W cywilizowanym mieście odbyłaby się konferencja prasowa rozwiewająca wątpliwości społeczeństwa i podatników, na której dowiedzielibyśmy się więcej szczegółów na temat poważnego podejścia do tematu BnB i ludzi, którzy za to odpowiadają. Pieniądze, które utopiono w tą organizacyjną kichę, też mnie interesują. Połowę życia spędziłem na walizkach, jeżdżąc po świecie w środowisku koncertów, spektakli i festiwalów o światowym zasięgu, zawsze w towarzystwie organizatorów, ludzi z tzw. Branży. Dlatego pękałem ze śmiechu, widząc rozmach reklamy oraz powiadomienie mediów ogólnopolskich o tak doniosłym wydarzeniu, jak koncert Chucka Barry'ego. Przecież profesjonalista gołym okiem widział amatorszczyznę na kilometr. Przeraża mnie ignorancja towarzysząca organizowaniu wszelkich większych imprez w mieście. Brak odważnych decyzji i coraz bardziej ogarniająca nas biurokracja powoduje, iż mamy to, co mamy, czyli od wielu lat tzw. Sznurek, mydło i powidło. Jeszcze święto ceramiki w wyniku tego geniuszu bolesławieckich decydentów nie wygląda tak tragicznie, jak np. Dni Miasta, ponieważ tradycja i wspaniałe rzemiosło broni się samo od wieków (na szczęście). Jednak w kwestii BnB czy Pleneru przeżywamy skandal za skandalem. Trzeba podkreślić, że przedsiębiorca odpowiada za każdy nieodpowiedzialny ruch w swojej firmie całym majątkiem. Zaś politycy za wszystkie porażki, za źle podjęte decyzje, zamiast ponieść odpowiedzialność finansową, dostają podwyżki, nagrody i 13-ste pensje. Pewnych ludzi się nie zmieni, ale dla dobra miasta proponowałbym może ich wymienić. Post Pana Krzysztofa Rojewskiego potwierdza fałszywe deklaracje Pani od marketingu politycznego, tajemniczej i często milczącej Pani Gergont, która bierze pieniądze za funkcję Rzecznika prasowego. Życzę miłego przeglądania się w lustrze tym wszystkim, którzy zaraz będą chcieli mnie ugryźć.