Do redakcji napisała czytelniczka, prosząc o nagłośnienie kolejnego przypadku agresywnie zachowującego się psa i nieodpowiedzialnego właściciela:

Dzień dobry. Temat poruszony był już wielokrotnie, ale policja nie za wiele robi w tej kwestii. Mam na myśli temat agresywnych psów, a raczej ich nieodpowiedzialnych właścicieli. Pewien mieszkaniec Bolesławca, którego personaliów podać nie mogę, zamieszkuje w okolicach rynku. Tam też często, jak nie codziennie, spaceruje z czarnym psem w typie amstaffa. I o tyle o ile sam spacer jest w porządku, o tyle brak jakiejkolwiek kontroli nad psem już nie bardzo.

Amstaff puszczony jest z reguły bez smyczy, kagańca, a nawet i obroży, co znacznie utrudnia możliwość choćby przytrzymania go w razie jakiejkolwiek sytuacji, a tych z kolei było dość sporo z udziałem tego psa. Do przypadku pogryzienia człowieka, póki co, nie doszło. Co innego w przypadku innych psów. Na policję było zgłaszanych już kilka przypadków przez osoby poszkodowane. Mojego psa również zaatakował, z tą różnicą, że tym razem trafił na silniejszego i skończyło się na kilku zadrapaniach. Mimo tego, następnego wieczoru sytuacja się powtórzyła, jednak z udziałem już innego zwierzaka.

(...) Uwagę należy zwrócić, że postawa właściciela amstaffa też daje wiele do życzenia. Atakujący pies go nie słucha, a przy próbach odciągnięcia swojego psa, zamiast go jakkolwiek złapać – gdzie brak obroży jest znacznym utrudnieniem – biega za nim, kopiąc go lub uderzając.

Czytelniczka twierdzi, że pies może nie mieć szczepień, a jego właściciel ma być znany policji i dodaje:

Może nagłośnienie sytuacji coś zmieni w tej sprawie. Czy musi dojść do ataku na człowieka? 

Chciałabym jeszcze dodać, że wszędzie jest nagonka na psy typu bull i przyklejana jest im łatka morderców. Problem nie jest w samych psach, ale w ich właścicielach. Psy z tej kategorii, tak jak inne, nie rodzą się agresywne, ale są bardziej podatne na te zachowania. Znacznie szybciej można w nich ją wzbudzić, a dodając do tego predyspozycje fizyczne i ludzką bezmyślność mamy gotowy przepis na tragedie.

W tym przypadku jest podobnie, a konsekwencje odbija się najbardziej na zwierzaku. Dałoby się to zrozumieć, gdyby ataki te były dziełem przypadku – pękła smycz, wyciągnął głowę z obroży, nie dało rady go utrzymać etc. Wiadomo, nie wszystko da się przewidzieć, ale samo zachowanie właściciela zdecydowanie to wyklucza.

Co grozi właścicielowi psa, gdy jego pupil pogryzie innego psa?

W przypadku pogryzienia psa przez innego psa przede wszystkim należy zgłosić ten fakt służbom. Dobrze mieć wówczas świadków takiego pogryzienia lub, jeśli to możliwe, nagranie lub zapis monitoringu z przebiegu takiego zdarzenia (ułatwi to postępowanie).

Wezwanie policji lub straży miejskiej, w takich sytuacjach, może zakończyć się mandatem dla właściciela agresywnego psa. Jeżeli zaatakowany pies mocno ucierpiał i wymaga leczenia, można też rozważyć wejście na drogę prawną (sądową). Właściciel agresywnego psa może zostać wtedy pociągnięty do odpowiedzialności i w konsekwencji zobowiązany do wypłaty odszkodowania za szkody wyrządzone przez swojego pupila.

(zdjęcie ilustracyjne)