Złotoryjscy policjanci otrzymali zgłoszenie o kradzieży saszetki z cenną zawartością. Z informacji 74-letniego pokrzywdzonego wynikało, że do zdarzenia doszło na stacji paliw w centrum miasta – relacjonuje asp. szt. Monika Kaleta z wrocławskiej KWP. – Mężczyzna zostawił saszetkę w toalecie i zapominając o niej, odjechał. Kiedy zorientował się, że zapomniał swojej własności, natychmiast wrócił na miejsce, lecz saszetki już tam nie było.

PodejrzanyPodejrzany • fot. KPP Złotoryja

W środku znajdowały się dokumenty, telefon komórkowy oraz pieniądze: ponad 14 tysięcy złotych. Poszkodowany zawiadomił policjantów.

Rzeczniczka:

Złotoryjscy mundurowi natychmiast zaczęli działać. Analizując nagrania kamer monitoringu, ustalili, że podejrzanymi o przywłaszczenie saszetki jest trzech dobrze im znanych mieszkańców miasta. Jeden z nich został zatrzymany zaledwie godzinę po otrzymanym zgłoszeniu. Pozostali dwaj o wczesnych godzinach porannych.

I dodaje:

Wykonane czynności procesowe wykazały, że sprawcą przywłaszczenia mienia jest 30-latek. Będąc w toalecie, zauważył saszetkę, w której znalazł znaczną sumę pieniędzy. Nie zamierzał jej oddać właścicielowi ani poinformować personelu stacji. Wręcz przeciwnie, zabrał saszetkę i wybiegł z budynku.

Policjanci odzyskali skradzione mienie, w tym prawie 10 tysięcy złotych. Zatrzymany 30-latek zaś usłyszał zarzuty przywłaszczenia mienia oraz posiadania metamfetaminy. O jego dalszym losie zdecyduje sąd. Grozi mu do trzech lat odsiadki.