Skontaktowała się z nami mieszkanka Tomaszowa Bolesławieckiego, która od kilku miesięcy opiekuje się swoją byłą teściową, 69-letnią panią Marią. (Choć formalnie nie są już spowinowacone, Czytelniczka ciągle o niej mówi per „mama”). – Chciałabym, żeby ktoś się zainteresował takimi ludźmi – przyznaje zgłaszająca. – Ja już psychicznie nie mogę już na to patrzeć. Zachodzę w głowę, jak działa nasz system zdrowia.

Czytelniczka podkreśla, że jakiś czas temu jej rodzinie „świat się zatrzymał”. Była teściowa co prawna od dawna chorowała; ma alzheimera i choroby współistniejące. Ale stan seniorki jeszcze bardziej się pogorszył w styczniu tego roku. W kwietniu kobietę znaleziono nieprzytomną na podłodze, trafiła na półtora miesiąca do szpitala.

Teraz pani Maria jest w stanie wegetatywnym, nie ma z nią właściwie kontaktu. Do niedawna, dopóki nie dostała dobrych leków, krzyczała w nocy, płakała.

Nasza Czytelniczka zwolniła się z pracy, żeby się zająć byłą teściową. Zapytana, dlaczego zaopiekowała się właściwie obcą w tej chwili osobą, nasza rozmówczyni odpowiedziała: – To zawsze dla mnie była dobra kobieta, traktowała mnie jak córkę. Miałam ją zostawić na ulicy?

Problemem okazało się znalezienie profesjonalnej opieki. Kobieta stała się gorącym kartoflem dla okolicznych placówek i instytucji. Pani Maria ma podłączony PEG do brzucha, co oznacza, że pokarm podawany jest dojelitowo. W jednych ośrodkach nie było dla niej miejsca, w innych tłumaczono, że nie ma wykwalifikowanego personelu. (Tyle że Czytelniczka i jej mąż jakoś jednak dają sobie z PEG-iem radę).

W sierpniu zapadł wyrok sądu, że pani Maria powinna trafić do profesjonalnej placówki. Bo wymaga stałego nadzoru. (Ciągle próbuje sobie np. wyrwać PEG). – Czemu nie ma pomocy od państwa – żali się nasza rozmówczyni. – Składki zdrowotne są wciąż pobierane.

Czytelniczka podkreśla, że ani ona, ani jej rodzina nie walczą o pieniądze. Chciała po prostu, żeby państwo zainteresowało się losem takich osób.

Dziś otrzymaliśmy informację, że sprawa zmierza w dobrą stronę – ma się nią zająć GOPS w Warcie Bolesławieckiej.

Tuż przed publikacją tego materiału, zanim urzędnicy cokolwiek zrobili, stan kobiety nagle się pogorszył. Po godz. 16:00 w piątek kobietę zabrała karetka do szpitala.