Między polami rozciągającymi się za Bolesławcem w stronę Wartowic, wśród ogromnych drzew stał wzniesiony w XIII wieku zamek, którego powstanie przypisywane jest zakonowi templariuszy. Późniejsza historia zamku Sternburg łączy się z rycerzami-rabusiami i legendarnym Czarnym Krzysztofem dolnośląskim Robin Hoodem. Jest też opowieść o kamiennym rycerzu, który jak wiedźmin strzeże ducha starej warowni
Malowniczo usytuowane miejsce znajduje się na żółtym, gminnym szlaku turystycznym. Dzisiaj po zamku zostały ruiny, ale nawet w tym stanie miejsce jest bardzo malowniczo położone, a jego historia wciąż intryguje.
Niestety Mirosław Haniszewski, który jako wójt powinien dbać o rozwój gminy również turystyczny, nie dba o to wyjątkowe miejsce. Pieniądze z dofinansowania zostały rozdysponowane (o szczegóły projektu zapytaliśmy wójta, na odpowiedź czekamy – red.), ale na tym inicjatywa urzędnika się chyba skończyła.
Gospodarskie dbanie o teren wokół zabytku przerosło możliwości lub wyobraźnię wójta. Dlatego obiekt to niestety nie tylko miejsce odwiedzane przez turystów podziwiających Dolny Śląsk i zwabionych ciekawym opisem szlaku na stronie gminy. To niestety również popularne miejsce brudasów organizujących tam ogniska i zostawiających po sobie śmieci. Do tego na podmokłych terenach wokół zabytku takie same brudasy wyrzucają stare opony.
Sprostowanie Mirosława Haniszewskiego
Tajemnice Gwiezdnego Zamku
Dawniej do zamku otoczonego wałami prowadziła głęboka, wypełniona wodą fosa zasilana strumieniem, dziś pozostał po niej jedynie zaniedbany, ledwie widoczny rów, w którym woda utrzymuje się tylko miejscami. Sam zamek krył się wśród starych drzew. Według dziewiętnastowiecznych kronik miał zostać wzniesiony przez templariuszy na przełomie XI i XIII wieku.
Templariusze, zbrojne ramię Kościoła to najbardziej tajemniczy zakon na świecie. Na Śląsku, dzięki staraniom Henryka Brodatego, pierwsi templariusze osiedlili się w 1226 roku, w okolicach Bolesławca mogli strzec pielgrzymów podążających szlakiem św. Jakuba.
Templariusze i rycerze-rabusie
To znana od czasów średniowiecza trasa pielgrzymkowa prowadząca do grobu świętego Jakuba w Santiago de Compostella. Szlak przebiegał przez niemal całą Europę, łącząc ważne dla pątników miejsca kultu. Elementem wyróżniającym podróżujących tą trasą była charakterystyczna duża muszla, noszona na szyi lub przypinana do kapelusza. Dolnośląski odcinek Camino de Santiago prowadzi z Głogowa przez Chocianów, Kruszyn, Bolesławiec, Ocice, Nowogrodziec, Lubań do Zgorzelca.
Według legendy Gwiezdny Zamek łączył podziemny korytarz z warownią na Grodźcu. Ta historia może być pokłosiem opowieści o rycerzach-rabusiach, którzy mieli zadomowić się w Sternburgu.
Z jednej strony ludowe opowieści przestrzegały przed bezwzględnymi rabusiami z Gwiezdnego Zamku, którzy bezlitośnie łupili najbliższą okolicę, z drugiej zaś sławiły śląskiego Robin Hooda, Czarnego Krzysztofa, którego historię opisaliśmy w materiale: Dolnośląski Robin Hood działał nieopodal Bolesławca. Czy ukrył skarb w Skale?
Kamienny wiedźmin z Warty
Mury warowni miała wieńczyć kamienna figura rycerza. O kamiennym rycerzu pisali romantyczni poeci, opiewający piękno ruin Gwiezdnego Zamku; niestety sama figura przepadła w nieznanych okolicznościach.
Miejscowy rzemieślnik wykonał kolejną rzeźbę rycerza, która podobno stała w narożniku zamkowego ogrodu do 1939 roku. Rycerz pilnował spokoju starych ruin i duchów, które w nich krążą. Kiedy dzwony kościelne miały wybić północ, kamienny rycerz ożywał i mordował intruzów.
Hugo Rosner i Ryszard Flogel tak opisywali postument (tłumaczenie z j. niemieckiego Z. Abramowicz):
W obramowaniu lasu ciemnym
prastare mury zamku tkwią
wiosenną pluchą są zroszone
i przelewaną niegdyś krwiąSmętne ruiny są dziś puste
Śpiewu żadnego, ptaka pienia,
a nad gruzami trzyma straż
postać wykuta tu z kamieniaRycerz ze skały niewzruszony
rzeźba ponurą twarz mająca
stoi wysoko ponad fosą
za dnia skąpany w blasku słońcaGdy jednak pobliski kościółek
w północnej ozwie się godzinie
zejdzie z wysoka z resztek murów
i na dół strasznym cieniem spójniePo trzykroć robi krąg powoli
Omszałe szańce patroluje
Nad nikim, kto tu nocą wtargnął
Upiór się skalny nie litujeA jeszcze nigdy tak nie było
by mógł powrócić do swej chaty
Intruz skoro go dostrzegł rycerz
co wszystkich obcych śle w zaświaty
Wiersz mógł powstać po lekturze XIX-wiecznej kroniki, w której znajdował się opis figury rycerza-zakonnika. Kronikarska wzmianka świadczyłaby o tym, że taka rzeźba naprawdę zdobiła mury zamku. Potwierdzają to również relacje ustne mieszkańców wsi. O ruinach starego zamczyska w swojej pracy o zamkach śląskich z 1844 roku wspomina również K.A. Müller.
Gwiezdny Zamek ocenia jako rycerską wieżę mieszkalną, wspomina też o figurze rycerza. Wymienia również właścicieli zamku: Wawrzyńca von Stibitza w 1237 roku i Burgolda von Stibitza w 1406 roku. Wszystko więc wskazuje, że była to strażnica graniczna strzegąca przejścia oddzielającego terytorium lwóweckie od bolesławieckiego. Nazwa Gwiezdny Zamek pojawiła się także w dokumentach z lat 1426, 1465, 1472 oraz 1580. W roku 1456 jako jedyny jego właściciel występuje Georg von Ziedlitz auf Sternau. O zamku, a raczej jego ruinach, w pracy wydanej w 1884 roku pisał też bolesławiecki kronikarz E. Wernicke.
Szkoda, że przekazy o tajemniczym zakonie templariuszy i złowieszczej figurze rycerza-zakonnika, która ożywa w nocy i porywa intruzów, to tylko legendy i bajania. Przydałby się ktoś, kto obroniłby to miejsce przed brudasami zaśmiecającymi ten urokliwy zakątek, kiedy wójt Haniszewski o niego nie dba.
(Tekst o historii Gwiezdnego Zamku na podstawie: Dzieje nadbobrzańskiej gminy Bolesławiec, Joanna sawicka, Zdzisław Abramowicz. Bolesławiec 2011)