Wiosną 2024 roku właściciel lokalu na parterze poinformował mieszkańców wspólnoty przy Asnyka 18 w Bolesławcu o planach wynajmu lokalu pod restaurację prowadzoną przez najemców wietnamskich. Aby uzyskać zgodę wspólnoty na otwarcie lokalu gastronomicznego, zadeklarował wykonanie zewnętrznego komina oraz doprowadzenie gazu do lokalu, który dotychczas nie posiadał takiej instalacji. Lokatorzy zgodzili się na te zmiany, wierząc, że inwestycja przyniesie korzyści i podniesie wartość nieruchomości.

Remont za ścianą i wyciek gazu

Prace remontowe rozpoczęły się w kwietniu 2024 roku i były prowadzone głównie przez ekipę najemców. W trakcie remontu doszło jednak do kilku incydentów. Najpoważniejszy z nich miał miejsce 1 lipca 2024 roku, kiedy to wykryto poważny wyciek gazu ze wspólnego, starego przewodu gazowego zasilającego trzy klatki. W wyniku awarii gaz został natychmiast zakręcony, a 24 mieszkania (z trzech klatek) pozbawiono dostępu do gazu na trzy miesiące. Wspólnota musiała wymienić całą instalację, co kosztowało około 150 tysięcy złotych. Lokal gastronomiczny został przy okazji włączony do nowego układu.

Wielkie otwarcie i śmierć sąsiada

Restauracja rozpoczęła działalność 15 listopada 2024 roku, a wraz z jej otwarciem w mieszkaniach zaczęły pojawiać się intensywne zapachy potraw. 17 listopada w jednym z mieszkań przy Asnyka 18 opiekunka znalazła martwego lokatora oraz jego martwego kota (dzień wcześniej obaj żyli). Obecni na miejscu policjanci zasugerowali pozostałym mieszkańcom kupienie sobie czujników tlenku węgla, ale prokuratura nie zbadała krwi zmarłego na obecność CO. W kolejnych tygodniach czujniki tlenku węgla w kilku mieszkaniach regularnie się włączały, co budziło niepokój mieszkańców.

Jedna z mieszkanek alarmowała inspektora o włączających się czujnikach tlenku węgla, wysyłając maile. Inspektor – według jej opowieści – nie odpowiedział na te wiadomości, a restauracja funkcjonowała bez zmian.

Pierwsza ewakuacja

4 lutego 2025 roku w jednym z mieszkań stwierdzono stężenie CO sięgające 916 ppm, co zmusiło straż do natychmiastowego zakręcenia gazu zarówno w mieszkaniach, jak i w restauracji. Kontrola kominiarzy oraz zarządcy wykazała, że pod obniżonym sufitem lokalu gastronomicznego ukryto stare kanały z licznymi otworami. Duży wyciąg kuchenny, działający bez odpowiedniego nawiewu, zasysał powietrze z pionów spalinowych, co powodowało cofkę spalin z piecyków gazowych do mieszkań.

Czujnik tlenku węgla ze wskazaniem 916 ppmCzujnik tlenku węgla ze wskazaniem 916 ppmfot. istotne.pl
Dziury w ścianieDziury w ścianiefot. istotne.pl

Zanim inspektor nadzoru budowlanego wydał decyzję o zakazie używania gazu w restauracji, wielokrotnie – zdaniem mieszkańców – zwlekał, argumentując, że potrzebuje „wszystkiego na papierze”. Dopiero 6 lutego 2025 roku wydał decyzję z rygorem natychmiastowej wykonalności. Mimo zakazu lokal działał dalej tego samego wieczoru – mieszkańcy nagrali gości przy stolikach i pracującą kuchnię. Zapytana o powód, kelnerka odparła: „Nasz właściciel ugrał sobie z inspektorem, że możemy smażyć do dwudziestej.”

Kolejne kontrole i ekspertyzy ujawniły nowe fakty, a konflikt między mieszkańcami, właścicielem lokalu i inspektorem nadzoru budowlanego narastał. Część lokali w chwili obecnej nadal nie może korzystać z piecyków gazowych ani łazienek na najwyższej kondygnacji, a wspólnota domaga się pełnego odseparowania lokalu na parterze od pionów budynku.

Dodajmy, że gdy okap przestał pracować, alarmy czujników ustały.

Sprawa trafia do prokuratury

Mieszkańcy złożyli zawiadomienie do prokuratury, oskarżając właściciela lokalu o narażenie życia i zdrowia oraz inspektora nadzoru budowlanego o niedopełnienie obowiązków służbowych. W połowie kwietnia 2025 roku biegły sądowy wizytował lokal, a w trakcie inspekcji stwierdzono, że wcześniej ujawnione otwory w kominach zostały zamurowane, a w łazience lokalu wywiercono nowy otwór poprawiający ciąg – co mieszkańcy odebrali jako próbę zatarcia śladów.

Działalność restauracji ostatecznie została wstrzymana. W lokalu nie przyjmuje się już gości; na podłodze, między kartonami na materacach, nocowali Wietnamczycy, którzy wcześniej prowadzili kuchnię.

Prokuratura umarza wątek „narażenia”

23 czerwca 2025 roku Prokuratura Rejonowa w Bolesławcu umorzyła dochodzenie w sprawie narażenia mieszkańców Asnyka 18 na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 k.k.). W uzasadnieniu stwierdzono, że – mimo ujawnionych nieprawidłowości – nie doszło do wypełnienia znamion czynu zabronionego.

Prokuratura oparła się m.in. na opinii biegłego z zakresu instalacji gazowych i wentylacji. Biegły wskazał, że do pojawiania się tlenku węgla w mieszkaniach mogło dochodzić w wyniku podciśnienia wytwarzanego przez wentylację mechaniczną lokalu gastronomicznego, ale jednocześnie zwrócił uwagę na problemy po stronie samych mieszkań – w tym niedostateczny nawiew powietrza i zbyt szczelną stolarkę okienną.

W ocenie prokuratury zabrakło przesłanki „bezpośredniości” zagrożenia, wymaganej przez kodeks karny.

Zażalenie mieszkańców

Z decyzją nie zgodzili się lokatorzy. 26 czerwca 2025 roku złożyli zażalenie, zarzucając prokuraturze pominięcie kluczowych okoliczności. Wskazali, że lokal gastronomiczny – ich zdaniem – nie był prawidłowo przystosowany do prowadzenia kuchni, a cofanie się spalin następowało wyłącznie w czasie pracy wyciągu mechanicznego. Podnoszą też, że w mieszkaniach notowano bardzo wysokie stężenia CO, a w budynku przebywały dzieci.

Mieszkańcy kwestionują również część ustaleń dotyczących rzekomych wad wentylacji w lokalach mieszkalnych, twierdząc, że biegły oparł się na protokole kominiarskim, który – według nich – nie oddaje rzeczywistego stanu instalacji.

Umorzenie wątku inspektora i kolejne zażalenie

Równolegle prokuratura umorzyła postępowanie dotyczące ewentualnego niedopełnienia obowiązków przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego (art. 231 k.k.). 27 czerwca 2025 roku mieszkańcy złożyli kolejne zażalenie, wskazując m.in. na przewlekłość działań, brak reakcji na sygnały o włączających się czujnikach CO oraz – ich zdaniem – niewystarczające wyjaśnienie roli lokalu gastronomicznego w całym zdarzeniu.

Wojewódzki inspektor uchyla decyzję PINB

Sprawa znalazła swój ciąg dalszy także w nadzorze administracyjnym. 23 lipca 2025 roku Dolnośląski Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego uchylił w całości decyzję PINB w Bolesławcu i przekazał ją do ponownego rozpatrzenia. Dotyczyła ona nakazów i zakazów nałożonych na część mieszkań w budynku przy Asnyka 12 – w tym zakazu korzystania z łazienek i obowiązku wykonania dodatkowych przewodów wentylacyjnych.

WINB uznał, że choć stwierdzono nieprawidłowości, to w aktach sprawy nie wykazano w sposób wystarczający, dlaczego zastosowano najbardziej rygorystyczne środki, w tym rygor natychmiastowej wykonalności. Zwrócono uwagę, że w uzasadnieniu decyzji pojawia się odwołanie do zgonu lokatora z Asnyka 18, jednak w dokumentacji administracyjnej brakowało opinii biegłego, która jednoznacznie łączyłaby te zdarzenia.

Skarga mieszkańców Asnyka 10–19

8 sierpnia 2025 roku mieszkańcy budynków przy Asnyka 10–19 złożyli skargę do Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Zarzucili powiatowemu inspektorowi działania, które – ich zdaniem – doprowadziły do chaosu decyzyjnego, ograniczeń w korzystaniu z mieszkań i przerzucenia odpowiedzialności z lokalu gastronomicznego na lokatorów.

W skardze pojawiają się również zarzuty dotyczące relacji inspektora z właścicielem lokalu gastronomicznego. Są to jednak twierdzenia mieszkańców, które – na obecnym etapie – nie zostały potwierdzone prawomocnymi ustaleniami organów.

Spór trwa

Choć działalność restauracji została wstrzymana, a okap przestał pracować, konflikt nie został zakończony. Toczą się postępowania administracyjne i nadzorcze.

Dla lokatorów Asnyka 18 sprawa nie dotyczy już wyłącznie jednej restauracji, lecz pytania o odpowiedzialność instytucji i granice bezpieczeństwa w budynku wielorodzinnym. Na ostateczne rozstrzygnięcia wciąż czekają.