Ksiądz Jarosiewicz został przeniesiony z Bolesławca do Węglińca w 2023 roku. We wrześniu 2025 roku biskup legnicki znów zdecydował o losie księdza w związku z postępowaniem kościelnym w sprawie podejrzenia nieprawidłowości w parafii w Bolesławcu. I oddalił go z parafii w Węglińcu.
– Ksiądz Jarosiewicz pozostaje proboszczem, ale został oddalony do miejsca, gdzie będzie czekał na zakończenie procesu – informował 26 września rzecznik biskupa ks. Waldemar Wesołowski. Rzecznik nie chciał podać miejsca, w którym miałby przebywać oddalony ksiądz. Na zastępstwo do Węglińca biskup oddelegował dziekana z Nowogrodźca.
Trzy dni później do redakcji napisał czytelnik:
Saga z księdzem Jarosiewiczem trwa. Jako, że w Węglińcu musi posługiwać ksiądz z Nowogrodźca, w niedzielę (28 września – red.) musiał zapewne znaleźć zastępstwo dla siebie we własnej parafii. I tak oto msze w Nowogrodźcu (w kościele św. Mikołaja) odprawiał ksiądz Jarosiewicz. Parafianie – ci, którzy wiedzieli, że to on, ponieważ nie przedstawił się – nie byli zachwyceni. Cała sytuacja nie sprzyja Kościołowi. Nie można wiecznie przerzucać problemu po całej diecezji.
Czytelnik
Zadzwoniliśmy na parafię w Nowogrodźcu, by to potwierdzić, ale informacja okazała się tajemnicą. Osoba, która odebrała telefon, odesłała nas do Kurii. Napisaliśmy więc ponownie do rzecznika Wesołowskiego.
– Nie wiem, czy odprawiał, czy nie (msze w Nowogrodźcu – red.), nie mam takiej wiedzy, trzeba pytać proboszczów tych parafii – poinformował istotne.pl rzecznik biskupa ks. Waldemar Wesołowski. – Ksiądz Andrzej nie ma zakazu odprawiania i sprawowania posługi duszpasterskiej poza parafią w Węglińcu, nie zostało to ograniczone. Decyzja Biskupa legnickiego w związku z oddaleniem z parafii w Węglińcu dotyczy posługi i zamieszkania w tym miejscu, czyli w parafii Węgliniec do zakończenia postępowania kanonicznego – dodał rzecznik i nie odniósł się do informacji, że wierni takimi roszadami nie są zachwyceni.
Apel parafianina do biskupa legnickiego
Do redakcji napisał też inny rozgoryczony parafianin z Węglińca, który kontaktował się z biskupem legnickim (poprosił o zachowanie anonimowości w tej informacji, ale list do biskupa podpisał). Wierny z parafii w Węglińcu poinformował nas, że poprosił biskupa Andrzeja Siemieniewskiego o wyjaśnienia. W liście podniósł temat braku przejrzystości finansowej parafii oraz stawiał pytania o powody uprzywilejowanego traktowania księdza Jarosiewicza. Domagał się również przejrzystości działań Kościoła i reakcji Kurii w celu przywrócenia zaufania wiernych.
Poniżej fragmenty listu wysłanego do Kurii w Legnicy.
Ekscelencjo,
Po raz kolejny, jako wierny parafii w Węglińcu, zmuszony jestem zwrócić się o wyjaśnienie sytuacji dotyczącej ks. Andrzeja Jarosiewicza.
Mimo przegranej sprawy sądowej w Bolesławcu, nagłośnionych przez media skandali, licznych skarg kierowanych przez parafian do Kurii i Episkopatu, a także formalnego „oddalenia od posługi”, ks. Jarosiewicz wciąż figuruje jako proboszcz naszej parafii. Taki stan rzeczy rodzi poważne zgorszenie i poczucie bezkarności.Moje pytania są następujące:
Czy biskup jest nieomylny i jego decyzje są absolutne, że mimo tylu zgłoszeń i faktów ks. Jarosiewicz pozostaje formalnie proboszczem? (...)
Czy istnieją jakieś niejawne powody, dla których ks. Jarosiewicz pozostaje nietykalny? (...)
Od dwóch lat w naszej parafii zbierane są pieniądze „na inwestycje i modernizacje” (...) Zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego (kan. 1287 §1) administrator dóbr kościelnych ma obowiązek corocznego przedstawienia wiernym takiego sprawozdania (nie ma go ani na stronie parafii, ani na tablicy ogłoszeń). Dlaczego ten obowiązek jest ignorowany (...)?
Kiedy wierni naszej parafii mogą się spodziewać powołania nowego proboszcza (...)?
Ekscelencjo, wierni parafii mają prawo do przejrzystości, uczciwości i pasterza, który będzie przykładem, a nie źródłem wstydu. Milczenie i brak reakcji ze strony Kurii tylko pogłębia kryzys zaufania do Kościoła.
Oczekuję jednoznacznej odpowiedzi w powyższych sprawach.