Aktualizacja 11:49

Dron zauważyli około godz. 18:00 pracownicy pobliskiej stacji paliw, a także przejeżdżający obok rowerzysta. O zdarzeniu poinformowano służby. Te odnalazły statek ok. 200 m od drogi wojewódzkiej, w terenie leśnym.

Na miejscu po chwili pojawił się przedstawiciel US Army, który poinformował polskich mundurowych, że dron jest własnością Amerykanów. Bezzałogowiec zabezpieczono.

Nie było zagrożenia dla życia ludzi. Nie doszło też do eksplozji ani pożaru.


Sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej RP Stanisław Żaryn napisał na Twitterze:

Jak czytamy na rmf24.pl:

Z nieoficjalnych ustaleń RMF FM wynika, że Amerykanie ćwiczyli na pobliskim poligonie. Trzebień sąsiaduje z terenami wojskowymi należącymi do 10. Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie.

Serwis dodaje: – Jak usłyszał reporter RMF FM Krzysztof Zasada, bezzałogowiec podczas szkoleń "uciekł" żołnierzom. Wg tego medium bezzałogowca odnaleziono, nikt nie został poszkodowany.

Jak z kolei podaje wp.pl:

Obiekt według relacji strażaków miał ok. 8 metrów rozpiętości skrzydeł.

O sprawę rano zapytaliśmy bolesławiecką policję. Ta skierowała nas do Żandarmerii Wojskowej w Żaganiu. Niestety, z rzecznikiem tej ostatniej – mimo kilku prób – nie udało nam się skontaktować.

Przypomnijmy. Dziś, po północy, informowaliśmy:

Strażacy dostali informację o obiekcie, które spadł z nieba na ziemię w okolicy Trzebienia, około godz. 18:00. Na miejsce skierowane zostały co najmniej dwa zastępy strażaków.

Służby na razie nie chcą udzielać żadnych informacji poza tą jedną, że skierowano tam kilka jednostek.

Czytelnicy piszą do nas, że wiedzieli w Trzebieniu trzy zastępy straży pożarnej, quada z OSP Trzebień oraz radiowóz policyjny. Mieszkańcy przypuszczają, że na ziemię spadł amerykański samolot bezzałogowy lub większy dron.