy, przy dwójce, szczególnie obcych mężczyzn. Natomiast może to być też kwestia środowiska korzystania z określonego, określonych aplikacji randkowych, z określonych materiałów. Coś w rodzaju takiej kulturowej mody czy pewnego kulturowego wzorca, jaki występuje.
Tomasz Kwieciński
Ojciec Piotr to charyzmatycznym duchowny, który uwielbia pracę z młodzieżą. Wychowankowie piszą o nim, że miał z nimi niesamowicie dobry kontakt, zawsze służył dobrym słowem, potrafił się z nimi komunikować i wspierać.
To, co lubię w pracy z ludźmi młodymi, to jest również, może zabrzmi to nieładnie, ale dostrzegam efekty swojej posługi i czuję się potrzebny. Wszystkie rozmowy, wszystkie spotkania, czy to formacyjne, czy jakieś mniej formalne – to wszystko sprawia, że dostrzegam, jak oni się rozwijają, jak kształtują swoją osobowość, swój charakter, dojrzewają. Przede wszystkim wierzę.
Ojciec Piotr
Swoje życie pijar opisuje w prostych słowach.
Zaczyna się każdego dnia o szóstej rano. Oprócz tych dni, kiedy przysypiam i zaczyna się troszeczkę później. O szóstej trzydzieści jutrznia. Wy być może wstajecie mniej więcej o tej porze. Jakieś śniadanie. U mnie to konfesjonał, Eucharystia. Później idziecie do szkoły. Ja też idę do szkoły. Jedna lekcja. Druga lekcja. Przerwa. Rozmowy z kolegami, z koleżankami, ja czas spędzany między uczniami z innymi nauczycielami. Później powrót. Inne zajęcia. Przygotowywanie zajęć, w moim przypadku dla duszpasterstwa akademickiego. Wy pewnie siadacie do lekcji. I tak dzień za dniem. Od czasu do czasu pojawia się coś ekstra.
Ojciec Piotr
Na aplikacji randkowej, gdzie zakonnik szukał partnerów seksualnych, podawaliśmy się za atrakcyjnego mężczyznę. Pisaliśmy po angielsku. Zakonnik złapał przynętę. Nie mówił, że jest księdzem. Podawał się za pracownika firmy eventowej. Jednocześnie skrupulatnie planował z nami spotkania – proponował między innymi wynajęcie mieszkania w Krakowie lub Wrocławiu. Deklarował gotowość na seks. Jego język był wulgarny.
– Poinformuj mnie wcześniej, żebym mógł wziąć wolne w pracy, na wypadek czegoś – pisał do nas w wiadomościach i dodawał: – Możesz ru**ać mnie cały dzień i noc. Podczas jednej z rozmów wspominał o nocach spędzonych z parą z Niemiec: „Obaj byli świetnymi ruchaczami. Spędziliśmy razem całą noc i prawie cały dzień”.
Podczas rozmów z zakonnikiem dostaliśmy też nagrania wideo. Duchowny nagrywał siebie i partnerów podczas orgii. Filmy te powstały w hotelach w Berlinie, Lizbonie i Krakowie. Filmy pokazują mężczyzn, którzy nie dbają o intymność podczas stosunków grupowych. Na jednym z filmów widać, jak podczas stosunku ojciec Piotr wychyla się przez otwarte okno wychodzące na ulicę w Berlinie.
Ludzie chcący zostać duchownymi, chcący zostać kapłanami, jakimiś przewodnikami duchowymi, tak naprawdę nie mają wyboru. Tak naprawdę będą musieli wziąć wszystko w pakiecie i możemy sobie wyobrazić, że ktoś chciałby żyć w celibacie. Są to tzw. osoby aseksualne, które po prostu nie mają takich potrzeb i wtedy faktycznie ten celibat nie jest żadnym problemem. Natomiast dużo częściej możemy sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś wcale taki do końca aseksualny nie jest, no ale z jakichś powodów wybrał tą właśnie duchową drogę, taką, jaka jest w naszej kulturze tak naprawdę jedyną popularną opcją. No i jest zmuszony de facto później do przynajmniej próby życia w tym celibacie.
Tomasz Kwieciński
Po zebraniu materiałów opublikowaliśmy w maju 2025 roku artykuł „Pijar z Bolesławca prowadzi podwójne życie.”.
Materiał zrobiliśmy korzystając z maksymy ks. Stanisława Konarskiego, patrona szkoły i reformatora polskiej oświaty: „Dokładajcie wszelkich starań, kształcąc serce – cnotami, umysł – naukami, ciało – ćwiczeniami”.Chcieliśmy w ten sposób podkreślić rozdźwięk między życiem o. Piotra – pijarskiego nauczyciela, a celami katolickiej szkoły. A cele te to kształtowaniem uczniów, by kochali prawdę, swoje życie uzgadniali z wyznawaną wiarą, a wychowanie czerpali z chrześcijańskiego systemu wartości. Szkoła pijarska z założenia jest miejscem ewangelizacji.
Mamy jakąś taką dalece posunięty rozziew, taki Rów Mariański pomiędzy rolą publiczną a życiem prywatnym. To właściwie trudne jest nawet do ogarnięcia w kategoriach moralnych, że ktoś może tak bardzo sprzeciwiać się tym wartościom, które głosi, które właściwie wmusza innym ludziom, ponieważ głosi je jako kaznodzieja, głosi je zapewne spowiadając. W związku z tym to jest hipokryzja, ale to jest też jakieś takie totalne moralne zagubienie moim zdaniem. To znaczy, bez jakichkolwiek zahamowań, bez specjalnego ukrywania się prawie publicznie robię dokładnie odwrotne rzeczy do tych, które głoszę także jako na przykład nauczyciel w szkole, katecheta czy w ogóle nauczyciel, na przykład w katolickiej szkole. No i to jest po prostu oburzające. Zastanawiam się, czy taki duchowny nie bierze pod uwagę sytuacji, że ktoś z uczniów znajdzie go na portalu gejowskim albo dotrze do jakichś jego zdjęć, albo filmików rozpowszechnianych. I co on sobie pomyśli o całym systemie, który ten ksiądz reprezentuje? O Kościele Katolickim, o jego nauce moralnej? Powiedzieć hipokryzja w tym przypadku to mało powiedzieć.
Jacek Kochanowski
Dyrektor szkoły po publikacji artykułu wysłał do nas maila. Dyrektor bronił w nim wizerunku szkoły: (…) Połączenie w artykule obrazu (zdjęcia budynku) z informacjami o aktywności homoseksualnej zakonnika godzi we wspólnotę szkolną: nauczycieli, uczniów i rodziców. Jako dyrektor nie mogę się na to zgodzić.(…) Dyrektora oburzyły też zdjęcia zamieszczone w artykule. Nazwał je „pornograficznymi” oraz prosił (…) o przekazanie dowodów.
Jednocześnie do rodziców wysłał atakujące redakcję oświadczenie. Przekazał w nim, że artykuł dotyczący gorszącego życia zakonnika został zilustrowany zdjęciem budynku szkoły, uderzając w ten sposób w całą wspólnotę. Oświadczył, że był to celowy zamiar dziennikarzy, by przeszkodzić w rekrutacji do szkoły.
W obronie stanął też radny miejski Łukasz Molak, szafarz kościelny, sekretarz w szkole pijarów w latach 2012-2016. Molak jest też organizatorem marszy dla życia i rodziny. Promuje i tworzy homofobiczne treści w Internecie, w tym przeciwne edukacji zdrowotnej. To on edytował i rozsyłał list od Rady Rodziców w szkole pijarów, w obronie szkoły.
(…) również dla nas opisane w artykule zachowania są nieakceptowalne i skandaliczne – czytamy w liście anonimowych rodziców. – Ale próba ich powiązania z dziećmi i wychowaniem katolickim to czysta podłość i medialna manipulacja.(…) Artykuł ten jest: atakującym i oszczerczym materiałem medialnym wobec społeczności szkoły, pełnym wulgaryzmów, opisów seksualnych praktyk i obrzydliwych treści, ilustrowanym zdjęciami pornograficznymi – dostępnymi bez jakiejkolwiek kontroli wiekowej. Żądamy od redakcji Istotne.pl: Natychmiastowego usunięcia gorszących zdjęć. Zaprzestania publicznego łączenia szkoły z przedstawioną sprawą. Opublikowania oficjalnych przeprosin dla społeczności szkolnej Szkoły Pijarskiej w Bolesławcu.
Niemal rok przed publikacją naszego artykułu dyrektor szkoły wiedział o podejrzanym zachowaniu jednego z nauczycieli-pijarów. Nie podjął jednak żadnego działania. Redaktor istotne.pl Krzysztof Gwizdała rozmawiał osobiście z dyrektorem szkoły po opublikowaniu w sierpniu 2024 roku filmie „Co robią księża, kiedy zdejmują sutannę.” Mamy też mail od dyrektora, w którym po publikacji tego filmu znów bronił wizerunku szkoły.
(…)W 8. minucie filmu padają słowa: "Wiemy, że jeden z zakonników ogłasza się regularnie na randkowych portalach gejowskich". Sposób sformułowania tego stwierdzenia jasno sugeruje, że chodzi o zakonnika aktualnie pracującego w szkole. Oświadczam, że nie są mi znane żadne informacje na ten temat.(…)
Dziennikarz Krzysztof Gwizdała o rozmowie z dyrektorem
Dyrektor napisał do nas list wyrażający oburzenie, oburzenie tym, że pokazaliśmy szkołę. No i ja pomyślałem sobie no cóż, po prostu przyjdę i porozmawiam tak w cztery oczy. Z dyrektorem rozmawialiśmy na temat osób LGBT, na temat podejścia Kościoła do takich osób. No i dyrektor na przykład uważa, że bycie osobą LGBT to tak jakby to jest jakaś taka niepełnosprawność, tak jakby nie mieć lewej ręki. Na co ja powiedziałem dyrektorowi, że nie, że to jest nonsensowne, że to jest raczej tak jak być osobą praworęczną albo leworęczną, no i że większość osób jest praworęczna, ale część osób jest leworęczna i że to jest na tej zasadzie, a nie na zasadzie jakiegoś inwalidztwa. No i wtedy zdecydowałem, że powiem mu, że wśród jego nauczycieli jest zakonnik związany z tą szkołą, który umawia się z innymi mężczyznami na seks. Gdy rozmawiałem z dyrektorem, on jakoś nie był mocno zaskoczony taką informacją, że jeden z zakonników umawia się na seks. Natomiast cały czas mówił, że on, żeby rozpocząć działania, musi znać imię i nazwisko. I efekt był taki, że w sumie rok po naszej rozmowie nic się nie zadziało. Dopiero po publikacji artykułu, zakonnika, chociaż też nie podaliśmy jego personaliów, nie mówiliśmy kto, no to jakoś się zakonowi udało się ustalić to w trzy dni i na czwarty dzień przyszła informacja, że tak, że wiemy kto, sami podali imię i nazwisko i napisali, że już nie będzie w Bolesławcu.
Krzysztof Gwizdała, dziennikarz istotne.pl
Prowincjał zakazał ojcu Piotrowi odprawiania mszy i noszenia habitu.Do redakcji napływać zaczęły podziękowania za naszą pracę. Pisali byli uczniowie o. Piotra. Naukę w szkole pijarów wspominali dobrze, o ojcu Piotrze mieli dobre zdanie. Pisali również, że docierały do nich informacje o podwójnym życiu pijara, ale nie chcieli dać im wiary. Oto fragment jednego:
Chcę Wam po prostu bardzo podziękować za dobrą robotę. Takie procedery absolutnie nie powinny mieć miejsca. Nie możemy dawać przyzwolenia na zamiatanie takich spraw pod dywan. Wielkie brawa za odwagę, mam nadzieję, że sprawa nabierze jeszcze większego rozgłosu!
Dyrektor szkoły rozesłał do rodziców mail z przeprosinami:
(…) ze smutkiem i głębokim wstydem potwierdzam, że opisany w bolesławieckich mediach zakonnik (…) to ojciec Piotr W. (…) Ufamy że niegodne zachowanie ojca Piotra dotyczyło tylko życia prywatnego, a nie samej pracy kapłańskiej i pijarskiej Bolesławcu(…). Gdyby jednak ktoś wiedział o takich zachowaniach lub potrzebował po prostu rozmowy, prosimy o kontakt z Prowincjonalnym Delegatem do spraw ochrony dorosłych i małoletnich. (…) Drodzy rodzice bardzo Was przepraszamy, że nie udało nam się ochronić przed zgorszeniem Was oraz powierzonych nam przez Was dzieci i młodzież. Gorąco przepraszamy, że zawiedliśmy wasze zaufanie.(…) Ojciec Piotr kilka dni po naszej publikacji usunął konto na aplikacji randkowej i na komunikatorze, ale do dzisiaj ma aktywny profil na Instagramie, gdzie prezentuje swoje ciało.
Dwa razy pytaliśmy o dalsze losy zakonnika. W sierpniu 2025 roku poinformowano nas, że wciąż trwa postępowanie wyjaśniające. I do jego zakończenia Zakon nie będzie się wypowiadał. Kolejny raz zapytaliśmy o wynik procesu w październiku 2025. Odpowiedziano nam 7 października, że trwa przesłuchanie świadków i zajmie ono około miesiąca. Potem dokumenty zostaną przesłane do odpowiedniej Dykasterii Stolicy Apostolskiej.Wywiad z Tomaszem Kwiecińskim:
Podejrzewam, że część osób idąc już do seminarium, nawet nie próbuje przed sobą udawać, że będzie tego przestrzegać. Z jakiegoś powodu wybierają tą ścieżkę. Dla mnie jako osoby, która akurat autentyczność w życiu i zgodność ze swoimi wartościami bardzo sobie cenię, no to jest to trochę niezrozumiałe. Czemu ktoś idzie przysięgając, yy, celibat w chwili, kiedy w ogóle nie ma takiego zamiaru? Natomiast część takich osób robi i prowadzi podwójne życie. Podwójne życie myślę, że zawsze coś robi, aczkolwiek jeśli ktoś się na to od razu szykuje, od razu się gotuje, no to tak naprawdę do takiego losu, no to tak naprawdę główny problem ma dopiero jak wpadnie, jak to się wyda. Podejrzewam, że większość z tych osób jakichś większych wyrzutów sumienia nie ma. Natomiast nie powiedziałbym, że to przechodzi przez, przechodzi bez skutków. No bo zawsze kłamiąc, zawsze żyjąc w podwójnym życiu, będziemy mieli jakieś skutki. Rozumiem, że jeśli ktoś to robi dla ratowania ojczyzny i jest podwójnym agentem, no to ma jakiś wyższy cel, który za tym idzie. Natomiast jeśli to jest po prostu robione z egoizmu, z żądzy, a ktoś jednocześnie w tym samym czasie, bo do samej żądzy i popędu seksualnego nic nie ma, ale jeśli ktoś jednocześnie w tym samym czasie coś ślubuje, odgrywa jakąś rolę, chciałby być godny zaufania, a w tym czasie robi rzeczy godne jakiejś patologii, no to na pewno musi wpływać na psychikę takiej osoby. Chociażby w tym zakresie, że nie jest to żaden wzór moralny, którego wszyscy powinniśmy, którego wszyscy powinniśmy słuchać.
Tomasz Kwieciński
Według informacji rzecznika Zakonu Pijarów, o. Piotr złożył prośbę o zwolnienie z obowiązków wynikających ze święceń kapłańskich i ze ślubów zakonnych oraz prowadzi życie jako osoba prywatna poza domem zakonnym. Nie wolno mu pracować jako kapłan, ale od momentu złożenia prośby nie podlega innym ograniczeniom.
Rzecznik zakonu nie podał daty złożenia prośby przez o. Piotra, choć o to pytaliśmy.
Eksperci występujący w filmie
Tomasz Kwieciński: terapeuta transpersonalnym i międzynarodowy trener rozwoju osobistego, autor książki „Follow the Call: Therapeutic Experiences in Expanded States of Consciousness” i twórca podkastu „Terapia Psychodeliczna”. Jedną z dodatkowych dziedzin, w których pracuje, jest towarzyszenie osobom z uzależnieniami chemicznymi i/lub behawioralnymi w ich drodze do świadomego życia wolnego od uzależnień. Jego zawodowe obszary pracy terapeutycznej to: zmienione stany świadomości, integracja doświadczeń psychodelicznych, procesy transgeneracyjne, trauma religijna, kryzysy duchowe
dr hab. Jacek Kochanowski: socjolog i filozof, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, doktor habilitowany nauk humanistycznych, publicysta. Zajmuje się socjologią queer i gender. Działacz praw człowieka: zajmuje się problematyką dyskryminacji LGBT i kwestiami dotyczącymi prawnej, politycznej, społecznej i ekonomicznej dyskryminacji kobiet.